Ciekawe. Nigdy nie miałem okazji pograć w Starfield. Może już czas zobaczyć co im wyszło.
Tylko ważne, żeby się prawidłowo przygotować na to czym Starfield jest.
Nie oczekujcie No Man's Sky ani Star Citizena. Oczekujcie nadal jednak gry Bethesdy, gdzie jest kilka rodzajów gameplay loopu, wzbogaconej o elementy latania po kosmosie.
Przez większość czasu w Starfieldzie robimy:
- zadania fabularne w stylu do jakiego przyzwyczaiła nas Betesda. Zadań jest dużo, ale są średniej jakości. Tylko kilka to perełki.
- poszukiwania ulepszeń na wielu podobnie wyglądających planetach - ale eksplorujemy je pieszo albo łazikiem!
- poszukujemy zasobów i rozbudowujemy baze (ale to całkowicie opcjonalne)
Latanie po kosmosie pełni tu zdecydowanie mniejszą rolę, jest bardziej ograniczone, i choć w nowym dodatku rozbudują te mechanikę w obrębie systemów gwiezdnych, to nadal nie będzie ona w żaden sposób porównywalna z tym, co oferują No Man's Sky, Star Citizen czy Elite: Dangerous.
To bardziej Outer Worlds z elementami lotu między planetami... albo Star Wars Outlaws niż prawdziwa gra kosmiczna.
Jeśli nastawicie się na coś innego, to możecie się srodze rozczarować.
A gra wcale nie jest zła, tylko trzeba do niej podejść w odpowiedni sposób.
To w sumie to tak się nastawiam. Na typową Bethesde ale w kosmosie. Wszystkie Elder Scrolls (oprócz Buggerfalla) i Fallouty ograłem raczej niczym mnie nie zaskoczą jeśli to dalej ten sam silnik od lat.
No właśnie nie zgadzam się. To nie jest dobry erpeg ani tym bardziej dobra gra Bethesdy. W Skyrimie i Falloucie największą frajdę sprawia eksploracja tj. zaglądanie w każdy kąt w poszukiwaniu lootu czy nowego questa czy nawet zwykłe wycieczkowe zwiedzanie po naprawdę świetnie zrealizowanych otwartych światach, które co jak co, ale akurat Betheździe wychodzą. Starfield tego nie ma. Pomimo kilku ścieżek gra zalewa jakimiś nudnymi fetch-questami rodem z generatora, a samo zwiedzanie planet pomiędzy questami nie ma żadnego sensu bo niemalże wszystko na owych planetach jest proceduralnie generowane. Każda planeta to nudne pustkowie, które jest rozsiane (w bardzo dużych odstępach) generycznymi jaskiniami i budynkami gdzie zazwyczaj nie znajdujemy niczego ciekawego. Eksploracja kosmosu ssie, wątek fabularny jest jest równie porywający co szare mydło, a do tego nawet nie jest to dobry symulator statku kosmicznego. Ta gra nie robi praktycznie niczego dobrze.
To w sumie to tak się nastawiam. Na typową Bethesde ale w kosmosie. Wszystkie Elder Scrolls (oprócz Buggerfalla) i Fallouty ograłem raczej niczym mnie nie zaskoczą jeśli to dalej ten sam silnik od lat.
Tylko weź poprawkę, że to gra Bethesdy z wszystkimi jej cechami, oprócz ręcznie projektowanego otwartego świata i niemal bez eksploracji sensownej. Czyli w sumie jedynej solidnej zalety ich wcześniejszych gier. Rozdrobnienie świata sprawia też, że ekranów wczytywania jest po drodze znacznie więcej niż w takim F4 czy Skyrimie.
Również planuję zagrać ,grałem na premierę i się odbiłem od gry ,myślę że teraz jest dobry moment aby do niej wrócic
Nigdy powrotu do tej wydmuszki. Najgorzej wydane pieniądze od lat. Grę by musieli stworzyć od nowa, żeby naprawić jej największe bolączki, czyli prawie wszystko.
Oj uwierz że właśnie będzie mega warto bo gra została całkowicie przebudowana (mimo negowania iż jest to wersja 2.0!), questy odżyły na lepsze, postacie tak samo, walka, grafika, eksploracja z dużą ilością sekretów i ciekawych aktywności i jeszcze ściana tekstu A4 z nowościami. Ja tam 7-mego odpalam :)
Bez sensu wracać do tej gry po jakimkolwiek updejcie bo ta gra u samych podstaw jest słaba