Te ekspedycje to żart, 5% do expa jeszcze kilka bzdur i znowu od nowa wszystko zbierać i robić.
Większy ekwipunek o aż 12 slotów i 5 perma skill pointów to bzdury ???!!!
Dobry kompromis. Ludzie, którzy wszystko wbili po miesiącu od premiery będą mogli zacząć zabawę od nowa, bogatsi w doświadczenie, dzięki czemu znów będą mieli jakieś cele do robienia w grze, zaś bardziej casualowi gracze raczej nie będą czuli FOMO z powodu tych drobnych bonusów, które daje ekspedycja.
Gra ma tendencję spadkową patrząc na wykres steamdb, powoli się ludziom przejada ginąć od camperów lub no-lifów. Pewnie streamerzy będą próbować to jeszcze utrzymać przy życiu.
Gra ma tendencję spadkową patrząc na wykres steamdb
Nie kumam jak mozna robic sensacje z tego, ze gry po premierze traca na popularnosci. Przeciez to jest naturalna kolej rzeczy, a ARC i tak pod tym wzgledem poradzil sobie bardzo dobrze. Malo ktora gra multiplayer moze pochwalic sie tym, ze 1,5miesiaca po premierze nadal co weekend zbliza sie do swojego premierowego peaku - a tak wlasnie jest w przypadku ARCa.
Druga kwestia to jest masa gier multiplayer, ktore na premiere mialy setki tysiecy grajacych, a teraz ten wynik oscyluje w okolicy 20-30k i te tytuly nadal maja sie swietnie i sa rozwijane. Skad to przekonanie u graczy, ze kazda gra multiplayer powinna byc "na lata"? ARC to tania gierka, wyznaczajaca Ci cele na jakies 50h. Wszystko co ponad ten prog jest juz indywidualna kwestia zaangazowania gracza i tego jak przypadl mu do gustu core gameplay. Nie kazda gra multi aspiruje do bycia jakas quasi-gra usluga czy mmo.
Grałeś i masz złe doświadczenia z tymi camperami nołlajfami? Ja po 60h grania na PS5 zostałem zabity przez innych graczy DOSŁOWNIE 5 razy, gdyby było więcej to bym nie zliczył, ale tak to pamiętam każdy raz...
1 raz - Typowa menda stojąca przy bunkrze i czekająca aż zacznę wklepywać kod by mnie ubić.
2 raz - Druga menda chowająca sie w jednym z budynków za stołem, za monitorem.. Nie zdążyłem zauważyć i dostałem z shotguna :D
3 raz - Próbowałem ratować gościa bo był atakowany, a za to sam dostałem, bo miałem za słaby sprzęt :P
4 - 5 - Poległem w walce z maszynami i czołgałem się do bunkra, no ale mili koledzy zamiast ratować to mnie dobili i baj baj...
Reszta interakcji z graczami (i w sumie jestem zaskoczony) raczej na plus. Albo "nie strzelaj", albo "siema", a jak atakują to zależy od mojego humoru, czy im odpowiem ogniem czy po prostu uciekam i robię swoje. Pominę gości którzy sami z siebie dawali mi plany lub granaty ot tak, gości których sam ratowałem defibrylatorem, którzy ratowali mnie, którzy pomagali mi załatwić większą maszynę, albo ja pomagałem im... Toteż po 60h znokautowałem aż 2 osoby :P
Oglądałem ostatnio filmik na YT. Koleś grał na 2 kontach. Na pierwszym zabijał każdego bez wyjątków, a na drugim był 100% pacyfistą i nie strzelał nawet jeśli ktoś go zaatakował. Okazało się że na 1 koncie często rzucało go do rozgrywki z graczami, którzy campią albo zwyczajnie są nastawieni tylko na PvP. Na drugim koncie spotykał samych przyjaźnie nastawionych graczy, którzy dzielili się przedmiotami i pomagali mu ubić roboty. Wniosek? Jeśli sam grasz agresywnie, to z takimi ludźmi głównie będzie cię losowało.
Na 100% jest matchmaking oparty na wartosci ekwipunku, z ktorym wchodzisz na mape. O tych teoriach z friendly/unfriendly lobby slysze od dnia premiery ale imho jest to albo BARDZO luzny system, albo jednak ludzie sobie wkrecaja placebo. :P Ja gdy gram solo jestem tak w 90-95% pacyfista, a jednak od okolo dwoch tygodni spotykam duzo wiecej wrogo nastawionych graczy. Jezeli uda mi sie zagadac zanim zaczna strzelac to zazwyczaj udaje sie byc friendly. Natomiast daaawno nie mialem sytuacji, w ktorej ktos nie skorzystalby z okazji do strzelenia mi w plecy. :P
Nie strzelam nigdy pierwszy do innych i wiekszosc graczy jest przyjaznie nastawiona. Zalezy to jednak od mapy i byc moze godziny. Nie wybieram sie za czesto do Stella Montis, wpadlem ostatnio i wygladalo ze kazdy strzelal w plecy. Pierwszego mimo obrazen odstrzelilem nastepnego niewiele brakowalo. Gdybym sam pierwszy atakowal przypuszczam ze poszloby mi lepiej ale zamierzam odplacac tym samym i trafiac przez to czesciej w takie klimaty. Jakbym chcial radosnie mordowac kazdego to bym gral BF6
Troche nie wiem co mam myslec. Niby wyslalbym postac na ekspedycje ale jedyny istotny perk, czyli dodatkowe punkty w drzewku talentow, jest ukryty za niesamowita sciana grindu. Juz sama organizacja ekspedycji pochlonela ogromna ilosc zasobow... a to, ze by zdobyc wszystkie 5 dodatkowych punktow trzeba miec w skrytce sprzet o wartosci 5mln jest moim zdaniem sporym overkillem (1mln=1pkt).
Jest na serio ogromna przepasc miedzy momentem, w ktorym nie ma juz czego ulepszac w bazie, a wymogami potrzebnymi do zrobienia ekspedycji w calosci.
Jakoś mnie to nie przekonuje. Wysoki koszt, a profity słabe. Niech wymyślą jakiś inny endgame zamiast robić wszystko od nowa.
Jest to niezbyt ciekawe, przemyślane i opłacalne rozwiązanie. Dodatkowo trzeba multum zasobów by móc coś takiego zrobić i to się odbywa jeszcze w wyznaczonym czasie.
Dla urozmaicenia najlepszym sposobem chyba jest wchodzenie do gry z darmowym ekwipunkiem. Od razu to podnosi poziom gry i jest ciekawiej. Jak ktos szuka wrażeń.
Powinni za to podnieść poziom do conajmniej 100, i znacznie bliżej końca utrudnili grind i dodali coś ciekawego.
Pograłem z 60 godzin i się znudziło ale moze bede wracał do gry zobaczymy