Recenzja The Blood of DawnwalkerInteraktywna mapa Gothic RemakeRecenzja Resonance: A Plague Tale LegacyWszystko o Wiedźmin 3: Dziki Gon - Remaster
Szukaj...
Kolorystyka
Wyświetlanie

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl

Było Grubo, Będzie długo.

Forum Sportowe
Odpowiedz
07.09.2026 11:01
Abdul93
1
odpowiedz
Abdul93
70
Konsul
Image

Było Grubo, Będzie długo.

Pierwszą opaskę do liczenia kroków dostałem gdzieś pod koniec 2023 roku. Na początku używałem jej tak, jak chyba sporo osób używa takich rzeczy - czasem zakładałem, potem przez tydzień nie, potem znowu. W pierwszych miesiącach 2024 zacząłem nosić ją częściej, ale nadal kompletnie nie przywiązywałem wagi do tego, ile tych kroków robię.

Całe życie byłem trochę gruby. Przez kilka wcześniejszych lat ważyłem mniej więcej 76 kg i ta waga trzymała mi się naprawdę długo. Później, przez różne sytuacje życiowe i to, jak wszystko się potoczyło, zacząłem tyć. Wiedziałem, że jestem gruby. Widziałem odstający brzuch, widziałem, że zrobiło się mnie więcej, ale szczerze mówiąc specjalnie mi to nie przeszkadzało. Nawet jakoś mi z tym było dobrze.

Jednocześnie trochę bałem się sprawdzić, ile właściwie ważę.

Któregoś dnia spontanicznie stwierdziłem: dobra, kupuję wagę. Chcę w końcu wiedzieć.

Kupiłem, przyniosłem do domu, uruchomiłem, stanąłem na niej i zobaczyłem 91 kg.

I chyba właśnie ta dziewiątka z przodu coś we mnie przestawiła.

Pomyślałem wtedy, że dobra, koniec. Trzeba schudnąć. Najpierw chciałem wrócić do tych swoich dawnych 76 kg, później cel przesunął się jeszcze niżej.

Dzisiaj ważę około 70 kg.

Nie zrobiłem tego samymi krokami. Była przede wszystkim dieta, deficyt kaloryczny, później coraz więcej ćwiczeń i właśnie ruch, o którym jest ta historia.

Kiedy dostałem pierwszą opaskę, kompletnie nie wiedziałem, ile właściwie powinno się chodzić. Nie interesowało mnie też specjalnie, czy ta cała aktywność jest ważna. Byłem gruby, jadłem pizzę, kebaby i generalnie żyło mi się całkiem fajnie😄

Później gdzieś usłyszałem o słynnych 10 tysiącach kroków. Najpierw byłem przekonany, że właśnie tyle człowiek "powinien" robić. Potem dowiedziałem się, że 10 tysięcy nie jest żadną magiczną granicą i że sporo korzyści zdrowotnych daje już mniejsza liczba kroków.

Więc kiedy zacząłem się odchudzać, celowałem raczej w jakieś 6-7 tysięcy.

Czasem robiłem 5 tysięcy i też byłem zadowolony. Potem zacząłem robić 7. Pamiętam, że potrafiłem być naprawdę zaskoczony, kiedy zobaczyłem 8 albo 9 tysięcy.

A 10 tysięcy kroków było dla mnie wtedy naprawdę dużym wyczynem.

Cieszyłem się, kiedy udało mi się tyle zrobić.

I tak sobie chudłem. Dieta, trochę ćwiczeń, coraz więcej ruchu.

Któregoś dnia opaska wyświetliła mi komunikat, że zdobyłem medal za 20 dni z rzędu po minimum 10 tysięcy kroków.

Wow. Fajnie.

Wszedłem więc do aplikacji zobaczyć, jakie jeszcze są tam osiągnięcia. Były medale za pierwszy milion kroków, 5 milionów, 10 milionów, te 20 dni z rzędu i gdzieś tam zobaczyłem:

100 dni z rzędu po 10 tysięcy kroków.

Pamiętam, co wtedy pomyślałem.

K*rw@, przecież tego się nie da zrobić.

Serio.

Człowiek czasami choruje, czasami nie ma czasu, czasami ma gorszy dzień, czasami po prostu nie może. Wydawało mi się, że 100 dni bez ani jednej wpadki robią chyba psychopaci albo ludzie, którzy nie mają co robić z życiem😅

Autentycznie uważałem, że dla normalnego człowieka jest to praktycznie niemożliwe.

Z czasem robiłem jednak coraz więcej kroków. Któregoś dnia wpadło mi 18 tysięcy i wtedy to też wydawało mi się jakimś kosmicznym wynikiem.

O tych 100 dniach na długo zapomniałem.

Aż któregoś razu, przeglądając swoje statystyki, zobaczyłem, że zupełnie przypadkiem mam już całkiem długą serię dni powyżej 10 tysięcy. Nie pamiętam dziś dokładnie, ile ich wtedy było, ale coś w okolicach jednej trzeciej całego wyzwania.

I pomyślałem:

A może jednak spróbować?

Pierwszy miesiąc zrobił się właściwie sam. Nawet nie wiedziałem kiedy.

Dopiero później zacząłem naprawdę pilnować tej serii.

I wtedy przyszedł dzień, który pamiętam do dzisiaj.

Byłem bardzo zmęczony. Było gdzieś koło 23:00, na opasce miałem około 8 tysięcy kroków. Pomyślałem, że położę się tylko na chwilę, odpocznę i przed północą wstanę, żeby dobić brakujące niecałe 2 tysiące.

Obudziłem się.

Spojrzałem na opaskę.

00:09.

Dziewięć minut po północy.

Seria poszła w pďz*u.

Załamałem się wtedy bardziej, niż wypadałoby się załamywać przez cyferki w aplikacji🫣😄 Chwilę później zasnąłem i przez dłuższy czas już do tego wyzwania nie wracałem.

Dalej trzymałem dietę, ćwiczyłem i chodziłem, ale wróciłem raczej do tych swoich 6-7 tysięcy kroków. Przestałem gonić za 10 tysiącami każdego dnia.

Po jakimś czasie znowu zauważyłem jednak, że mam kilka dni z rzędu powyżej 10 tysięcy.

I wtedy stwierdziłem:

Dobra. Podejście numer dwa. Teraz to zrobię. Trzeciego podejścia nie będzie. Jak nie teraz, to k*rw@ nigdy.

I zacząłem.

Czasem 10 tysięcy robiło się zupełnie przypadkiem. Praca, zakupy, chodzenie po mieście, zwykły dzień. Czasem musiałem wyjść specjalnie i je dobić.

Nie każdy dzień mam wolny. W pracy też sporo chodzę, więc zdarzało się, że kroki wpadały same. W dni wolne chodziłem po sklepach, na spacery, do parku, słuchałem muzyki, audiobooków, rozmawiałem przez telefon.
Kontynuacja w komentarzu

Forum Forum Sportowe
Odpowiedz

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl