Pamiętam jak w 2012 roku ogłoszono, że po 10 latach powróci seria Diablo i była to tak niesamowita sprawa, że nowa część serii wychodzi po dekadzie, że wszystkim opadły szczeny. To samo było chyba z Duke Nukem. A teraz 10 lat to zupełnie normalny okres tworzenia gry, ba, niektórym jak np. Bethesdzie potrzebne jest 7 lat od teasera do w ogóle zabrania się do jakiejkolwiek roboty.
Z jednej strony wychodzi tak dużo nowych gier, że jest w co pograć, a z drugiej czekanie na kolejną częśc swojej ulubionej serii to jest dekada albo dwie. Jak sobie myślę, na jakim etapie w życiu byłem podczas premiery Skyrima, GTA 5, nie wspominając już o Half-Life 2 a na jakim jestem teraz, to są dwie różne epoki.
Bardzo tęsknię za czasami kiedy na sequel czekało się 2-3 lata a nie pół życia.
Przypominam, że cała trylogia Mass Effect wyszła na przestrzeni 5 lat, podobnie Dragon Age od Origins do Inquisition. Nawet trzy wiedźminy to 8 lat, teraz minęło już od W3 więcej czasu niż trwało wydawanie tamtych trzech. I warto dodać, że wszystkie te gry (no może poza Inquisition) były wypełnione ciekawymi, fabularnymi zadaniami a nie zapychaczami i znajdźkami, co też stoi w mocnym kontrakcie do większości syfu który się dzisiaj tworzy.
Ten przełom lat 2000 i 2010, zakończony ostatecznie premierą Wiedźmina 3 w 2015 wspominam chyba najlepiej jeśli chodzi o gry. Potem było już tylko gorzej i nic nie wskazuje, żeby było lepiej.
I warto dodać, że wszystkie te gry (no może poza Inquisition) były wypełnione ciekawymi, fabularnymi zadaniami a nie zapychaczami i znajdźkami, co też stoi w mocnym kontrakcie do większości syfu który się dzisiaj tworzy.
Troche ci wybilo wahadlo w druga strone, bo DA2 ma doslownie 3 rodzaje walk i pare lokacji na krzyz rozwleczone i powtarzane do granic mozliwosci, zeby zapelnic te kilkadziesiat godzin. Wiedzmin 3 to synonim gry wypelnionej zapychaczami zeby byl "open world", w takim Inquisition przynajmniej nikt nie udaje ze jest inaczej i gra pokazuje czym jest oraz swoja "znacznikoze" calkiem jasno i od poczatku.
Ja sie ogolnie z toba zgadzam, ale nie koloryzujmy az tak bardzo. "Kiedys" nie zawsze bylo lepiej.