Po fantasy battle nie mam żadnych oczekiwań względem 40k
Totalnie zajechali AI wrogów. Coraz częściej wracam myślami do shoguna i medievala gdzie mapa taktyczna sprawiała frajdę. Grając w Warhammera walczę tylko kiedy muszę a muszę rzadko. Naprawdę rzadko.
Trochę szkoda. Na szczęście stare gry wciąż są dostępne.
medievala
Ta, kazda przeprawa przez rzeke to byl pokaz kunsztu AI wrogow. Odpalasz ssałbatona 40:1 w tle i lecisz: 1x wlocznicy + 2-3 strzelcy i klepiesz 40x wieksza armie. Ew yari ashigaru w szogunie i gramy na semi-afk.
Wciąż jednak stając naprzeciw armii wiedziałeś co cię czeka i mogłeś coś zaplanować. A nie bohater który jak w masło wchodzi w elitarny oddział. A twój bohater zamiast iść go kontrować łapie agro na losowych włócznikach bo czemu by nie.

Uhh przeciez to ty "wracasz myslami do medievala gdzie mapa taktyczna sprawiala frajde" poniewaz "totalnie zajechali AI wrogow". Wiec ci pokazuje, jak nie-zajechane bylo AI wrogow w medievalu. Klasyczna obrona zamku w medievalu -->
(akurat nie mam pod reka zdjecia z walki o most, ale wyglada podobnie, tylko, ze strzelcy szybko zwiekszaja ilosc killi)
Wciąż jednak stając naprzeciw armii wiedziałeś co cię czeka i mogłeś coś zaplanować.
A czemu teraz nie mozesz nic zaplanowac?
A twój bohater zamiast iść go kontrować łapie agro na losowych włócznikach bo czemu by nie.
Blame the player not the game.
A co do mapa taktyczna sprawiała frajdę miałem na myśli walkę na niej. Same mapy się wiele nie zmieniły.
Nie idzie zaplanować bo masz w rodzaje frakcji.
Ofensywne. Jak zwierzoludzie. Armia 100% miniatury i nie planujesz. Idziesz jak czołg.
I frakcje gdzie niby masz więcej w kwestii formacji. Ale b aorzyjkad włócznicy (kontra dla dużych jednostek) nie radzi sobie z dużymi przeciwnikami we frakcji X, a we frakcji Z już tak.
No i pozostaje kwestia Agro. Co z tego że ja podprowadzam armię do tego gościa skoro oni nagle tracą na nim Agro bo dostali serie od łuczników. Albo łapią Agro na losowy oddział.
W shogunie czy medievalu było to bardziej możliwe do kontroli
Tylko, ze mody nie poprawiaja AI. Co najwyzej zmieniaja kilka parametrow powodujac, ze AI moze byc bardziej agresywne, ale nadal jest tak samo durne. I dotyczy to wszystkich gier od czasu (przynajmniej) drugiego medievala az do TW:WH3. Bylo na ten temat WIELE watkow na reddicie i nie tylko, czesto opisujac np, "poprawki AI" wproawdzone przez Darthmod:
https://www.reddit.com/r/totalwar/comments/1n8ixzf/are_any_of_the_ai_mods_actually/
https://steamcommunity.com/app/10500/discussions/0/604144649180864946/
https://steamcommunity.com/app/779340/discussions/0/3491891042518005869/
i wiele innych. Ot, jest to zwykle placebo, ale dziala doskonale na tych co nie maja pojecia o czym mowia... Wszak "mody wszystko naprawia". Not.
Ja już bym chciał ten etap, że są wszystkie części (o ile będą) i dlc. I mam nadzieję, że poszaleją trochę z wyborem frakcji w dodatkach
Nie mam większych nadziei co do tej gry i myślę, że fani będą wkurzeni gdy zobaczą, że monetyzacja będzie gorsza od tych w grach Paradoxu.
Znając Game Workshop i ich nastawienie na maksymalizację zysku, to będą oni sprzedawać w formie mikrotransakcji między innymi: kolorystykę jednostek i frakcje, poszczególne jednostki (bohaterów)i i okręty, boostery do różnych zasobów, planety i sektory itd.
Nie zdziwiłbym się gdyby dowieźli tylko 10% fabuły na starcie gry a resztę zamknęli za jakimś płatnym battle passem.
Przeciez to nie Games Workshop decyduje o tym jak monetyzowane sa gry z serii Total War... Wiem, ze circlejerk "jebac GW" jest silny w internetach przynajmniej od 20 lat, ale jednak wypadaloby uzywac troche rozumu...
I powiedzial ci to wujek z GW i drugi z SEGA? Cool story bro.
Jeszcze tylko powiedz mi jak GW wplynelo na pokrojenie Rome2 na tysiac DLC (podobna ilosc jak w TW warhammerach) i bedziemy w domu.
W branży gier obowiązuje bardzo prosty mechanizm: właściciel IP zatwierdza modele monetyzacji, zakres DLC i sposób wykorzystania marki. Nie są to żadne moje wymysły, tylko standard stosowany przez każdą dużą korporację od Disneya ich markę Marvela, po Games Workshop i ich markę Warhammer. Jeśli GW nie miałoby wpływu na monetyzację, to nie miałoby żadnego powodu, żeby w ogóle udzielać licencji. Licencja istnieje po to, żeby właściciel IP kontrolował markę i zarabiał na każdym elemencie jej wykorzystania.
Jeśli chcesz dalej udawać, że GW nie ma wpływu na monetyzację produktów opartych na ich własnej marce, to śmiało - ale to już nie jest dyskusja, tylko twoje prywatne urojenia i na chwilę obecną to ty bronisz GW "jakbyś miał tam wujka" i na razie to wygląda tak, jakbyś próbował prowadzić dyskusję o fizyce kwantowej, nie ogarniając jeszcze tabliczki mnożenia.
Yeah, bosh, poroofnanie yest trafne. Bo jesli gra ktora nie jest na licencji (Rome 2) jest TAK SAMO rozdrobniona na DLC jak gra na licencji, oznacza to, ze firma musiala decydowac o tym rozbiciu jeszcze ZANIM jakiekolwiek licencje mialy na to wplyw. I tyle. Reszta twojego wpisu to juz zabawa ze szklana kula i "wielgie gw kontrolujace wszystko i wszystkich". Juz nie mowiac o tym, ze od czasu TW:WH do TW:WH3/ TW:40K podejscie GW do licencjonowania gier komputerowych zmienilo sie przynajmniej trzy razy: od "nikomu nie dajemy licencji" przez "kazdy chlam leci, licencje dla kazdego" do "musimy jednak kontrolowac IP i nie pozwolimy na zupelny szajs". Czy wplyw maja? Na pewno. Czy maja wplyw na to ile DLC bedzie wydane i jak bardzo bedzie to rozdrobnione? Znacznie mniejszy. Wiec wroc do tabliczki mnozenia i zdejmij swoja foliowa czapeczke, bo psycholi od "jebac GW" przez lata w internetach i na zywo widzialem setki. Nie roznisz sie niczym od calej reszty.
Ah no i przypadkiem pominalem ten rodzynek:
Nie zdziwiłbym się gdyby dowieźli tylko 10% fabuły na starcie gry a resztę zamknęli za jakimś płatnym battle passem.
Fabula w total warach... Yeah, nah mate. Chyba gralismy w inne gry, bo "fabularyzowana kampania" nadal nie ma "fabuly", poza ta ktora piszesz grajac samemu, ale raczej nie masz za plecami smutnego pana mowiacego ci jak grac (a jak masz, mrugnij dwa razy)