Będzie grane, ale dwie rzeczy mnie martwią: 1. Efekty kampanijne Borisa - znowu kampania w stylu powalcz trochę, zgarnij pasywne bonusy; trochę zabrakło CA bojaźni bożej, 2. Thanquol - praktycznie wszystkie nowe jednostki z pola to ciut większe reskiny szczurzych ogrów, tylko każdy z innym bajerem. Ostatnie DLC ze Slaneeshem pod tym kątem wypada nieporównywalnie lepiej
Boris Todbringer – wrażenia po pierwszej nocy
Boris Todbringer: elektor zmarnowanego potencjału, hipotetyczny imperator najgorszych ocen na Steamie, głowa frakcji Norsca z Temu. CA podjęło kilka kontrowersyjnych decyzji, które się nie spinają. Dość dużym zaskoczeniem było dla mnie, że jest to pakiet typowo piechociarski, z niewielkim (i w zasadzie niepotrzebnym) wtrętem kawalerii. Piechota, zwłaszcza niesławni Teutogen Guard, nie dowozi w walce, mimo że statystyki ma obiecujące. Tym samym spełniły się czarne przepowiednie z Reddita: elitarna piechota Middenlandu przegrywa w walce wręcz z Gwardią Elektorską(!), a jej ewentualna skuteczność zapewniona jest jedynie przez efekty kampanijne Borisa.
Tym samym nowe jednostki raczej nie rokują w dłuższej perspektywie; lśnią w starciu z wczesną zbieraniną nieumarłych czy zielonoskórych, ale w kampanii Elspeth czy Karla sporo z nich będzie bezwartościowych. Zaryzykuję wręcz stwierdzenie, że żadna z tych jednostek to nie jest must-have – jedynie krótko testowane przeze mnie Celestial Hurricanum wygląda na przydatne w późnej fazie gry. Ergo: zbędna i dublująca role kawaleria, słaba piechota, brak strzelców.
Kampania jest okej. Wbrew pozorom i zapewnieniom jest bardzo ofensywna; w pozycji żółwia raczej szybko nas dojadą na wyższych poziomach trudności. Periodycznie napadają na nas zwierzoludzie, więc szybko łapiemy, że od pierwszych tur potrzebujemy co najmniej dwóch armii – jednej do neutralizowania rekrutujących się Beastmenów i drugiej do prowadzenia wojny. A wojen jest co nie miara: Norsca, orkowie, Festus i dwie frakcje nieumarłych – to pejzaż pierwszych kilkunastu tur.
W sumie:
Jednostki: 5/10
Kampania: 7/10
Ogółem: 6/10
Ogólnie Borysa traktuje jako uzupełnienie. Imperium i tak ma potężne jednostki więc można mieszać jak komuś pasuje.
Dzisiaj nocka z Thanquolem; tu widzę będzie przeciwny biegun, bo wczoraj robiłem testy w skirmishu i praktycznie każda nowa jednostka z tych fiend-coś-tam jest lepsza od Hell Pit Abomination; do tego stopnia, że szczury leją armię Khorna ze Skarbrandem i Wrathmongrels.
Teraz gram ostrożniej. Mam 32 turę i Imperium dalej nie chce ze mną pertraktować. Nawet ciężko mi zawiązać pakt o nieagresji bo chcą z 6-7 tys golda, a to sporo w obecnej fazie gry.
Druga noc, Thanquol pod koc
Rozumiem ochy i achy nad nową frakcją szczurów, ale trochę dziegciu wypada dodać. Nowe jednostki są świetne i nazbyt skuteczne, ale trochę monoestetyczne – trzon dodanych oddziałów to większe wersje ogroszczurów z zamontowanymi zabawkami. Balans został nadwyrężony – szturmostwory są lepsze nawet od Pomiotu Piekielnej Otchłani, już nie wspominając, jak bezpardonowo leją Skarbranda czy Siewców Gniewu. Nowe działo: kosmos. Krasnoludzkich lordów (z tarczami!) potrafi zdmuchnąć, zanim w ogóle podejdą, i ma chyba jeden z najwyższych bazowych „rozprysków” po trafieniu. O ironio, Skaveni stali się doskonałą kontrą na krasnoludy, które, jak wiadomo, nie słyną z włóczników i halabardzistów. To DLC za sprawą Thanquola, fatalnego AI Imperium i nowych jednostek Sylvanii zepsuło trochę frajdę z grania frakcjami porządku w Starym Świecie, bez dwóch zdań.
Kampania: ciekawe mechaniki, trochę logistyki, fajne podkopywanie się oddziałami pod silniejszymi twierdzami czy pasożytowanie na wrogich prowincjach. Z drugiej strony Ikit wciąż robi lepsze ratatata (no i ma rakiety).
Jednostki: 8/10
Kampania: 7/10
Ogółem: 7,5/10

Na razie jedna rzecz mi się nie podoba, a mianowicie w 80 turze (muszę ustawić żeby była później) zaczęła się Inwazja Demonów i jest 50 armii do pokonania. Minęło wiele tur i z 50/50 mam 37/50, a najlepsze to, że te 13 armii pokonałem sam. Co robi sojusznik czy ktokolwiek inny? ucieka. Teraz jak to piszę do Brytonii podpłynęła 1 armia, a obok był Louen Lwie Serce oraz 2 inne pełne armie. Oddaję turę to armia chaosu niszczy im osadę, a wszyscy uciekli. Podchodzę sam Borysem i automatycznie mam ustawione na poziom bitwy "niskie". W sensie nie była to jakaś silna armia.
Czyli dochodzę do wniosku, że Inwazję Chaosu trzeba odeprzeć osobiście.
edit
Niestety oddałem około 50 tur po Inwazji Chaosu i wychodzi na to, że tylko my musimy walczyć. Wszyscy sojusznicy i wrogowie zostali jakby porażeni piorunem i nic nie robią. Robię tak, że w 4 kierunki świata wysyłam 1 armię która wybija armie chaosu. Wklejam mapkę jak to wygląda i jaki popłoch chaos zrobił, a co robią krasnoludy? widać na zdjęciu.
Na 50 armii chaosu zostało 19, wszystkie 31 pokonałem sam w tym Archona.
Z drugiej strony jakby wszyscy rzucili się na chaos to w kilka tur przestałby istnieć.
Są za to jakieś sensowne nagrody chociaż?
Satysfakcja :D nic ciekawego przez całą walkę po za tym, że zdobędziemy bonus za pokonanie lorda bo pojawiają się wszyscy nam znani, a nie noname i w trakcie kryzysu dostajemy boosty ale na zasadzie, że weźmiemy lepszą opcję ale tracimy całkowicie punkty rozwoju i budowanie 100% droższe.
Do końca nie doszedłem bo nie chce mi się ganiać na razie za armiami chaosu bo są na całym świecie więc albo czekać aż sami przyjdą albo przemierzać cały świat i polować.
Zmieniłem na Braci Glot bo lubię ogólnie grać potworami.

Uwaga, ciekawostka a propos kryzysów. Każda frakcja, która ma w warunkach zwycięstwa zniszczenie Zastępu Apokalipsy chyba będzie musiała zniszczyć te 50 armii... Właśnie się o tym przekonałem, grając Borysem. Chyba achievement za przejście Kislevem kampanii na VH/VH znacząco się oddali... 😒
Glottkin
Najlepsze, co bracia mają do zaoferowania: oni sami. Jeden z najlepszych modeli w grze, w dodatku sensowne jednostki wzbogacające nasz roster (poza Kolczastą Bestią Chaosu – słabizna).
Kampania: Nudna jak flaki z olejem; generyczna kampania Wojowników Chaosu połączona połowicznie z systemem rekrutacji frakcji Nurgla za pomocą specjalnych osad-ogrodów. Do tego efekty błogosławieństw, ale wszystko to jakieś wykoncypowane, a bracia i bez tych zabawek idą jak taran przez mapę. Dużo niebronionych twierdz w okolicy(?), nawet Be'lakora podbiłem bez stresu, Wulfrika zresztą tak samo. Może to efekt losowości i farta, a może powinna to być kampania tutorialowa…
Jednostki: 8/10
Kampania: 5/10
Ogółem: 6,5/10
Neferata
To powinno być płatne DLC (nie żebym narzekał). Kapitalny rework i koniec bezmyślnego przywoływania armii ad hoc, świetna siatka szpiegowska, porządek w technologiach i niezłe jednostki. Lubię, gdy czasami CA poszaleje z jakąś mechaniką – i właśnie u nieumarłych mamy możliwość ulepszania lordów w nieskończoność(!) przy pomocy nowego surowca: krwi. Efekt w długich kampaniach musi być zaiste piorunujący, aż mam ochotę na 200 tur z Neferatą. Również miejsce startowe ex-ziomalki Khalidy jest ciekawe – między krasnoludami i krasnoludami chaosu, z potencjalnym sojusznikiem w postaci Skavenów, a nawet Ogrów. (Przyznam na koniec, że testowałem zewnętrznym programem, czy lordowie wampirów i strigoi faktycznie mogą być ulepszani w nieskończoność i, niech mnie, co to za potwory... Jeden za ulepszenie dostaje -2% do kosztu wiatrów magii i -2% do cooldownu czarów... Drugi ma, bodajże, +2% siły broni i +1 do ataku i 1% od ulepszenia, kosmos).
Jednostki: 7/10
Kampania: 9/10
Ogółem: 8/10
Grał już ktoś Nagashem? Jak wrażenia? Ja chyba zrobię restart, bo aż nie mogę uwierzyć, że early game jest tak słaby, aż zaczynam myśleć, że czegoś nie doczytałem w mechanikach...
Gram braćmi Glott i chyba coś mi się zbugowało bo dostałem tylko 1 LB (tego z mackami), a o kolejnych cisza. Mam 50 lvl, wszystko na full rozbudowane, wszystkie ulepszenia i badania porobione. W internecie nie mogę znaleść informacji jak ich odblokować bo AI twierdzi, że sami będą wyskakiwać po osiągnięciu celów w kampanii.
Może w trakcie zrobiłem coś źle bo nie wiedziałem, że główna misja Braci Glott to podbicie Altdorfu (stolicy Imperium). Jakoś tak poszedłem tam bez osłabienia obrońców i zagrałem bardzo trudną bitwę z Karlem, Vladem, Louenem, Krasnalami i sporą armią Imperium. Nawet po bitwie wywaliło mi grę do pulpitu bo wcześniej zająłem stolicę. Porzuciłem osadę, zrobiłem ruiny i dopiero zagrałem znowu bitwę i już normalnie poszło.
Coś musiałem pobugować bo może ci bohaterowie związani byli z tymi misjami. Lubię grać po swojemu ale widzę, że w tym przypadku chyba trzeba się trzymać kolejności misji.
Niezłe DLC, choć do kapitalnego State of Decay i madam Von Draken nie ma podjazdu. Najbardziej kontrowersyjnym lordem pozostaje dla mnie Nagash. Niby kampania bardzo ciekawa i niebanalna, ale kto to widział, żeby król nekromantów w 40 turze mógł sobie pozwolić na ledwie 4 armie? Nie wspominając o tym, że to chyba kohorty szkieletów powinny tankować Nagasha, a jest zupełnie odwrotnie - nekromanta armię tankuje, kuriozum.
Właśnie gram szczurami i to nowe działo Magmowe jest OP (z bonusami zadaje 2k obrażeń + bonus obszarowy do artylerii za pokonanie Elspeth). Mam 2-3 jednostki w armii i potrafią 2-3 salwami zmieść wrogiego Lorda, a dobry strzał w Wybrańców to 50% wojska pada. Ostatnia bitwa Archonta to wyciąganie wrogich Lordów i ostrzał z Gattlina Szczurogrów oraz kilka salw z Magmowego działa i bitwa wygrana. Przyznam, że wiele potyczek szczurami była bardzo trudna z elitami chaosu. Nawet atakując jako Zasadzka miałem porażkę i to zdecydowaną więc trzeba było wszystko ręcznie rozgrywać i żeby to nie były właśnie walki w Zasadzce bo artyleria kosi też nasze wojska.
Jak się okopiemy z działkami to nie ma przegranej bitwy pod warunkiem, że dobrze wszystkich rozlokujemy no i żeby nam się dobra mapka trafiła z otwartymi terenami.
Chaos pokonałem bez problemu bo ustawiłem sobie na około 120 turę inwazję i fajnie, że w finałowej walce dostajemy bonusy za 8 Lordów Chaosu. Brakowało mi tylko za Belakora.