Obie części 28 lat później to mega gówno i ciężko się to ogląda. Nie wiem skąd te wysokie oceny od "krytyków".
Oba nowe filmy z tej serii to dla mnie ogromny zawód. Jakiekolwiek przesłanie było tak wymuszone i tandetne, scenariusz bez polotu i inspiracji, dramatu w tych filmach nie było dla mnie w ogóle. Z drugiej strony akcja - w pierwszym filmie zrujnowana przez beznadziejny montaż, w drugim po prostu jej nie ma. Cóż więc pozostału, jeśli nie było tam dramatu, akcji, fabuły, fajnych efektów czy w sumie czegokolwiek? Dobrzy aktorzy bez dobrego materiału i w sumie niewiele więcej. Dobra scenografia i kilka ciekawszych momentów w drugim filmie, ale ostatecznie ogromny zawód, szczególnie biorąc pod uwagę, że chyba wszystko wcześniej od Boyla i Garlanda mi się podobało.
Przekombinowali po prostu. Pierwszy film był prosty i w swej prostocie bardzo ciekawy (nawet jeśli sposób kręcenia już wtedy był moim zdaniem beznadziejnym pomysłem i powodem dla którego dzisiaj się ciężko ogląda pierwszy film). Nie spodziewałbym się, że i oni wpadną w pułpake grania na nostalgii i tego co było kiedyś, ale cóż.
Spoko film, ale poprzednia część bardziej mi się podobała. Była dziwniejsza, mocniej odjechana i to było jej zdecydowaną zaletą. Dwójka pod wieloma względami jest już bardziej "konwencjonalna". Poza tym, czuć trochę, że to taka typowa środkowa część, więc wydarzenia są mniej znaczące niż w pierwszej części i pewnie w finale. Mam nadzieję, że ten znowu pozytywnie zaskoczy.