
Nocturnal to typowa platformówka akcji, w której będziemy: skakać po różnej wytrzymałości konstrukcjach, uruchamiać zmyślne mechanizmy nie mające realnego sensu, walczyć z czasem i koordynacją, uciekać przed zagrożeniem czy walczyć z czekającymi na Nas istotami. Będziemy też zbierać punkty i rozwijać umiejętności, by proces dotarcia do finału zbyt szybko się nie znudził :P Tak, to platformówka kompletna, choć i krótka (2+ godz.).
Gra jest na tyle ładna, że miejscami aż można się zatrzymać. Do tego efekty i animacje są czytelne i nieźle wkomponowane w projekt (no może poza czarami które odstają stylem). Do tego niezły zestaw efektów dźwiękowych, który dobrze koresponduje z tokiem wydarzeń, choć od razu zaznaczę, że brakuje tu lepszej obsługi zdolności (np. sygnalizacji odświeżenia umiejętności leczniczej czy gotowości na kolejny rzut nożem). Gorzej, że mimo tego piękna, gra nie jest wystarczająco czytelną. Raz, że kamera niemal nigdy nie jest skadrowana tak, żebyśmy bez problemu wiedzieli czy i gdzie możemy bezpiecznie zeskoczyć (a nie rzadko skupienie kamery ogranicza Nam również orientację na boki), dwa, że "mroczna mgła" chyba za bardzo ogranicza Nam widoczność (nie mam nic przeciwko etapom ucieczki, ale podczas walki było to uciążliwe).
Głównym pomysłem na grę, jest walka światła z mrokiem. Bohater (Ardeshir) posiada specjalną wieź z ogniem, dzięki czemu potrafi np. przenosić na głowni swojego miecza płomienie. Te m.in. służą rozwiązywaniu zagadek środowiskowych, najczęściej przedstawionych jako mechanizmy połączone ze stałymi pochodniami czy z podwieszanymi kagankami na ruchomych przenośnikach. Oczywiście samo "przenoszenie światła" nie jest banalne, bo raz, że ostrze utrzymuje płomienie tylko przez chwilę, dwa, że ogień łatwo zgasić, np. wodą lejącą się nieprzerwanie na drodze do celu. Takich utrudnień jest więcej, a gimnastyka jak tę swoistą "sztafetę olimpijską" uskutecznić staje się podstawą wyzwania. Muszę też zaznaczyć, że jest to gra, w której bardzo łatwo zginąć w zetknięciu z nowym rodzajem przeszkody, a to jest o tyle przykre, że punkty kontrolne nie są rozstawione idealnie (głównie mam zarzut do braku zapisu stanu po wydaniu punktów w drzewku umiejętności - specjalne kapliczki).
Osiągnięcie celu jest jednak dużo bardziej wymagające, bo oto na drodze staną Nam różnego rodzaju przeciwnicy. Od zwykłych szermierzy, poprzez łuczników, ciężkozbrojnych i magów, aż po mroczne stwory, w tym np. latające "ogniki". Jest tego naprawdę sporo! Jedni są odporni na ataki pozbawione płomieni, inni wymagają "obejścia". Do tego mamy całe drzewko rozwoju, z którego umiejętności wykupujemy zbieranymi po drodze punktami zamkniętymi w słoje i wazy. Drzewko wygląda na bardzo satysfakcjonujące, bo realnie poszerza Nasze zdolności (ogniste ataki - w tym obszarowe, przyspieszenie ruchu, punkty wytrzymałości i zdolności regeneracyjnych). Problem jest jednak taki, że mimo to wszystko, realnie, walka jest mało wymagająca i raczej chaotyczna. Tak naprawdę, wystarczy unik, cios i leczenie - oczywiście regularnie podsycając ogień na klindze! Gra pod tym względem zawodzi.
O ile powód Naszych zmagań jest bardzo jasno zaznaczony już na samym początku, to kolejnych informacji poszerzających nieco tło fabularne ze świecą szukać. Gra ma swoje sekrety i kwestie dodające treści są właśnie główną nagrodą dla tych, co rozpraszają każdy cień. Szkoda że Twórcy trzymają Nas w mroku ograniczając i tak szczątkowe informacje o świecie. Wolałbym ominąć skarbiec punktów niż być odciętym od tych treści. Ale żeby też nie brzmiało to zbyt negatywnie, to w swoim podejściu ominąłem tylko jedną "ognistą kapliczkę" z wiedzą (ile notatek pominąłem, nie wiem).
Ostatecznie jest to ładne i kompletne, ale w żaden sposób nie wybitne i mimo "krótkości" no i jednak różnych przeszkód, bardzo powtarzalne.