Hoi4 poszedł w zupełnie innym kierunku niż bym tego oczekiwał, chociaż patrzeć na popularność tego tytułu to jednak paradox wie co robi.
Czekałem na nowe mechaniki a każde kolejne DLC w głównej mierze skupia się na reworku bądź rozbudowaniu drzewka misji danego kraju/regionu. Szkoda, gra cierpi na tym i nie ma po co do niej wracać.
Przestałem grać jak w momencie prowadzenia dowolnej frakcji przeciwnik chce nad tobą górować mimo, że nie ma do tego zdolności produkcyjnych i surowcowych ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby wystawić 200-300 dywizji żeby zrównać się lub mieć więcej sił ode mnie. Mało tego moje wojska przewyższają przeciwnika w badaniach, wyszkoleniu, technologii, a i tak byle knypek się postawi i walczą jak równy z równym. Do tego dochodzą sojusze i nagle 20 frakcji jest z nami w wojnie i jak męczymy tego 1 przeciwnika w wojnie pasywnej to inni w nas walą dookoła bo moi sojusznicy są uja warci i przegrywają,a siły trzeba rozdrabniać żeby nam nie wjechali od tyłu. Po czasie przestałem przystępować do sojuszy bo mnie to ciągnęło tylko na dno.
Wyprodukuję 5000 myśliwców ale nic nie stoi na przeszkodzie by przeciwnik magicznie też tyle posiadał i jestem w szoku, że w jakimś regionie nie mam przewagi powietrznej.
Dużo tych absurdów i co potyczka to jest to samo.