Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
24 sierpnia 2011, 10:05

autor: Sigmar

Rzeź w żółtej strefie - wrażenia z pokazu gry Prototype 2 na gamescom 2011

Podczas tegorocznych targów gamescom studio Radical Entertainment przedstawiło kolejną odsłonę cyklu Prototype, pozwalającą pokierować poczynaniami Jamesa Hellera.

Przeczytaj recenzję Rozrywka na strzępy – recenzja gry Prototype 2

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Podczas tegorocznych targów gamescom studio Radical Entertainment przedstawiło kolejną odsłonę cyklu Prototype, pozwalającą pokierować poczynaniami Jamesa Hellera. Miasto, w którym toczy się akcja „dwójki”, zostało podzielone na trzy główne sektory: czerwony (całkowicie opanowany przez wirus), żółty (jego mieszkańcy narażeni są na ciągłe ataki) oraz zielony (tu panuje „relatywny” spokój).

W trakcie prezentacji po raz pierwszy pokazano sytuację w żółtym sektorze. Na ulicach co rusz widać było członków Blackwatch, którzy toczyli nieustanną walkę z nękającym miasto wirusem, a także naukowców pracujących dla organizacji Gentek. Studio Radical zdecydowanie kładzie nacisk na to, aby otwarty świat w tworzonej przez nie grze, okazał się tak interesujący i wiarygodny, jak to tylko możliwe. Znajdujące się w pobliżu osoby mają być świadome naszych poczynań. Jeśli w żółtej strefie przybierzemy postać członka Blackwatch, okoliczni mieszkańcy będą się nas bali i zejdą nam z drogi. Jeśli zaczniemy szaleć z naszymi mocami w mieście, z pewnością zwróci to uwagę wszystkich wokół, włączając w to strażników.

Jako że Prototype 2 to gra z otwartym światem, w której dysponujemy sporą swobodą w kreowaniu kolejnych wydarzeń, pojawią się niej również zadania poboczne. Po zyskaniu dostępu do sieci Blacknet z jednego z serwerów znajdujących się w mieście będzie można zdobyć informacje na temat tego, co aktualnie robią członkowie Blackwatch. Zadaniem zademonstrowanym na pokazie było odnalezienie naukowca planującego wypuszczenie zmutowanego Brawlera. Osoby, które musimy „upolować”, nie pojawiają się jednak jako ikony na naszej mapie. Trzeba je wytropić samemu dzięki ludzkiemu radarowi, którym dysponuje James Haller – jest to raczej kosmetyczna zmiana, ale zdecydowanie pasuje do klimatu Prototype’a 2.

W grze nie zabraknie także starć z pojazdami przeciwników, między innymi z czołgami i helikopterami, a rozprawić się z nimi będziemy mogli na kilka sposobów. Jedną z opcji ma być oczywiście zniszczenie maszyny, kolejną przejęcie jej na krótki okres (w demie widzieliśmy, jak James zasiada za sterami helikoptera i bombarduje przeciwników rakietami z powietrza). Istnieje także możliwość pozbawienia pojazdu broni, a następnie wykorzystania jej do walki z wrogami.

Twórcy drugiego Prototype’a kładą też spory nacisk na ulepszenie systemu walki. W tej odsłonie gry starcia mają wymagać zastosowania odpowiedniej strategii – nasz bohater nie będzie mógł wskoczyć w grupę wrogów i zabić ich kilkoma ciosami najpotężniejszej mutacji. Niektórzy przeciwnicy okażą się wrażliwi na obrażenia sieczne, inni zaś na obuchowe, dlatego – aby być najbardziej skutecznym – będziemy musieli zmieniać w trakcie walki moce, z których korzystamy. Dla ułatwienia autorzy postanowili wprowadzić opcję szybkiego przełączania pomiędzy dwiema mutacjami – nie powinno zatem być problemu z używaniem na zmianę szponów i pięści. Podczas prezentacji zwrócono naszą uwagę na efektowność działań niektórych mocy – na przykład odbicie rakiety wystrzelonej z helikoptera przy pomocy tarczy skutkuje trafieniem jej w pojazd lub w innego wroga.

Studio Radical jest świadome, że misje w poprzedniej odsłonie gry po pewnym czasie zaczynały być nużące i powtarzać się, toteż pracuje ciężko nad tym, aby nie było to tak ogromnym problemem w przypadku ich kolejnego dzieła. Większą różnorodność mają zapewnić zupełnie odmienne sektory, w których rozegra się akcja Prototype’a 2.

Przedstawione na gamescomie demo było naprawdę niezłe, co dobrze wróży kontynuacji. Niestety, na premierę będziemy musieli poczekać do kwietnia przyszłego roku.

Grzegorz „Sigmar” Sadziński

Graliśmy w Far Cry 6 - największa odsłona, ale czy najlepsza?
Graliśmy w Far Cry 6 - największa odsłona, ale czy najlepsza?

Przed premierą

Far Cry 6 to kolejna gra Ubisfotu aspirująca do miana „największej”. Nie chodzi jednak tylko o rozmiar mapy, bo „szóstka” wprowadza parę zmian w mechanikach rozgrywki. Niektóre nowości trafiają w punkt, inne są chyba trochę chybione.

Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro
Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro

Przed premierą

Multiplayerowe starcia w Call of Duty: Vanguard przynoszą znajome odczucia z ostatniej odsłony Modern Warfare. Czuć, że mamy do czynienia z tym samym, tylko w stylistyce II wojny światowej, a podobieństwa są zarówno wadą, jak i zaletą nowej części CoD-a.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.