Ogrywam pierwszy raz te część i jestem ciekawy czy też zauważę taką "różnice w jakości" :D
Gra to nie książka ani film, fabuła, dialogi to tylko pretekst dla gameplayu i czystej akcji, chyba Nikt nie gra w AC dla dialogów?
Jestem osobą słabowidzącą, widzę tylko jednym okiem w 50%, więc jeśli gra nie ma dubbingu to dialogi i tak czytam piąte przez dziesiąte, dla mnie liczy się sam gameplay.
Próbowałem grać w Shadows, ale im dalej, ty więcej rzeczy mnie tam wkur... Od fabuły, przez postacie, cutscenki, parkour, skradanie, do nawet animacji stealth killi. Dałem se spokój i 4/10 za grafikę. Ale potem odpaliłem AC Unity. I nagle SZOK. Cutscenki oraz postacie i voice acting wyglądają o kilka klas wyżej niż w Shadows. Parkour też działa jak trzeba, a nie to sztywne coś co uprawia ta pseudo ninja... A i graficznie bardzo dobrze się Unity zestarzało. Czego nie można powiedzieć o samym Ubi, jak widać po Resynced...
Postacie w Shadows są ok, Naoe to dla mnie najlepszy skrytobójca w całej serii, gdyż posiada najlepszy system skradania i poruszania się. Bardzo dobrze, że rozdzielili asasyna i wojownika na Naoe i Yasuke, gdyż np. taki Eivor w AC Valhalla był jednocześnie świetnym wojownikiem, wikingiem, jak i zwinnym asasynem, co było kuriozalne i komiczne. Bohaterowie nie są też tak bucowaci i niesympatyczni, jak Ezio, Edward czy już w ogóle, Desmond. Parkur, skradanie się, ogólnie, sposób i lekkość poruszania się Naoe bardzo mi się spodobały - w Ghost of Yotei poruszałem się głównie konno, gdyż chodzenie na piechotę jest tam mało intuicyjne a skok praktycznie nie istnieje, w Shadows chodzę tylko "z buta", tak bardzo podoba mi się sposób poruszania się Naoe.
Skradanie jest najlepsze w całej serii ( przypomnę, że w zachwalanym Black Flag pierwotnie nie dało się nawet kucnąć poza krzakami i było tylko gwizdnięcie do zwabienia wroga ), jest tu kucanie, czołganie się, pływanie w wodzie, gaszenie źródeł światła i niszczenie elementów otoczenia, np. zimą, oraz zwisanie z sufitu niczym Batman, czego chcieć więcej? To NIGDY nie była skradanka, tylko gra akcji, w jedynce zabijało się cel i uciekało się, żeby się schować ale grałem 18 lat temu i mogę nie pamiętać wszystkiego.
Przede wszystkim w tej grze bardzo fajnie się przebywa, chodzi po nim, podziwia i odkrywa, odwiedza punkty widokowe - świat nie jest plaski i pusty jak w grze od Sony, jest szczegółowy, wertykalny, skondensowany ale jest też wiele pustych obszarów, gdzie można podziwiać piękno przyrody Japonii.
Do tego gra jest pozbawiona elementów Fantasy, takiej Valhalli jeszcze nie ukończyłem bo wymagane jest zaliczenie misji w Asgardzie, które są dla mnie nudne, tutaj skupiono się tylko na historycznym aspekcie, bez bogów i innych fantazyjnych stworzeń.
Ja jednak przechodząc do nowego Black Flaga poczułem lekki dyskomfort - brakuje mi umiejętności specjalnych podczas walki, przez co sama walka jest monotonna: blok - kontra - powtórz, i tak w kółko. Brakuje mi też lekkości w poruszaniu się Naoe, Edward jest dla mnie niezgrabny i ociężały.
Przecież to zawsze był rynsztok jeżeli chodzi o tą serię, a właściwie to wszystko inne co wydala Ubisoft można określić dnem pod względem fabuły, dialogów i postaci.
Natomiast wydawać dzisiaj coś takiego to wstyd.
Gry Ubisoft to gry dla takich dzieciaków które grają w jakiegoś LOL-a, Minecrafta, Counter-Strike tylko nie potrafią grać w tryb wieloosobowy więc mają gry Ubisoftu dla jednego gracza i wbijają tam platynki lub inne śmieszne osiągnięcia marnując czas robiąc przez całą grę jedno i to samo mając już dostęp do wszystkiego na samym starcie bez postępu i poczucia progresu.
Ja mam prawie 48 lat i w gry z serii AC gram od 2008 roku, czyli od premiery pierwszej części na PC, więc to nie tak, że starsi gracze nie grają w gry Ubi.
Podaliby konkretne przykłady starych i nowych, żeby sobie człowiek porównał, bo tam pobieżnie przejrzałem wątek, ale żadnych konkretów nie widziałem. Bo tak szczerze, to ja z Asasynami kontakt mam ograniczony i z pamięci różnicy między starymi, a nowymi nie zauważę (tyle co pamiętam, to że w oryginalnym Black Flag nigdy żadnych dialogów/scenek nie pomijałem, a w origins jakieś poboczne się zdarzyło, bo klepali japami, żeby klepać, ale wartości w tym nie było).