epic to fortnite i rozdawanie gier za darmo które się odbiera i nawet nie instaluje.
Ja tam kilka zainstalowałem i nawet przeszedłem główną fabułę. Normalnie bym tych gierek nie kupił ale nawet fajne były.
epic to fortnite i rozdawanie gier za darmo które się odbiera i nawet nie instaluje.
Coś w tym jest. Zbieram te gry prawie co tydzień, a dłużej grałem tylko w Dead Island 2 chyba.
Problemem Epic jest brak widocznego rozwoju (gram na Linux). Ta sama gra pobrana z Epic i Steam potrafi nie działać na tym pierwszym (oczywiście można ją uruchomić, ale to zabawa dla wytrwałych).
Druga sprawa to konsole przenośne - mam SteamDeck i darmowe gry z Epic traktuję jak demo, bo czas uruchamiania jest dłuższy niż w Steam plus zabawa z konfiguracją. Mowa o rynku 4 mln na SteamDeck i pewnie drugie tyle w innych launcher'ach.
Valve daje swobodę - mam Xbox GamePass, Geforce Now, Emulacje Retro gier i wszystko działa. Dziś nie wystarczy być zwyklym sklepem z grami.
Bańka tworzona przez tego manipulanta właśnie pęka, że brak zagrożenia wobec Steama staje się oficjalnym faktem?
No ok. Jak wolisz nabijać kieszeń Valve zamiast rozwijać gry... Twoja sprawa.
EGS miał swoje pięć minut, ale sromotnie to spartolili. Zamiast babrać się w gierki na wyłączność powinni od początku atakować kuponami, darmowymi grami, finansowaniem devlopmentu gier premium (Alan 2, którego zresztą kupiłem) i silnym naciskiem na rozwój launchera.
Tak zbudowali sobie niszę, i w tej niszy zostaną z drobnymi wahaniami w jedną czy drugą stronę, bo obrali sobie strategię jaką obrali, która ewidentnie nie wypaliła, ale w końcu ktoś zaczął w tej firmie myśleć na tyle by zmienić kierunek, ale obawiam się, że po siedmiu latach trochę na to za późno. W mediach społecznościowych są praktycznie spaleni, a w dodatku nie mają takiego marketingu szeptanego jak steam.