Na mnie to działa odwrotnie, ostatniego sezonu Stranger Things nie obejrzałem i nawet mi się nie chce tego robić.
W miarę poprzednie sezony jakoś wciągały, a nie chce mi się z prostej przyczyny - zbyt długa przerwa, przez co nie pamiętam, co tam się działo i na czym skończyło, a oglądanie i przypominanie sobie to aktualnie strata czasu i może nie było aż tak super (w mojej ocenie) żeby do tego wracać, ZWŁASZCZA po takiej przerwie.
Dodatkowo w międzyczasie obejrzałem dużo innych produkcji, które niestety też podobnie przez te właśnie długie przerwy podobnie kończą - na szybko Handmaid's Tale.
Wyjątkami są kolejne sezony Black Mirror, White Lotus, czy AHS - Evan wraca :)
Serwisom nie zależy na oglądalności, tylko na subskrypcjach. Dlatego przerwy po 10-11 miesięcy powodowały, że ludzie przedłużali, 5 miesięcy przerwy było nieopłacalne, ale ponad 2 lata powodują, że muszą ostrą reklamą ściągać z powrotem widzów. Ale jak coś miało np. 5 milionów widzów to należy się spodziewać, że wielu z tych ludzi wróci.
Paradoks jest taki, że skoro wyświetlenia to koszt, to najlepiej jakby ludzie wrócili na nowy sezon, ale nie oglądali starych sezonów.
Mam podobnie jak przedmówca. Kiedyś oglądało się seriale, które miały po kilkanaście odcinków i szlus. Przyszła moda na sezony. Pierwszy trzeci, piąty.... Odstępy czasowe pomiędzy nimi coraz dłuższe. Dla mnie zbyt długie przerwy. Nie pamiętam co było w poprzednich sezonach. Nie mam najzwyczajniej czasu i chęci na powtórki aby sobie przypomnieć co się działo wcześniej. Dlatego też, generalnie rezygnuję z oglądania seriali. Ostatnio oglądnąłem Problem Trzech Ciał i Eternautę. To były oczywiście pierwsze sezony..... Pomimo tego, że oba mi się podobały, z powodu dużej przerwy czasowej, z dużym prawdopodobieństwem nie zabiorę się do oglądania kolejnych sezonów.