System psucia się żywności to jest dokładnie to, czego brakowało mi do szczęścia w grze o podbijaniu świata. Nic tak nie buduje imperium jak kontrola zgniłych ziemniaków w spichlerzu.
Akurat to psucie się żywności może mieć sens w kontekście mechanik związanych z małą epoką lodowcową, które obecnie dość łatwo obejść do poziomu gdzie niedogodności, które historycznie obalały imperia mają niewielki wpływ na grę. W sensie mechanika jest pod to ale zbyt łatwo ja obejść poprzez wypromowanie nadmiernej produkcji i pobudowanie spichlerzy.
No i EU V w przeciwieństwie do EU IV nie jest grą o podbijaniu świata. Można tutaj kolorować mapę ale nie jest to sedno rozgrywki jak w poprzedniej części, tutaj raczej mamy symulator państwa przez wieki.