Język a praca
Mam takie pytanie:
czy jakbym znał w miarę dobrze język angielski to prędzej bym dostał pracę w Anglii niż Polak nie znający języka ? Bo tam teraz tak dużo osób wyjeżdża z samym polskim i podobno im tak się wjedzie dobrze tam, że zastanawiam się czy pośrednicy pracy w ogóle patrzą na znajomość języka obcego załatwiając jakieś miejsca pracy za granicą...
Zawsze lepiej znac niz nie znac, a wymaganie stopnia znajomosci zalezy od pracy - jesli sie robi na budowie z samymi innymi Polakami, to po angielsku mowic nie trzeba, co potrzebne, to jakis kumpel pewnie zawsze przetlumaczy... Jednak wszedzie, gdzie czlowiek styka sie z tubylcami, to juz warto umiec sie dogadac.
I tak i tak jest okej, ale polecam znać choć podstawy. Reszta szybko wejdzie do głowy
warto nauczyć się go na poziomie komunikacyjnym, czyli podołać sobie z rozmową w sklepie itd.
ucz się języka i wypierdalaj z tego kraju!!
To zależy jaki chcesz zawód tam wykonywać. Tam gdzie ja pracuję to trzeba znać język komunikatywnie. Nawet testy zdawałem żeby mnie zatrudnili.
po pierwsze jacy pośrednicy pracy? Agencje? Koniecznie chcesz pracować przez agencje?
Zasada jest prosta:
brak j. angielskiego - ograniczony jesteś do polskich firm a i to tylko niektórych, oraz stanowisk, gdzie w ogóle j. angielski nie jest potrzebny. Śmieciarz w firmie angielskiej - wymagany j. angielski, kierowca - wymagany j. angielski, tokarz w angielskiej firmie - wymagany angielski itd.
komunikatywny angielski (czyli podstawy) - otwiera się przed Tobą znacznie więcej możliwości, to co powyżej + firmy angielskie,
fluent angielski - to co powyżej + obsługa klientów, etc.
Żenujące są sytuacje, gdy ktoś nie potrafi nic po angielsku, a pcha się do Anglii pracować i żyć.
A tak w ogóle to jak inaczej sobie załatwić pracę za granicą niż przez znajomości ?
Wtedy przez agencję (najprościej, ale coś za coś. Taki start), albo pytać bezpośrednio po różnych zakładach, instytucjach.
A tak w ogóle to jak inaczej sobie załatwić pracę za granicą niż przez znajomości ?
Zabierasz pieniądze na dwa miesiące życia + kryzysowe. Lecisz, wyrabiasz NIN, szukasz pracy tak jak w PL wysyłając i zanosząc CV.
@up chyba NI (National Insurance), a nie NIN.
edit: No fakt jeszcze Number. Ja z przyzwyczajenia piszę NI.
National Insurance Number?
A bez jezyka nie lec, bo zmarnujesz czas. Chyba, ze budowa, polski sklep i magazyn, fabryka z samymi polakami. Lecisz do Anglii, to znasz jezyk - czasy, ze lecial kazdy juz daaawno sie skonczyly. Jak ktos mi mowi, ze nie mowi po angielsku i ma sie dobrze w Anglii, to juz wiem co to za typ czlowieka.
ziombelku właśnie NIN
Wiesz co? Czasami niektórzy z "polaczków" - bo nie są to kuźwa nasi obywatele (niestety stary na emigracji nauczysz się tego) i nie jestem jednych z nich, nie wiedzą że jestem z Polski bo nawet do nich mówię po angielsku.
Wiesz do jakich? Był taki mądry tekst: "po oczach nauczyłem się prawdziwych rozróżniać"