Jeśli autor to nazywa ”ekologicznym” działaniem to gratuluje nie wiedzy.
Ciekawe co on tam dokładnie zasila ze mu ta moc starcza i oczywiście jak się ma to do przepisów i norm dotyczących działania instalacji elektrycznych.
Jak widać na zdjęciu to żadne normy nie są nawet przestrzegane.
Metalowe części do których podłączone są przewody nawet w żaden sposób nie są zabezpieczone przed bezprośrednim dotykiem co grozi porażeniem elektrycznym.
Dodatkowo jego akumulatory sobie leżą od tak na drewnianym stole i w razie poważniejszego zwarcia ogień bardzo szybko zajmie się nie tylko stołem ale i cala jego szopą.
Jak dla mnie to jest instalacja elektryczna nie spełniająca żadnych norm i przepisów i powinna zostać rozebrana.
Rozumiem ze gościu mieszka na jakimś odludziu i to jest jego sprawa ale prawda jest taka ryzyko mieszkania w tej szopie jest zbyt duże bo jak coś się stanie to nikt go nie uratuje ale szkoda by było aby przez jego pomysłowość życie stracili np jego bliscy.
Gościu co ty dajesz przecież na zdjęciach masz stanowisko montowania pakietów a taki gotowy pakiet wkłada się w folię termokurczliwa i łączy w większe pakiety podpięte pod falownik hybrydowy ;)
Dom zasila panelami słonecznymi, natomiast w akumulatorach jedynie magazynuje część energii. A skoro korzysta z tego przez 10 lat bez problemu, to znaczy, że ryzyko pożaru jest zerowe.
Tak właściwie to zerowe ryzyko jest bardzo popularną rzeczą jeśli ktoś np. w pracy ma styczność z przepisami przeciwpożarowymi, pewnie i w tym przypadku z newsa jest tak samo. Firmy często kupują rzeczy "antystatyczne" aby czasem nie wywołać samozapalenia. Jednakże testy pokazują że takie warunki powstają jedynie w warunkach laboratoryjnych, a w rzeczywistości ryzyko pożaru przez brak np. antystateczności jest bliskie zeru.
Ale na takiej sprzedaży za to można wyciągać kasę od firm.
Beneksor, jedyne co tu jest zerowe, to twoja umiejętność abstrakcyjnego myślenia :P Całe życie siedzi się w bezpiecznym domciu z obiadkiem pod nos podłożonym przez mamusię, prawda? Bo inaczej nie wiem, jak można myśleć, ze w tego typu przypadkach, jak opisany w artykule, jest "zerowe ryzyko pożaru" xD
JakisChlop nie obchodzi mnie gdzie siedzisz i co masz przez kogo podane pod nos. To jest twoja prywatna sprawa i nie musisz się tym chwalić. A w artykule mamy jedynie zdjęcie warsztatu, na którym gość prawdopodobnie pracuje, łącząc ze sobą ogniwa i w sumie nie wiemy gdzie zamontowane są baterie i jakie zastosował środki bezpieczeństwa. Ale internetowym "fahofcom" w zupełności to wystarczy do wyrobienia sobie zdania i bełkotania o zagrożeniu. To jest w sumie zabawne, bo facet zajmuje się tym od niemal 10 lat i ewidentnie wie co robi, ale jak widać piwniczaki wiedzą od niego lepiej :) Może trochę źle się wyraziłem, z tym zerowym ryzykiem pożaru, ale jeśli instalacja jest zrobiona porządnie, a baterie mają odpowiednie chłodzenie, to jest ono minimalne.
Beneksor, ty jesteś tak "inteligentny" że nawet nie rozumiesz, iż mówiłem o tobie a nie o sobie, więc o czym mam rozmawiać z takim nieogarem? xD