Nic nie robią z optymalizacją na konsole więc mogą se w tyłek po części wsadzić te aktualizacje.
Skoro, jak sam przyznałeś, masz problem z oswojeniem dzikiego konia albo pokonaniem przeciwnika w siłowaniu się na rękę, to uczciwie ostrzegam: w kolejnych etapach gry zetkniesz się z równie "trudnymi" mechanikami i pewnie będziesz ciągle słyszał "git gud".
Ale wielkie dzięki za troskę.
KCD jedynkę przeszedłem po przejściu dwójki
E, to jesteś zaprawiony w bojach rycerz! Dasz sobie radę w Pywel. :)
Poza tymi magicznymi technikami, o których napisałeś, reszta tej gry jest łatwa jak jajeczka od ruskiej „elektroniki” i nie ma tam nic szczególnie interesującego poza powtarzającymi się lokacjami, bo gór jest tam od groma praktycznie wszędzie.
Jedni grają dla głównego wątku, inni dla zwiedzania lokacji, a jeszcze inni dla misji pobocznych, których poza tablicami ogłoszeń jest tyle, co kot napłakał. Pożyczyli je z Wiedźmina, ale o reszcie misji pobocznych już chyba zapomnieli.
Tutaj jakiś gracz pisał ze dwa miesiące temu o misji, którą dostał podczas zwiedzania mapy zadanie polegało na przeniesieniu jakichś paczek z jednego końca mapy na drugi. Ja do tamtej pory nie trafiłem na żadną taką misję poza tymi z tablic.
Dla mnie gra jest ok ale nie jest to dzieło, niestety.
Co gorsza jeszcze na tej grze i tylko na tej na początku ekran zaczął mi skakać bo sterownik od invidia pomógł, komedia.
Naprawione dzięki programowi ddu który pozbywa się starszych sterowników.

a jeszcze inni dla misji pobocznych, których poza tablicami ogłoszeń jest tyle, co kot napłakał.
Widać, że nie za bardzo w to grałeś. Samych misji frakcyjnych (także spoza tablic) są setki. Do tego mamy:
- 40 poziomów Otchłani,
- 16 sanktuariów,
- 8 iglic,
- 13 misji "konstelacyjnych",
- 37 zagadek w pradawnych ruinach,
- 22 misje związane z legendarnymi zwierzętami
- oraz dziesiątki bossów niezwiązanych z głównym wątkiem.
Wyzwań oraz "ukrytych" misji pobocznych nawet nie liczę.
Obok masz zrzut z misjami frakcyjnymi, które ukończyłem. Możesz dodać. ;)
Co więcej, wraz z kolejnymi aktualizacjami pojawiają się też nowe misje.
Ty jesteś taki wielkim fanem Crimsona, Bukary, czy to zestawienie na szybko z AI?

Żadne AI, po prostu zerknąłem do menu gry, bo akurat wszystkie misje, o których wspominam, ukończyłem, więc widzę liczby w statystykach. Np. ---------------------------------->
A fanem jak najbardziej jestem. Gra mi wyjątkowo podeszła, bo "piaskownica nastawiona na eksplorację" to jeden z moich ulubionych gatunków (zaraz za immersive simami). Zwłaszcza że "Crimson Desert" to trochę taki immersive sim w otwartym świecie. ;)
13 misji "konstelacyjnych" - tj 13 miejsc, w których się stoi i patrzy w niebo?
misje frakcyjne, które w połowie polegają na zaniesieniu komuś miotły, młotka, skór, sukienki, mięsa, kwiatków itd.
16 sanktuariów, tj. 16 miejsc, w których musisz zabić 100 przeciwników o 4 rodzajach, a następnie włożyć na swoje miejsce dwa klocki i użyć w ten sam sposób rozbłysku
- 22 misje związane z legendarnymi zwierzętami - nawet ich nie robiłem ale efektem jest 22 zwierzęta, które różnią się tylko wyglądem, bo szybkość i wytryzmałość jest ta sama.
Są ofc też dobre rzeczy, otchłań czy zagadki w ruinach w zdecydowanej większości jest dobrze zrobiona ale wymienianie wszystkich misji dla pokazania jak rozbudowana jest ta gra jest delikatnym oszukiwaniem.
Na crimson desert ugrałem 57,7 h czy ugram więcej zobaczymy, aż tak po niej nie placzę.
Przecież w ogóle się nie odnosiłem do "jakości" misji (choć w tym wątku się na ten temat też wyraźnie wypowiedziałem). Moja wyliczanka była odpowiedzią na stwierdzenie, że "misji jest tyle, co kot napłakał". Nie, nie jest. Są ich setki. Jedne lepsze, inne - gorsze.
I mnie oskarżasz o "naginanie prawdy", a sam przedstawiasz wszystko w dość uproszczony sposób. Np. oczyszczanie sanktuarium to wcale nie jest jakaś wyjątkowo prostacka misja.
A) walka z przeciwnikami (i bossem);
B) poszukiwanie elementów układanki w ruinach;
C) uruchamianie maszynerii;
D) rozwiązywanie zagadki "rozbłyskowej" (której przez dłuższy czas po premierze nikt nawet nie odkrył).
Dlaczego to niby nie jest całkiem miodna "misja poboczna", skoro całe zadanie jest dość długie i składa się z kilku elementów o różnym poziomie trudności. Czego więcej oczekujesz od "misji pobocznej"? Ja np. miałem ogromną frajdę, "zaliczając" sanktuaria, Iglice, szukając z dziennikiem miejsc do obserwacji nieba i "dostrajając" soczewki czy też polując na legendarne zwierzęta. Oczywiście, to zupełnie inny typ "misji pobocznej" niż "Krwawy baron", ale już chyba ustaliliśmy, że "Crimson Desert" nie błyszczy, gdy idzie o aspekt fabularny. :P Radochę dawało tutaj nie tyle śledzenie wydarzeń, oczekiwanie na nagły zwrot akcji itp., ile samo eksplorowanie, wykonywanie pewnych czynności i korzystanie z konkretnych mechanik.
Co do tych zadań frakcyjnych, które - jak sam w tym wątku napisałem - zostały żywcem wyjęte z generatora... pełna zgoda.
Dla konkretnej frakcji jest sporo tych misji ale trzeba je znaleść albo przemierzyć całą mapę jak podróżnik.
ale weź je znajdź na mapie, zrób je przejdź je
No, jak widzisz, zrobiłem i przeszedłem. ;)
To gra oparta na eksploracji. Zadania znajdujesz w miarę wykonywania wcześniejszych misji i... uważnego eksplorowania. To nie znaczy, że zadań jest mało. Trzeba je po prostu znaleźć. Taki typ gry. :)
Jak nie wsiąkniesz w świat i nie znajdziesz przyjemności właśnie w eksplorowaniu, tylko chcesz w miarę szybko ukończyć grę i otrzymać klarowne cele, za którymi podążasz, to rzeczywiście zostaje tylko główny wątek, bo wielu zadań pobocznych nie odnajdziesz i nigdy na oczy nie zobaczysz.
Powtarzam: zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma ochotę na tego typu zabawę. Zwłaszcza że dostęp do ciekawszych zadań wymaga również przebrnięcia przez zadania mniej ciekawe czy nawet fatalne.
W tej grze po prostu nic się nie dzieje poza bandytami którzy prawie wcale się tobą nie interesują nie masz żadnych innych przeciwników, zdobyłem wzgórze niewolników, kamieniołom z szefem i te forty gdzie masz tą czerwoną chmurę za szefa ale tam tylko hordy bandytów bardzo łatwych do przejścia,
ponadto żeby znaleźć to musiałbym odwiedzać chyba każde zabudowanie lecz tych zabudowań aż tyle na mapie też nie ma, zdecydowanie więcej jest miejsc ze złożami naturalnymi jak skupisk ludzkich czy innych.
Jakoś Fallout czy Wiedźmin też jest oparty na eksploracji ale tam to jest jakoś ciekawsze i bardziej wciągające.
Z tym, że misje są ciekawsze w tych grach, w pełni się zgodzę. (CD nawet się nie zbliża do poziomu "Wiedźmina"; "generyczność" wielu zadań może przyprawić gracza o ból zębów). Ale nie zgodzę się z tym, że jest w nich lepsza eksploracja. IMHO "Crimson Desert" pod tym względem należy do absolutnej czołówki.
A sama gra jest w ogóle dobra, czy raczej taka średnia według was?
Według mnie - bardzo dobra i pod pewnymi względami wręcz wyjątkowa. Dlatego gram nadal, choć mam już znacznie ponad 200 godzin na liczniku. Niestety, problemy dotyczące prezentacji fabuły i struktury zadań sprawiają, że dla wielu osób może się okazać całkowicie niestrawna. Jeśli jednak chodzi o eksplorację i ogólną miodność rozgrywki... mniam.
Jeśli lubisz włóczęgę, która przywodzi na myśl najlepsze gry eksploracyjne (stara Bethesda, RDR2 itp.), fenomenalne zagadki środowiskowe, zabawę w rozwijanie bazy poprzez różne zadania i grind, "simsowe" życie (oswajanie zwierzaków, urządzanie domu itp.) w świecie łączącym fantasy ze steampunkiem, eksperymentowanie z różnymi stylami walki i bronią, a także przepiękne krajobrazy, to dostaniesz produkcję marzeń. "Crimson Desert" to kwintesencja piaskownicy, w której samodzielnie organizujesz sobie zabawę.
Jeśli jednak poszukujesz w grze emocji narracyjnych, oryginalnych questów i wolisz, żeby twórcy - poprzez różnego rodzaju rozwiązania fabularne lub UX-owe - wskazywali drogę, którą warto podążać, szybko odbijesz się od "Crimson Desert" jak od betonowej ściany.
Jeśli jednak poszukujesz w grze emocji narracyjnych, oryginalnych questów i wolisz, żeby twórcy - poprzez różnego rodzaju rozwiązania fabularne lub UX-owe - wskazywali drogę, którą warto podążać, szybko odbijesz się od "Crimson Desert" jak od betonowej ściany.
No właśnie wolę to drugie.. :| Czyli trochę lipa ech
Czyli trochę lipa.
Raczej tak. "Crimson Desert" to gra na setki godzin, która wolno rozwija skrzydła i pod względem narracyjnym nie ma zbyt wiele do zaoferowania (poza znakomitą narracją środowiskową). Dla mnie nadrabia to innymi zaletami. Ale doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w przypadku osób, które cenią sobie dobre dialogi, oryginalne zadania itp., wejście w świat Pywel może się okazać początkiem drogi przez mękę.

Warto odnotować, że Pearl Abyss oficjalnie prognozuje, że do końca tego roku "Crimson Desert" przyniesie ok. 500 milionów dolarów całkowitych przychodów (zysk netto to pewnie ok. 30-50% tej kwoty). A to wszystko za sprawą gry single player, w której nie ma żadnych mikropłatności czy sklepów z przedmiotami.
Raport PS tutaj:
https://www.pearlabyss.com/en-US/Board/Detail?_boardNo=14789
Na Steam średnia ocen już urosła do ponad 84%.
No wiemy, wiemy, że w giereczkowie coraz gorzej... :)
Jasne, świat imponujący, i oczywiście rozumiem - piaskownica... ale jak widziałem jakiekolwiek zadania na YT, to aż zęby bolały... Fabuła na poziomie mało ambitnych pornoli. A do tego jeszcze dochodzi azjatycka groteska i typowe pomieszanie stylów tzn. ten ich specyficzny "eklektyzm"...
Wkurza mnie zwyczajnie, że takie coś zdobywa uznanie - pomimo kilku niekwestionowanych osiągnięć twórców (skala świata, ilość mechanik - choć tu pojawia się pytanie, na ile ilość = jakość. :/
Z jednej strony ciągle narzekasz na mikropłatności i wydawanie gier w złym stanie technicznym itp., z drugiej - na wszechobecne "soulsowanie" kolejnych produkcji. A jak się pojawia w końcu gra, która nie żeruje na portfelach, jest cały czas aktualizowana o nową (darmową) zawartość wedle życzeń graczy, oferuje ogromną liczbę "grogodzin" za rozsądną cenę, działa bardzo dobrze i nie ma raczej problemów technicznych (a przy tym wygląda nieraz zjawiskowo), zapewnia eksplorację w starym, dobrym stylu, wprowadza do otwartego świata tyle mechanik i możliwości, że zaczyna przypominać immersive sima, wreszcie - czerpie trochę z soulslike'ów, ale zarazem oferuje poziomy trudności... to jesteś wkurzony, że odnosi sukces. :)
Nie dogodzisz... ;)
Tak, prezentacja fabuły woła o pomstę do nieba. Dialogi są słabe. Zadania często sprawiają wrażenie wyplutych z generatora. Ale cała (ogromna) reszta jest bardzo dobra albo wręcz wyśmienita. Jeśli więc w ewentualnym "Crimson Desert 2" Pearl Abyss poprawi aspekt fabularny produkcji, to otrzymamy GOTY.
Co zaś do "eklektyzmu"... Na początku też podchodziłem do tego aspektu gry jak pies do jeża. Ale w tym uniwersum wszystko się układa w sensowną całość (gdy idzie o mitologię wykreowanego świata), a do tego sposób prowadzenia rozgrywki koresponduje z różnorodnym charakterem poszczególnych krain (średniowieczna, renesansowa, steampunkowa i postapokaliptyczno-orientalna). Dostajesz jako gracz wszelkie narzędzia (zbroje, broń, mechaniki), żeby "cosplayować" bohatera w różnych konwencjach. Możesz być w Pailune "wikingiem", w Hernand czy w Demeniss - średniowiecznym rycerzem, w Delesyi - zmechanizowanym żołnierzem, na Karmazynowej Pustyni - "Mad Maxem" albo Saracenem. A jeśli chcesz, możesz grać jako mistrz kung-fu, bóg piorunów albo Indiana Jones. Gra "dostarczy" odpowiednich "kostiumów" i odpowiedniego oręża. Bo to po prostu piaskownica, w której organizujesz sobie zabawę wedle własnego uznania.
Na razie masz trzech bohaterów do wyboru (choć nie od samego początku), a każdy się dość istotnie różni, gdy idzie o styl rozgrywki. Wątpię, żeby pojawił się kreator postaci, choć - mając na uwadze to, że Pearl Abyss w kolejnych łatkach spełnia życzenia graczy - wszystko jest możliwe. ;)