Paapa Essiedu pasuje do tej roli jak siodło do świni. Tu już serio nawet nie chodzi o kolor skóry tylko o ogólną aparycję postaci. Z "cz%rnych" aktorów już prędzej bym widział Jacoba Andersona, który grał w GOT albo Sope Derisu, który przynajmniej wygląda poważnie.
Niestety jak to w obecnych czasach bywa trzeba zrobić szum bo sama zmiana koloru bohatera to zbyt mało.
Bzdury. W tekscie zrodlowym kolor skory i rasa oprawcow nie ma zadnego znaczenia, bo nie o to w ksiazce chodzi. Nie bedzie tez miala w serialu, chyba za sam masz na tym punkcie fiksacje i probujesz przelozyc na sile real life do serialu.
CO do "rasy" mozna sie jeszcze poklocic (bo "czysta krew"), ale sam kolor i etnicznosc? Nikogo w tym swiecie nie obchodzi.
Ale owszem, mogli to zrobic cynicznie. Liczac na idiotyczne reakcje i interpretacje takie ja twoja, albo "Gangsta Snape from the hood" itd...
Stary Potter z patusa znęcającego się nad randomowym przegrywem stanie się rasistą co wypaczy całkowicie przekaz, motywacje i problematykę postaci Snapea. To jest calkowite wypaczenie paradygmatu tekstu źródłowego. Ktokolwiek mógłby być tam czarnoskórą postacią, wybrali najgorszą możliwą opcję. Pytanie czy są tak głupi, że zrobili to nie widząc tego czy właśnie w pełni świadomie - cynicznie. Nie wiem, która opcja gorsza problemem będzie to tylko dla ciebie, niedorozwiniętych lewacz^ów i całej reszty która cza^nych traktuje niczym delikatne jajka.
Nie twierdzę, że sam fakt znęcania się białego Jamesa nad czarnym Snapem automatycznie oznacza, że James in-universe jest rasistą. Tu rzeczywiście poszedłem o krok za daleko.
Twierdzę natomiast, że casting zmienia kontekst tej relacji dla widza. I tego nie da się wyłączyć stwierdzeniem w świecie Pottera nikogo nie obchodzi kolor skóry.
Jeżeli pokazujesz grupę popularnych chłopaków publicznie upokarzających czarnoskórego outsidera, wieszających go do góry nogami i chcących go obnażyć, a ich lider na pytanie, co właściwie im zrobił, odpowiada w zasadzie „wkurza mnie, że istnieje”, to współczesny widz dostaje dodatkową warstwę znaczeniową, której w tekście źródłowym nie było.
James nie musi przez to zostać rasistą jako postać. Ale scena może nabrać rasowych konotacji niezależnie od intencji bohaterów, bo adaptacja filmowa komunikuje nie tylko dialogiem, ale też obrazem i castingiem. Jak zerkniesz na ostatni zwiastun, to ilu czarnoskórych aktorów widać na korytarzach Hogwarthu?
Więc poprawiam „James stanie się rasistą” na „relacja James–Snape zostanie obciążona dodatkowym kontekstem rasowym”. I przy tym już się będę upierał
Skąd to podkreślanie, że aktor jest "odtwórcą"? To są ich role. Oni tak samo jak je stworzyli, jak JK Rowling, scenarzysta, reżyser. Są twórcami w tym samym stopniu.