Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 4 października 2011, 12:36

autor: eJay

Wyznawca #cebuladeals za 1$ i tytułów, w które nikt nie gra. Chory na kinomanię.

Battlefield 3 - test wersji beta

Czy wersja testowa Battlefielda 3 spełnia mocno nakręcone oczekiwania fanów? Poznajcie opinię miłośnika części drugiej.

Przeczytaj recenzję Powrót na pole bitwy - recenzja gry Battlefield 3

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Jedna z najbardziej oczekiwanych premier roku wkroczyła właśnie w fazę otwartych testów. Battlefield 3 już za kilkadziesiąt dni zmierzy się z potentatem na rynku strzelanin sieciowych, czyli nową odsłoną cyklu Modern Warfare. Czy szwedzka ekipa DICE podoła zadaniu? Po sprawdzeniu wersji beta mam co do tego mieszane odczucia, ale nie odbieram Polu Walki żadnych szans – jak to zwykle bywa, w dniu premiery możemy otrzymać znacznie lepszy produkt.

Rozgrywka w becie toczyła się początkowo na dwóch mapach, doskonale znanych z obszernych zwiastunów. Mowa o Operation Metro (tryb Rush) oraz Caspian Border (tryb Conquest). Do drugiej z wymienionych dostęp był mocno ograniczony, gdyż serwery posiadały hasła, a te należało odszukać na oficjalnym forum tytułu. Rozegranie choćby kilku rund na kaspijskiej granicy okazało się więc nie lada wyzwaniem. Liczba zainteresowanych przekroczyła jakiekolwiek normy – wystarczy napisać, że o godzinie 7 rano czasu polskiego serwery były zapchane do ostatniego slota. Po dwóch dniach szwedzkie studio postanowiło zamknąć etap testów trybu Conquest, dziękując przy tym wytrwałej i cierpliwej społeczności. Nie ma co... nagrałem się za wszystkie czasy. Pozostało więc wspomniane Metro.

Operation Metro przenosi gracza do opuszczonych tuneli pod Paryżem.

Ogólnie rzecz ujmując, tryb Rush wciąż sprawdza się w tej grze średnio. W pełni rozumiem strategię DICE, która polega na jak największym urozmaicaniu rozgrywki oraz zapożyczaniu pomysłów od konkurencji. Mimo to nie podzielam entuzjazmu zwolenników Gorączki, łaknących szybkiej akcji, chaosu i przypadkowych śmierci. Battlefield to seria stawiająca na zgranie, tymczasem drużynowego ducha w ciemnych zakamarkach paryskich tuneli nie zauważyłem. Wina takiego stanu rzeczy leży w obecnym mechanizmie zakładania oddziałów, który – delikatnie mówiąc – wypada kompromitująco nawet w stosunku do Bad Company 2. Przede wszystkim nie pojmuję, dlaczego na obecnym etapie bety nie zaimplementowano normalnych, doskonale sprawdzonych opcji, ułatwiających przemieszczanie się między grupami uczestników zabawy. Battlefield 3 pakuje gracza automatycznie do najmniej licznego oddziału, pomijając często fakt, że planujemy postrzelać w gronie znajomych. Jeżeli zechcecie pograć z przyjacielem w jednej drużynie, przygotujcie się na solidną porcję klikania.

W ogólnej integracji przeszkadza także daleki od doskonałości Battlelog. Nowa platforma Szwedów zawiera jeszcze sporo baboli, często uniemożliwiających wejście na dany serwer. Wysypujące się co jakiś czas błędy, kiepska wyszukiwarka (stary problem serii wciąż nie został należycie rozwiązany!) oraz losowe działanie tzw. Party (zapraszanie znajomych na serwer) bardziej irytują niż bawią w grze nastawionej na sieciowe zmagania. Jeszcze większym absurdem wydaje się konieczność posiadania Origina. Grę można by spokojnie uruchomić z poziomu przeglądarki, nie zawalając dodatkowo pamięci RAM. Niestety, przy każdej próbie ładowania mapy odpala się wspomniany program. Walka z piractwem wznosi się na kolejne poziomy bezsensu.

Marvel's Avengers to fajna gra, ale zapomnisz o niej 15 minut po odłożeniu pada
Marvel's Avengers to fajna gra, ale zapomnisz o niej 15 minut po odłożeniu pada

Przed premierą

Po Marvel’s Avengers spodziewam się przyzwoitej, chociaż całkowicie wyzutej z kreatywności i ryzyka, zabawy skierowanej do fanów uniwersum – a krótka sesja z grą na gamescomie tylko mnie w tym przekonaniu utwierdziła.

Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka
Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka

Przed premierą

Scorn studia Ebb Software to gra, którą mógłby wymyślić Hans R. Giger, twórca ksenomorfa z filmu Obcy: Ósmy Pasażer Nostromo. Zapowiada się horror straszny i... mięsisty (dosłownie!).

Graliśmy w Watch Dogs Legion – sandbox bez głównego bohatera
Graliśmy w Watch Dogs Legion – sandbox bez głównego bohatera

Przed premierą

Seria Watch Dogs od lat próbuje być konkurencją dla GTA, z każdą częścią szukając własnej tożsamości. Tym razem trafimy do Londynu w niedalekiej przyszłości, hakowanie nie będzie już główną atrakcją, a wśród dziesiątek bohaterów trafimy także na Polaków.