Fenomen Christophera Nolana?
Trochę bezpłciowy wpis, ale rozumiem chęć przekazania informacji, że Nolan wcale arcy-geniuszem nie jest. jasne, ale na pewno jest twórcą nieprzeciętnym. I zdecydowanie nie zgodzę się, jakoby Memento był przeciętnym czy ew. "niezłym" filmem. Jasne - inne produkcje pokazywały wcześniej odwróconą chronologię, ale to właśnie mistrzowskie połączenie dwóch torów czasowych sprawia, że Memento ociera się o geniusz.
--
Z innej beczki - błagam, popraw literówki, skandaliczną wolną amerykankę w kwestii przecinków, powtórzenia i "gimnazjalistą". Poziom techniczny wpisu godny "gimnazjalisty". Brrr.
Scenariusz w Dark Knight....jeden z najlepszych atutow filmu(ale to moze zasluga mojego umyslu wychowanego na McDonald;). Kolego do Ciebie pytanie: jakie dziela zaliczasz do swojego kanonu?
Bo skoro jakiś film ma kilka niedopowiedzeń albo składa się ze scen puszczonych od końca do początku to przecież musi być świetny, prawda?
Nie musi. Ważne jest jak został wyreżyserowany, jak prowadzeni są aktorzy, jak płynnie dialogi przechodzą w akcję i odwrotnie, ile jest głupot, błędów logicznych, jak zachowują się bohaterowie. Między innymi dlatego Gwiezdne Wojny są klasyką kina, a Godfather w TOP 3 wszech czasów - one nie są skomplikowane, one są po prostu doskonale zrobione i dobrze się je ogląda nawet przy 20-tym seansie.
Nolan za samo Memento ma u mnie szacunek po wieki. Gdyby to było takie proste jak piszesz to ktoś by zrobił podobny film i 40 lat temu.
Co ja mogę napisać - jakości danego dzieła nie mierzy się ilością prawionych przez niego morałów (lol) oraz tym bardziej nie ilością fabularnych twistów (LOL).
Dla mnie Nolan jest geniuszem, co prawda nie robi on genialnych filmów, ale ciągle trzyma wyrównany poziom i nie schodzi nigdy poniżej poziomu "czwórki z plusem", co nie jest łatwą sztuką.
No właśnie, autor chyba chciał być trochę na siłę "anty", poza tym wypływa z tekstu trochę śmieszna teza, że film to "gniot" (słaby) albo "skomplikowany" (dobry). Przecież film nie musi być skomplikowany, żeby być dobry, Nolan robi świetne obrazy stawiając na scenariusz, grę aktorską, montaż scen i przede wszystkim genialny klimat. A to, że ma niekiedy z pozoru zagmatwane opcje, to tylko plus, przecież nikt nie mówi, że robi filmy-zagadki, po prostu stara się kombinować i to mu wychodzi.
Poza tym jeszcze jedno - wymieniasz filmy, które są równie dobre, a mniej znane. Widzisz, to właśnie też fenomen Nolana - jak już robi film, to od niedawna zawsze jest to blockbuster z ogromną kampanią nakręcającą oczekiwania widzów, tak, że prawie każdy wie, że Nolan robi film. I Nolan za każdym razem robi dobry film, a więksi od niego nieraz nie potrafili sprostać hajpowi.
"przypadły do gustu gimnazjalistą" - myślałem, że taka polszczyzna to tylko u onetowców ;]
Myślę, że autor nieco przesadza ze swoją krytyką, próbując ustawić się na kontrze do całej rzeszy ludzi, którzy lubią Nolana, przez co wydaje mi się nieco niesprawiedliwy w swoim osądzie, ale wskazuje na pewną bardzo istotną rzecz w ocenianiu twórczości CN.
Niewątpliwie Nolan jest genialnym narratorem: snuje opowieści z łatwością, lekkością, prowadzi je w sposób niebanalny i intrygujący widza. Czuje też swoje postacie, a fabuły są naprawdę przemyślane. Dzięki temu jego filmy to najwyższej próby kino rozrywkowe.
Problem leży w tym, że sporo odbiorców uważa je za "nie-wiadomo-co" i pisząc o geniuszu reżysera, kreuje go na jakiegoś niezwykle głębokiego artystę. Nie ukrywajmy - jego filmy nie silą się na wyszukane metafory, nie próbują być pretensjonalnie artystyczne, to po prostu świetnie opowiedziane, emocjonujące historie. To samo robił Hitchock.
Dobra dobra, tekst pisany "na kolanie", chciałem po prostu mieć jakąś wprawkę, bo dawno nic nie wrzucałem - ale jak oceniacie sam wpis pod względem literackim? Oczywiście zdaję sobie sprawę z kilku banalnych błędów, ale co poza tym?
Tekst pod względem literackim nie ma żadnej wartości. Jest wręcz kompromitujący. Natomiast jeśli chodzi o walor publicystyczny to mamy zupełnie różny gust. Problem jednak w tym, że nie ma tutaj z czym dyskutować, bo autor napisał jakieś siano w stylu raziela czy jak mu tam było. Wracając do tematu nie jestem już niestety gimnazjalistą, ale dotąd wszystkie filmy Nolana bardzo mi się podobały. Chodzi o sposób narracji proponowany przez tego reżysera, próbę legitymizacji każdego wątku, a także logiczną i spójną historię, a przy tym wciągającą. W dwóch słowach: ambitne kino. Nie wiem jak dzieła Nolana interpretują inni, ale poziom tekstu autora raczej wskazuje iż tenże musi z nimi często obcować (z gimnazjalistami). Blado.
Teksty pisane na kolanie zwykle zostają w szufladzie, ew. są modyfikowane i poprawiane po upływie jakiegoś czasu. Więc uważam tak samo, jak Behemoth > wartości literackich jest zero. Co do myśli przewodniej - trochę taka krytyka na siłę i generalnie się z nią nie zgadzam.
Także przepraszam wszystkich, którzy poczuli się urażeni lub czytanie tego tekstu uwłaczało im godności - następnym razem na pewno będzie lepiej.
Behemoth [9] --> Bez przesady: tekst jest kiepski, ale do "raziela czy jak mu tam było" to jeszcze kilka metrów mułu jest.
Lepiej wróć do bukmacherki.
spoiler start
żartuję ;)
spoiler stop
Sam pomysł bardziej obiektywnego spojrzenia na fenomen Nolana dobry, ale wykonanie już niezbyt ;)
Dziwna krytyka reżysera, który robi filmy na których nie można się nudzić. To jest reżyser wysokiej klasy i zgadzam się z postem Ejay'a w 100%. Dziwny artykuł i szczerze nie podoba mi się takie pisanie o reżyserze dla gimnazjalistów. Kino to jest rozrywka, a nie tylko sztuka. Mam wrażenie, że z autorem tekstu bardzo ciężko porozmawiać w realnym życiu na jakieś tematy, bo jeżeli coś mu się nie podoba to powie ci, że interesujesz się filmami dla gimnazjalistów.