Aż niesamowite, że tak szybko otrzymujemy Samson 2. Sequel pokazuje, że brak pistoletów nie był głównym problemem jedynki. Dalej można zrobić beznadziejną grę bez jakiejkolwiek historii, tożsamości postaci, ciekawego level designu, no i oczywiście pełną bugów.
Ostatnio przeszedłem "Watchmen" i oczywiście to nie jest dobra gra, ale kurcze pieczone, w porównaniu z tym, to system walki wręcz w "Watchmenach" to jest mistrzostwo. Nie wiem, czy to silnika wina, że tak bardzo wszelkie ciosy się ciągle mijają, ale to jest tak pobugowane, poklejone na ślinę i nijakie, że aż się smutno robi.
Może finalnie połatają ten tytuł na tyle, żeby balans rozgrywki miał jakiś sens, ale w "Samsonie" przez te kilka dobrych miesięcy tylko jeszcze bardziej spartolili walkę tak naprawdę. Sprawdzę "Blackwood" na poważnie gdzieś za pół roku, bo teraz to zwyczajnie early access jest.