Mówiłem to od dawna, strimerzy to jest rąk i ci recenzenci , oni niszczą gry . Już troszkę tytułów jest zniszczonych a banda niemot oglądający te wywody pokazuje jak ludzie są podatni na swoich uposledzonych idoli i jak w ciemno im wierzą. Tak jak spotkałem trochę ludzi w tematach skull and bones krytykujących wszystko, zapytani czy grali niestety negujaco odpowiadali ale oni wiedzą bo strimerzy tak mówili, albo są tak sprane Łepki ze zagrają w coś nasyceni strimerami i twierdzą tak samo, saganki sprane. Dobrze że jeszcze zostały takie osoby jak ja i trochę innych którzy nie są podatni na te idiotyzmy.
Wiedziałem że tak będzie. Sam się nad tym zastanawiałem. Ale nie rozumiem ludzi którzy o to płaczą. Developerzy pozostawili świat bez specjalnych reguł. Wiadomo było że ludzie będą tworzyć klany bo jest to kolejny etap ewolucji. Plemienność. Nic nadzwyczajego. Już dawno mówiłem że w ogóle gra testuje graczy w game theory. Oznacza to że gracz musi podjąć decyzję czy wspopracowac czy eliminować. Jes to typowy konflikt więźnia. Klany i plemiona są ewolucyjna odpowiedzią. Mnie osobiście się to podoba. W lineage2 było takie rozwiązanie że klany deklarowały wojnę klanom i wtedy pojawiał się czerwony znacznik nad wrogim graczem. Jeżeli jednak gracz atakował innego gracza nie z klanu z wywołana wojna stawał się player killer i na takiego się polowało. Jak się go zabiło to dropil coś z inventory więc było to bardzo ryzykowne. Wracając do arc... zastanawiałem się dlaczego tak późno te skiny i kolory.
Niby tak, ale dawniej w grach klany/gildie były mechanicznie rozwiązane w samej grze. Tutaj jest to umowne i jedynym wyznacznikiem jest skin. Powrót do korzeni jak miał człowiek tag przed nickiem. Co gorsza, nie uznają neutralności, a to już poważny problem. Zawsze było że kto chce się bawić w klany to się bawi, a kto sam ten sam i nie wchodziło się sobie w drogę. A tutaj najwyraźniej funkcjonuje to jak gang, który przejmuje miasteczko i wymusza podporządkowanie się wszystkim.
Ja wcześniej pytałem i sam ogłaszałem, że jestem "friendly" i jakoś to "funkcjonowało", teraz strzelam pierwszy jak solo, ściągam im pancerz i krzyczę, że jak się nie oddalą to uznam ich za wroga i wykończę, nikomu już nie ufam nawet na słowo, wszystko przez gównianych streamerów co myślą, że jak oglądają je bezmózgie, "bez-zdania" bandy dzieciaków to się uważają za nie wiadomo kim, powoli zaczyna to przyjmować nowoczesnej sekty tylko przez internet.
Na początku grało mi się fajnie ale teraz nie widzę sensu grania w coś co bardziej przypomina PUBG niż coś co miało być mieszanką PVPVE. Liczę, że wprowadzą PVE, gdzie będę na spokojnie z innymi sobie grał a reszta niech się nap%%$ na innych serwerach PVP.
Minął miesiąc i już się nudzi niektórym to wymyślają nowe tryby. Spokojnie, to tez się przeje i przejdą na inne gry. Tyle, że jak twórcy nie dostarczą nowości dla dalszej rozgrywki to gra zdechnie za parę miesięcy.
Sam bardzo chcę w to pograć ale wolę poczekać z pół roku co z tego wyjdzie.
Sam bardzo chcę w to pograć ale wolę poczekać z pół roku co z tego wyjdzie.
Nie jestem pewien czy w temacie gier multiplayer takie podejscie jest sluszne. Zawsze najwiecej zabawy w tych tytulach jest na poczatku (zakladajac bezproblemowa premiere) gdy spolecznosc raczkuje i kazdy dopiero poznaje nowo udostepniony swiat, jego mechaniki i sekrety. Pozniej ludzie rozgryzaja gre i zaczyna sie mini-maxowanie kazdej pierdoly i coraz ciezej o naturalne interakcje miedzy graczami. Oczywiscie mowie teraz o tym jak ja sie zapatruje na czerpanie frajdy z takich produkcji. U mnie zdecydowanie bardziej liczy sie droga niz meta czyt. end game. :)
Za pol roku gra sie raczej jakos znaczaco nie zmieni. Po prostu wszystkiego bedzie troche wiecej (map, broni, wrogow, zadan). No i niestety juz raczej nigdy nie bedzie az tak "przyjaznie" jak teraz. Poki co nadal zdecydowana czesc graczy wybiera dyplomacje ale nie da sie ukryc, ze rzadziej niz dwa tygodnie temu.
Nie jestem pewien czy w temacie gier multiplayer takie podejscie jest sluszne.
Jest w tym jakaś metoda ale może być lepiej albo gorzej. Nie raz gry multi po zmianach nagle zostały uznane za 'popsute'. Miałem tak choćby w RUST gdzie w latach 2016-18 gra mi się podobała ale potem już nie przez zmiany w mechanice.
Jednak jeśli ktoś nie sprawdzi gry wcześniej to nie będzie miał jak porównać co było gorsze czy lepsze.
Co do graczy i tego, że może być mniej przyjemnie to jasne jak najbardziej jest to możliwe a największa wada to zazwyczaj coraz więcej cheaterów w takich grach. W PUBG był okres, że było ich dość mało z czasem pomimo programu śledzącego zrobiła się ich masa. Jednak w kwestii długofalowej to nie ma aż takiego znaczenia jeśli chciałbym w tę grę pograć kilka lat. Już teraz zaczyna się robić nieciekawie a dalej może być zupełnie inaczej. Zależy od zmian itd. Jednak za rok, może dwa.. mam nadzieję, że gra będzie nadal świetna a jeśli nie to trudno. Wtedy nie będzie warto nawet zaczynać. Bo gdy zaczynam się skupiać na multi to konkretnie. Mało w takich gier gram i jak już jakieś wybiorę to na lata ;)
o Panie, jak Ty w Rusta grales to Arcowa spolecznosc raczej niczym Cie juz nie zszokuje. :) Rozumiem w pelni Twoje podejscie "bez cisnienia" takze trzymam kciuki za to by, jak juz sie zdecydujesz, gra byla w jeszcze lepszym miejscu niz teraz. Bralbym tylko mala poprawke na newsy, ich wydzwiek i komentarze z GOLa - w tym moje :D. Zdaje sobie sprawe ze ja brzmie przesadnie optymistycznie ale mam wrazenie, ze i tak ten negatywno-agresywny chór jest tu najglosniejszy. Nie masz wyjscia, bedziesz musial kiedys sam sprawdzic. :P
Ktos z Was spotkal sie z ta wojna na europejskich serwerach? Gram ostatnio w Arca wiecej niz chcialbym przyznac ale jeszcze ani razu nie slyszalem zeby ktos przywolal ten konflikt przez proximity chat. O calej akcji slyszalem przed weekendem i nawet spodziewalem sie jakichs krzywych sytuacji ale nic sie nie dzialo.
A tak to stane w opozycji do osob z tego watku i powiem, ze moim zdaniem takie akcje sa fajne. Akurat w ta nie zamierzam sie angazowac bo streamerzy sa mi obojetni ale imho najlepsze sa wlasnie takie oddolne ruchy wynikajace z tego, ze developerzy pozostawili świat bez specjalnych reguł. To sprzyja rozwijaniu sie spolecznosci. Sam fakt, ze tak specyficzna grupa jaką są gracze byla w stanie zmobilizowac sie na tyle by dojsc do jakiegos porozumienia i wyznaczyc sobie w grze dodatkowy cel za ktory nikt ich nie nagradza(!) tez dobrze swiadczy o kondycji gry. Ludzie po prostu chca grac i nie potrzebuja do tego skórek zawieszonych na kiju zamiast marchewki. :)
Te komentarze cytowane w artykule brzmia okrutnie dramatycznie. Oczywiscie nie cieszy mnie frustracja jakiej doswiadczaja postronni ale po pierwsze to to cale zamieszanie lada moment sie skonczy, a po drugie zakladam, ze wszyscy jestesmy dorosli i wiemy w co sie pakujemy instalujac na dysk gre typu extraction shooter. Czy zabije mnie kampiacy przy wyjsciu szczur, czy pacholek jakiegos streamera, czy gentleman otwarcie proponujacy duel 1v1 jest mi ostatecznie obojetne bo wchodzac do gry i tak zakladam, ze moge nie wrocic do Speranzy. :)
Podam jeszcze taki przyklad z World of Warcraft. Przez kilkanascie lat rozegralem pewnie setki battlegroundow - wszystkie na jednakowych, jasno okreslonych i sprawiedliwych zasadach. Pomimo, ze kazdy z nich roznil sie od siebie przebiegiem to z czasem i tak wszystkie zlały sie w jeden niewyrazny mecz. Za to niektore "organiczne" sytuacje w world-pvp, czy dzien w ktorym Alliance zorganizowalo raid na kraine, w ktorej akurat robilem zadania zapamietam do konca zycia. Nagle przez poczatkowy obszar przetoczyla sie armia postaci na maksymalnym poziomie i w pewnym sensie "przeszkodzili" albo "zniszczyli" mi rozgrywke bo do konca dnia nie moglem dalej questowac. Z drugiej strony zadania moge dokonczyc zawsze, natomiast uczestnictwo w otwartej wojnie frakcji i przesuwaniu niewidzialnej linii frontu przez Ashenvale bylo wydarzeniem, ktore mi to rekompensowalo. Nikomu nie oplacalo sie tam byc - w tym czasie mozna bylo dzialac w kierunku ulepszania swojej postaci i ogolnego progressu ale bardziej liczyla sie frajda i sam udzial. :) Tutaj obserwuje podobny mechanizm - ludzie odkladaja na bok glowne zalozenia gry po to zeby bawic sie po swojemu.
Wojna trwała dzień czy dwa na amerykańskich serwerach, kreatywność i małe urozmaicenie rozgrywki a płaczki zawsze będą płakać. Przywoływanie dramy to nie kreatywność (do autora)
Ale zapomniało się dopisać że to było na amerykańskim serwerze oraz ta "wojna" już się skończyła.
Streamerzy to ludzie którzy próbują sie wylansować na kogoś bo nic nie potrafią i w tej grze to udowadniają.
Akurat jedyny kto niszczy gry to casuale jak widzimy po last epoch u I wielu innych produkcjach, bo uwaga może być szok, ale gry mają zarabiać i werbować nowych ludzi, a wydanie nawet 30$ miesięcznie nie daje nic. Ale to rozumieją tylko ludzie nie siedzący na benefitach i posiadający wykształcenie wyższe niż podstawowe.