Antywirus - jaka alternatywa dla Nortona?
Kończy mi się subskrypcja Norton 360 i szukam alternatywy. Warunkiem koniecznym jest, żeby oprogramowanie było tworzone i rozwijane w Unii Europejskiej. Dodatkowo ma być jak najmniej inwazyjne, kto korzysta z Nortona ten wie ile razy dziennie wyskakują okienka o przedłużenie subskrypcji, wciskanie zbędnych funkcji, straszenie, że 10 hackerów w tym momencie próbuje dobrać się do moich sejwów z Fallout 2. Część da się wyłączyć, część nie, generalnie bardzo denerwujący program.
Oczywiście zrobiłem rozeznanie i wytypowałem Bitdefender (Pro lub Total Security) lub G DATA Total Security. W testach wyglądają bardzo fajnie, ale jak wygląda praca z nimi? Czy ktoś z Was ma doświadczenie z tymi programami? Dzisiaj zamierzam zainstalować wersje trialowe na pc i lapku.
Z jednej strony piszesz o sejwach do Fallouta, a z drugiej chcesz płacić za antywirusa. Od premiery Windowsa 10 nie zainstalowałem nikomu, ani w sumie nie znam nikogo kto by używał zewnętrznego AV. Odrobina zdrowego rozsądku + Defender i żadne pieniądze tego nie przebiją w branży home.
Mój problem polega na tym, że nie mam zdrowego rozsądku i wchodzę na różne stronki. Dodatkowo dostaję mnóstwo spamu, w którym Norton potrafił znaleźć trojany, a Windows Defender nie.
Potrzebuję dobrego, płatnego rozwiązania, które po przygodach w sieci pozwoli mi bezpiecznie zalogować się do banku lub innych inwestycyjnych portali.
Jakkolwiek również nie operuję w świecie antywirusów (i nawet Windowsa), to podoba mi się proeuropejskie podejście. Czechosłowacki ESET lub rumuński Bitdefender chyba są odpowiedzią na Twój problem. G DATA jest w ogóle częściowo nakładką germańskich opraców na Bitdefendera.
Siara, i wszystko jasne:) ESET oczywiście sprawdziłem, też topka w wykrywaniu ale trochę słabiej niż w wyżej wymienionych. Na plus rewelacyjny impact score (bazuję na testach AV-Comparatives).
Mój problem z nim polega na tym, że kiedyś dawno temu (czyli ze 20 lat:)) zainstalowałem darmową wersję i strasznie muliła. Nie mogłem jej usunąć i musiałem formatować. Tyle lat żywię urazę, ale może dam się przekonać, potrzebuję jednak jakiś argumentów:)
Jeżeli niechęć do programu opierasz na doświadczeniu sprzed 20 lat, to nie wiem czy jakiekolwiek argumenty pomogą :D
Ja i moi rodzice używamy Eseta od nie wiem ilu lat, zwyczajnie nie pamiętam. Nie obciąża systemu, pod względem wykrywalności zawsze plasował się w czołówce rankingów, cena też niewygórowana w przeliczeniu (odnawiamy licencję zawsze na 3 lata i 3 urządzenia, zawsze wychodziło nieznacznie ponad 100zł rocznie za komputer). Czego chcieć więcej :)
kto korzysta z Nortona ten wie ile razy dziennie wyskakują okienka o przedłużenie subskrypcji, wciskanie zbędnych funkcji, straszenie, że 10 hackerów w tym momencie próbuje dobrać się do moich sejwów z Fallout 2.
Mam dokładnie takie same spostrzeżenia. Straszenie scam i żebranie o przedłużenie subskrypcji za możliwie najwyższą cenę do sześcianu. Ostatnio jednak wgniótł mnie w fotel gdy przy scanie chciał mi usunąć sterowniki od NV oceniając je jako oprogramowanie spowalniające komputer. Do tego permanentne międlenie dyskami HDD i wyskakujące okienka o konieczności defragmentacji dysków SSD.
Też muszę zmienić na inny gdyż Norton z roku na rok jest coraz gorszy.