Na mnie to działa odwrotnie, ostatniego sezonu Stranger Things nie obejrzałem i nawet mi się nie chce tego robić.
W miarę poprzednie sezony jakoś wciągały, a nie chce mi się z prostej przyczyny - zbyt długa przerwa, przez co nie pamiętam, co tam się działo i na czym skończyło, a oglądanie i przypominanie sobie to aktualnie strata czasu i może nie było aż tak super (w mojej ocenie) żeby do tego wracać, ZWŁASZCZA po takiej przerwie.
Dodatkowo w międzyczasie obejrzałem dużo innych produkcji, które niestety też podobnie przez te właśnie długie przerwy podobnie kończą - na szybko Handmaid's Tale.
Wyjątkami są kolejne sezony Black Mirror, White Lotus, czy AHS - Evan wraca :)
Mam podobnie jak przedmówca. Kiedyś oglądało się seriale, które miały po kilkanaście odcinków i szlus. Przyszła moda na sezony. Pierwszy trzeci, piąty.... Odstępy czasowe pomiędzy nimi coraz dłuższe. Dla mnie zbyt długie przerwy. Nie pamiętam co było w poprzednich sezonach. Nie mam najzwyczajniej czasu i chęci na powtórki aby sobie przypomnieć co się działo wcześniej. Dlatego też, generalnie rezygnuję z oglądania seriali. Ostatnio oglądnąłem Problem Trzech Ciał i Eternautę. To były oczywiście pierwsze sezony..... Pomimo tego, że oba mi się podobały, z powodu dużej przerwy czasowej, z dużym prawdopodobieństwem nie zabiorę się do oglądania kolejnych sezonów.