Korzystanie z mapy w grach cRpg było czymś co jednak zmuszało do myślenia. Pamiętam Baldurs Gate 1, gdzie nawet budynki nie były opisane. Mapy w Gothicah też były dobrze zrobione, a opcja z zakupem mapy u kartografa rozbudowywała rozgrywkę. Zarobienie kasy ze sprzedaży prostych przedmiotów mówi samo za siebie i uczyło eksploracji. To nie jest narzekanie, że kiedyś było lepiej - ale takie są fakty. Granie na padzie , zaznaczanie na mapie punktów docelowych czy questów - dzisiaj norma.
Pewnie narażę się na hejt, lecz moim zdaniem ta prostota zaczęła się wtedy, gdy konsolowcy wychowani na bijatykach, grach sportowych czy nawet FPP na padach zaczęli się uważać za prawdziwych graczy, a takimi nigdy nie byli i nie będą. Prostota konsol, brak myszek i klawiatur. W końcu mają te swoje 60 Fpsów. Za niedługo w CS będą startować na tych swoich padach w turniejach.
Nawet taka Amiga Pincset miał mychę w standardzie i można było pograć w Dune II czy Civa.😉
Moim zdaniem rynek konsolowy miał olbrzymi wpływ na dzisiejsze uproszczenia w grach.