Raczej chodziło o to, żeby skopiować jak najwięcej ze swoich poprzednich gier i nie narobić się zbytnio przy tworzeniu rzeczy zupełnie nowych...
Najwyzszy czas zaczac stawiac "NASA-punk" w cudzyslow zwatpienia i ironii (tak jak autor cytowanego komentarza).
Cos takiego nie istnieje, to sztucznie utworzony slogan reklamowy. Pozatym we Starfieldzie nie ma ani grama "punk".
Same koncepty nie znalazly sie w grze bo sa wlasnie zbyt wyraziste, zbyt hardkorowe, zbyt "gritty".
Nie pasuja do "saturday morning cartoon", do ktorego zredukowano Starfield'a.
Dlatego wejscie do "klubu nocnego" w Starfieldzie, to doswiadczenie owszem surrealistyczne, ale nie od tej strony od ktorej powinno.
https://www.thegamer.com/starfield-what-is-nasapunk/
Are you having fun? This stuff is blowing my mind! C'mon...
https://www.youtube.com/watch?v=ws0ufhrgWJw
Wiecej punku jest na szkolnych dyskotekach.

Najwyzszy czas zaczac stawiac "NASA-punk" w cudzyslow zwatpienia i ironii (tak jak autor cytowanego komentarza).
Cos takiego nie istnieje, to sztucznie utworzony slogan reklamowy. Pozatym we Starfieldzie nie ma ani grama "punk"
Nie do końca. Niektóre pancerze i statki (głównie Nova Galactic) faktycznie wyglądają tak, jakbyś wziął obecną technologię NASA, a potem zaczął sobie wyobrażać jak ta rzecz mogłaby wyglądać za ok. 100-150 lat. Znajduje to odzwierciedlenie w ogólnej estetyce technologii w Starfieldzie, ale też jej fundamentalnej "filozofii projektowej" (patrz obrazek). NASA często bowiem tworzy urządzenia czy systemy, która na pierwszy rzut oka, z pozornie niezrozumiałych względów, wydają się być bardzo siermiężne i toporne. Ale w rzeczywistości są takie dlatego, że one mają być po prostu niezawodne i bezpieczne, a nie atrakcyjne wizualnie czy minimalistyczne, jak w filmach. Wiele osób zastanawia się na przykład, dlaczego wewnątrz ISS widać jakieś kable spięte trytytkami, owinięte niedbale izolacją i prowizorycznie przymocowane do kadłuba stacji, skoro można by je elegancko zamaskować albo nawet ukryć wewnątrz poszycia. A odpowiedź jest prosta: jeżeli jakiś kabel albo bezpiecznik się zepsuje, to wygodniej i bezpieczniej jest go wyciąć, wlutować nowy, owinąć izolacją i przykleić taśmą do kadłuba, zamiast pruć poszycie... w kosmosie, z ludźmi w środku.
Z kolei "punk" w dzisiejszych czasach jest używane bardziej potocznie, niekoniecznie wskazując na faktyczny aspekt punkowy. Stąd mamy np. steampunk, atompunk, dieselpunk, gaslamp punk itd., które należy odczytywać jako "zbudowane wokół motywu przewodniego, wymienionego przed słowem punk". Stąd NASA punk nawet ma sens. Jest użyte nieco na wyrost, ale nie jest zupełnie bezpodstawne.
Nie, kilka odjechanyvh wszczepów nie naprawiłoby drewnianych NPC, tysiąca pustych planet, wśród których znaleźć można jedynie nieliczne assety kopiuj-wklej niczym w pierwszym Mass Efrect i dziesięciu tysięcy ekranów ładowania.
Nie wiem, po co w ogóle bredzić coś o nieudacznikach z Bethesdy pod światłym przywództwem dobrego wujka MS. Swego czasu odnieśli suckes, bo ich sztuczne, drewniane gry mimo wszystko w czasach powstania robiły wrażenie rozmachem na pewnych polach. Ale to już się skończyło.
Inna sprawa, że nawet bliźniaczy w założeniach The Outer Worlds, choć przyjęty średnio, wypadł znacznie lepiej niż Crapfield. No, ale uniknął wielu jego błędów - z których część jest znakiem firmowym Beci - a innych, z racji mniejszej skali, było mniej, więc łatwiej je wybaczyć.