Myślę, że po pierwsze, trzeba zacząć od remasterów. Dragon Age: Origins na PC – o ile nie zamierzasz dość głęboko zaangażować się w społeczność modderów – w zasadzie nie działa.
Duża przesada z tym głębokim angażowaniem się. Wystarczy kilka minut na wyszukanie jakie mody są najbardziej potrzebne pod kątem eliminowania bugów i problemów ze stabilnością, gdzie są to Qwinn's Ultimate DAO Fixpack i 4GB LAA patch.
Cykl Dragon Age od drugiej części było traktowane jak to mniej lubiane dziecko. Musiało dojść do tego, że w chaosie powstał Veilguard, który kompletnie nie wiedział, czym chce być.
Trudno byłoby uwierzyć, że nowy Dragon Age wreszcie wróci do tego, co było w nim najlepsze. Teraz to już tylko wymądrzanie się po fakcie.
Wystarczyło zrobić dobrą grę RPG, tylko tyle i aż tyle... DA Failguard to była jakaś pokraka nie gra RPG i przy okazji bardzo słaby Dragon Age. Ta marka miała szansę na wielkość, ale EA oczywiście musiało to zepsuć i prawdopodobnie pogrzebało właśnie Dragon Age na wieki.
Dragon Age Origins było świetne i miało też dobre dodatki, Dragon Age II niestety zostało zrobione na szybko i to było czuć, gdyby nie to, to gra pewnie byłaby sporo lepsza, a tak to raczej średniak. Dragon Age Inkwizycja było natomiast dla mnie już tak nudne, że podchodziłem do tej gry chyba ze 3-4 razy i za każdym razem się odbijałem. Sama idea bardziej otwartego świata nie była zła, ale czyjaś decyzja aby wypełnić ten świat aktywnościami jak z gry MMO, to już kuriozum.
Ogólnie jak dla mnie każda kolejna część Dragon Age coraz bardziej sięgała dna, a Failguard to już nawet po tym dnie szoruje. Jakby oddali tę markę Larianowi, to byłbym w niebo wzięty, bo ich gry są dla mnie świetne. Wiadomo, że gry od Lariana też nie są idealne, ale nadal to jedne z lepszych gier RPG w jakie grałem w ostatniej dekadzie.
Siała baba Vailguard. Nie wiedziała jak.
Darrah wiedział, nie powiedział, a to było tak.