Phantom Blade Zero notuje świetną sprzedaż na PC i PlayStation 5
Jak na PS5 może być świetna sprzedaż skoro prawie 80% sprzedaży przypada na PC-ty, przy takim wyniku na PS5 sprzedaż można określić jako nędznej której raczej nikt się nie spodziewał.
Gra jest fajna ale nie ma tu nic rewolucyjnego, nic, czego nie byłoby w innych tego typu grach, to nadal jest Souls Like tylko bez mechanik Souls Like Emotka Mrugnięcie Nadal mamy pseudo ogniska, cały czas przemy do przodu i od bossa do bossa. Pewną nowością są elementy Metroidvanii, różnorodność broni i hubowy charakter lokacji.
Mimo wszystko, bardziej podoba mi się nowy Onimusha, 007 First Light, Pragmata, Dawnwalker czy Facekeeper lub Crimson Desert, który ma sporo wad ale ma także interesujący, otwarty świat.
Najbardziej śmieszą mnie Chińskie media growe, które kreują już swój kraj na mesjasza gamingu, twierdząc, że Europejczycy i Amerykanie nie potrafią robić gier i robią w kółko to samo - cóz, równie dobrze można powiedzieć, że Azjaci też robią w kółko to samo: JRPG, MMORPG, gry Anime free 2 play z mikropłatnościami i gry Nintendo bez nagranych dialogów ;) Nie bez powodu większość Japońskich gier nie wychodzi poza Japonię a Chińczycy Zrobili na razie tylko dwie znane gry, czyli Black Myth Wukong i Phantom Blade Zero i obie nie są, chyba, tytułami AAA, bardziej AA.
A to ciekawe, bo z testów wydajnościowych widzę, że to koszmarek optymalizacyjny.
Świetna gra. W końcu pozbyli się irytującego przywracania tych samych przeciwników kiedy wchodzisz drugi raz do lokacji. Pozbyli się irytującego spadania i śmierci podczas kiedy stoisz niedaleko krawędzi podczas walki