A więc fani tych avengersów nie potrafią odróżnić aktora od fikcyjnej postaci? Zaiste, ciekawi ludzie.
Do samego fandomu bym tu nie pił, bo jak powiedział Alien - dość powszechne zjawisko, zwłaszcza w populalarnych tworach. Ostatnio była sytuacja z polskiego podwórka - Tomasz Schuchardt, po swej roli w "Dom Dobry" Smarzowskiego, też opowiadał, że zdarzały mu się sytuacje, gdy losowi ludzie obrażali go za bycie (w ich domniemaniu oczywiście) przemocowcem.
Nie dziw się, prawactwo już tak ma, że jest całkowicie oderwane od rzeczywistości.
To jest nic. Lewactwo i kultura woke ma problem do faceta o to że katolikiem, uczęszcza do kościoła i dba o rodzinę i kilka razy w roku chcą go zcancelować.
Jak go zatrzymuja na ulicy, jak oni z ochrona laza przeciez (i raczej nie chodza po ulicach normalnie)?
Strzelam, że bardzo różnie i czasami rzeczywiście chodzą bez żadnej obstawy. W końcu mnóstwo jest takich zdjęć z przyczajki od paparazzi, na ogół może mają wtedy jakieś okulary przeciwsłoneczne, czapkę z daszkiem, ale wiadomo, ktoś zawsze rozpozna... no i niektórzy aktorzy czy też ogólnie celebryci to są chyba nawet trochę znani z tego, że ich ludzie spotykali na ulicy, jak Keanu czy Dafoe.
Jedną kwestią jest to, że faktycznie podczas Avengers: Wojna bez granic, Starlord spartaczył sprawę (i dziwi mnie, że w bezmiarze multiwersum robił to za każdym razem), tak jednak dzięki temu mieliśmy rewelacyjne Endgame i sceny z Capem i nie tylko, gdzie ludzie dostawali spazmów :P
Natomiast zaczepiać aktora i winić go za decyzje podjęte w filmie jako postać? Rozumiem śmieszkować, ale jeśli robią to na poważnie, to takich ludzi powinni chyba izolować od społeczeństwa, skoro nie rozróżniają fikcji od rzeczywistości (i pomyśleć, że tacy mają prawa wyborcze - chyba, że właśnie takich ludzi politycy potrzebują... mierny, bierny ale wierny)
Nic to, może w sadze multiwersum będzie mógł się zrehabilitować :P