Jest w tym sporo prawdy.
Znakomita wiekszosc ludzi gra w HnS albo "do koncowego bossa i sie nie znamy", albo max 2 postacie zrobi z nudow i tyle.
Sporo tych ludzi wraca na sezony zeby sobie zrobic ta kampanie jeszcze raz, nowa klasa albo z nowa mechanika.
Endgejmowi spocency to (podobnie jak w mmorpg) mniejszosc. Sukces (i wzrost playerbase w czasie) gry takie jak PoE zawdzieczaja temu, ze znalazlo sie ich wystarczajaco duzo i rozwoj gry jest wystarczajaco szybki.
Prawdziwym skille developera gry HnS jest umiejetnosc zbalansowania obu tych podejsc i zaspokojenie potrzeb obu grup graczy.
Jest to bardzo trudne.
Myslę, że kluczem tutaj jest - przynajmniej ja tak mam - sam fakt progresji i itemizacji - znajdowanie nowych przedmiotów, zastępowanie gorszych lepszymi to najlepszy okres życia danego cyklu przechodzenia takiej gry. Jak już się nie ma co ulepszać za bardzo i krzywa progresji się dramatycznie wypłaszcza (pozostaje jedynie min maxowanie), to nawet zabijanie uber bossów dla jednego super dropu nie jest już dla wielu taką podnietą.
Mam dosc podobnie. Tak samo drazni mnie pofragmentowany progres w endgamie, podzielony na pierdyliardy tierow, leveli mapek, poziomow, podpoziomow, itd.... Bardzo szybko traci to urok i zostaje bezduszna progresja numerka, a build juz sie praktycznie niezmienia.
Dlatego dobrze zrobiona kampania i ciekawy swiat to podstawa HnS. Do tego rozwoj postaci i itemizacja MUSZA byc ciekawe od samego poczatku.
Zgodzę się że dla większości graczy endgame wcale nie jest jakimś opus magnum.
Problem w tym że Diablo IV jak na razie ma bardzo łatwy early game i dość płytki mid-game.
Więc tak czy siak w swoim obecnym stanie nie jest najlepszym wyborem.
Chociaż podobno mają wiele rzeczy poprawić w 2026 roku. Po wywaleniu Roda
Ciekawe czy ten wykres też analizuje graczy offline, w lost epoch a gra tak dużo ludzi w szczególności na hc.
Wróciłem wczoraj po baaardzo długiej przerwie. Dla mnie, 38 letniego chłopa ta gra ma sens, PoE2 jest genialne ale nie mam aż tyle chęci żeby zagłębiać się w tytuł bądź co bądź dla hardkorowych graczy tego gatunku. W Diablo wskakuje na godzinkę lub dwie, coś wypadnie to spoko, nie to trudno. To jest ultra casualowy tytuł i rozumiem wszystkie zarzuty na czele z tym z którym zgadzam się najbardziej - za mało Diablo w Diablo...
Knajpka ze wspanaialym sushi ma podobną retencje w porownaniu do baru mlecznego dotowanego przez miasto u mnie na tej samej ulicy. Oba biznesy funkcjonują. To tyle w kwestii porównań miejsc gdzie ludzie chodzą aby napełnić brzuchy.