Cudowne wieści. Oczywiście, człowiek wolałby wersję aktorską, ale to stwarza kilka problemów. Obsada się stanowczo zestarzała wizualnie, a jedyną sensowną opcją w chronologii jest umieszczenie nowej produkcji między Firefly, a Serenity. Ewentualnie zignorowanie istnienia Serenity ;). Plus - zdecydowanie większe koszty wersji aktorskiej, względem animacji.
Jeżeli jedyne Firefly, jakie możemy dostać to Firefly animowane - to niech i tak będzie.
Jaram się.