Jaka jedna piosenka potrafi przenieść was do konkretnego momentu życia?
Nie pytam o najlepszy utwór. Chodzi o taki, po którym od razu wiecie: gdzie byliście, ile mieliście lat i co wtedy robiliście.
Deftones - "Change (In the House of Flies)" (2000): Siedizmy z ziomkami i po kryjomu przy oknie w nocy, palimy jednego L&M-a i rozkminiamy życie
Muzyka z interstellar, wracalem z zona bedaca w ciazy z kina po polnocy. Kilka kilometrow od domu natknelismy sie na drodze na dwie osoby reanimowane przez innych kierowcow, zona to zle zniosla, odjechalismy bo i tak nie bylismy w stanie pomoc. Nie uratowali ich, a potem sie okazalo, ze to nasz sasiad ich zabil, pijani wyszli z knajpy i weszli mu z chodnika pod kola, a ze bylo po polnocy to zapieprzal i nie zdążył zareagować.
Teraz jak slysze muzyke z interstellar to mam przed oczami te reanimacje.