Wiecie co? Ja naprawdę nie rozumiem, czemu ten film zakończył stę taką klapą... Dla mnie to było całkiem niezłe rozrywkowe widowisko sf, z którego mogła by wyjść saga na miarę Gwiezdnych Wojen. Fajne charyzmatyczne postacie, efekty specjalne, które sie niezbyt zestarzały, przewrotne, a przy tym otwarte zakonczenie... Szkoda, naprawdę szkoda. Trzymam kciuki za część drugą, choć wersja animowana to już nie to samo...
Nie rozumiem ludzi... Co im nie pasowało? Śmieszni są ci, którzy polegają na zdaniu innych, a sami nie sprawdzą czy faktycznie. Dla mnie na prawdę dobry film i żałuję, że nie zauważyłem go gdy wchodził do kin (może to był problem, słaba reklama), bo na wielkim ekranie był pewnie jeszcze efektowniejszy.
Mnie się bardzo podobał, sądze że w ówczesnym czasie ludzie nie znali twórczości Burroughsa bo mowili ze Carter to zrzynka z gwiezdnych wojen itp. i dlatego słabo wypadł w kinach
Niezły odkop nostalgiczny :D
Na filmie byłem razem z żoną na premierę. Polubiłem wtedy Kitscha, który znany był głównie z małej roli Gambita w Wolverine.
'Zakochałem się' nawet w pięknej, marsjańskiej księżniczce ;)
Ogółem film nam się podobał a jako że Mars to moja planeta zodiakalna to lubię niemal wszystko co jest z nim związane, zwłaszcza ciekawe opowieści. Także czekałem na 2kę ale się nie doczekałem.
Barsoom!
1) film bardzo mi się podobał i ma bardzo duży wskaźnik "rewatch" czyli co kilka lat go oglądam i podoba mi się nadal
2) mi osobiście nic w filmie nie zgrzytało ale sądzę, że film mógł mieć problem z dotarciem do widzów z kilku powodów:
- taki mix western + indiana jones na początku i przejście w kompletny inny gatunek heroic fantasy + walka
- próba spięcia tego klamrą konceptem władcy marionetek posiadającą moc przenoszenia się w czasie i przestrzeni
- i na koniec znów nawrotka tym razem do klimatu ala wywiad z wampirem
za duży rozstrzał gatunkowy by wielu widzów "ogarnęło" i z przyjemnością obejrzało.
//
Jak wspomniałem - mi film siedzi/ podoba się. I nie - nie jest to film sf ale fantasy.