Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Assassin's Creed: Odyssey Przed premierą

Przed premierą 12 czerwca 2018, 15:00

autor: Michał Mańka

Najczęściej mainstream, od święta dobre indie. PC-towy beton z dodatkiem konsoli.

Graliśmy w Assassin's Creed Odyssey – pełnoprawne RPG?

Najnowszy Assassin's Creed kontynuuje odyseję rozpoczętą przed rokiem i dalej transformuje popularną serię w pełnoprawną grę RPG. Wiemy, bo Ubisoft pokazał nam swoją grę na targach E3.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Assassin's Creed Odyssey – zamach na tron Wiedźmina 3

Artykuł powstał na bazie wersji PS4.

Assassin’s Creed Origins w zeszłym roku mocno namieszało w skostniałej formule, jaką od dłuższego czasu wykorzystywała saga o zakapturzonych skrytobójcach. Wprowadzono kilka elementów erpegowych, zmieniono konstrukcję świata i questów, a także kompletnie przerobiono system walki, który wzbudził mieszane odczucia w wieloletnich fanach cyklu. Odyssey robi w tej kwestii krok dalej i zamierza być pełnoprawną grą RPG. Sposób, w jaki Ubisoft chce to osiągnąć, świadczy, że najnowsze AC to nie zwykły „reskin”, a dalszy rozwój nowej formuły. Na ile takie zmiany Wam odpowiadają – zdecydujcie sami.

Jest rok 431 przed naszą erą, Sparta toczy konflikt zbrojny z Atenami, który znamy jako wojnę peloponeską. W takich oto okolicznościach Ubisoft opowie o wpływie Pierwszej Cywilizacji na starożytną Grecję, co nie jest zupełnym zarzuceniem dotychczasowej idei serii Assassin’s Creed, bo fabuła będzie się naturalnie splatać z wątkiem Desmonda Milesa i panteonem „bóstw”, które zdążyliśmy poznać w ciągu ostatniej dekady. Na targach E3 mieliśmy okazję przeżyć godzinną przygodę w krainie myślicieli, filozofów i zabójczych spartiatów.

Akcja dema prezentowanego na targach E3 działa się w regionie wyspy Delos. Przygotowana postać miała 18 poziom doświadczenia, a twórcy podkreślali, że do tego miejsca dojdziemy po około 15–20 godzinach od rozpoczęcia przygody.

Assassin’s Creed: Role-Playing Game

Odyssey zadebiutuje już w październiku, co może rozczarować wiele osób, którym podobała się zeszłoroczna odsłona cyklu. Jakim cudem tak rychłe ukazanie się gry to powód do niepokoju? Jeśli spojrzy się na hurtowe wydawanie pozycji z tej serii w poprzednich latach, a następnie roczną przerwę, dzięki której dostaliśmy naprawdę porządnego „Asasyna”, wszystko staje się jasne. Ubisoft zapewnia jednak, że nad grecką przygodą pracowano przez trzy lata, dzięki czemu twórcy byli w stanie zawrzeć w nadchodzącej produkcji wiele nowości, a przede wszystkim uczynić z niej grę jeszcze bardziej erpegową.

Po pierwsze, postawiono na wprowadzenie elementu, bez którego współczesne RPG nie mogą się obejść, czyli wyborów. W trakcie rozgrywki zdarzą się sytuacje, w których decyzje podejmowane przez gracza będą kształtować dalszą opowieść. Testowany przeze mnie fragment nie eksponował zbyt mocno tego elementu, ale przedstawiciele Ubisoftu podkreślali, że wybory wpłyną przede wszystkim na przygodę (lub – jak mówi asasyński dev team – „odyseję”) naszego bohatera. Nie zmienimy wprawdzie losów świata i wydarzeń znanych z historii starożytnej Grecji, niemniej niejedno życie może zależeć od naszego humoru.

Odyssey po raz pierwszy w serii wprowadza system interaktywnych dialogów. Tym razem nie będziemy oglądać statycznych cut-scenek, w trakcie których bohaterowie wygłaszają z góry określone kwestie – zamiast tego wybierzemy odpowiedni ton naszej wypowiedzi lub dopytamy o szczegóły przed dalszym rozwojem konwersacji. Opcje dialogowe nie są na szczęście oznaczone w żaden sposób, wskazujący na nasze pozytywne, negatywne albo sarkastyczne nastawienie do rozmówcy, ale w trakcie gry można chociażby skłamać niektórym NPC, co sygnalizuje ikonka wagi. Udało mi się również wypatrzyć symbol serca, którego przesłanie jest raczej oczywiste – będą romanse (i nie zabraknie w nich greckiej miłości).

Do poziomu immersji w odgrywaniu naszej postaci dochodzi kolejna warstwa – wybór bohatera, którym pokierujemy w Odyssey. Nie będzie to raczej rozwiązanie znane z Syndicate’a, gdzie w każdej chwili mogliśmy przełączać się między Jacobem a Evie, a część questów była dedykowana tylko jednemu z rodzeństwa. Tutaj wcielimy się w Alexiosa lub Kassandrę, wnuka lub wnuczkę Leonidasa, który w tej wizji świata posiadał niezwykłą włócznię – jeden z artefaktów Pierwszej Cywilizacji.

Złamana włócznia Leonidasa, którą od samego początku będzie nosić nasz protagonista, istotnie wpłynie na jeden z nowych elementów walki, do którego wrócę jednak trochę później. Twórcy nie chcą się przyznać, czy w grze pojawi się możliwość sterowania drugą z dostępnych postaci, ale podczas wywiadu moja rozmówczyni zdradziła, że ich historie będą w pewien sposób splecione, co sugeruje raczej rozwiązanie wykorzystane w Origins (okazjonalne granie drugim bohaterem). Kto wie, a może brat lub siostra będą... naszym nemesis?

Nie obyło się również bez specjalnych „kompanów”, którzy potowarzyszą nam w trakcie zwiedzania Grecji. Powraca forma zwierzęcego drona, który tym razem nosi imię Ikaros i nie różni się w ogóle od Senu – wiernego przyjaciela Bayeka z Origins. Świat będziemy przemierzać galopem na grzbiecie konia o imieniu Phobos, a statek (tak, powraca nieograniczone żeglowanie po akwenach!) pływa po greckich wodach pod nazwą Adrestia. Do tego w Grecji spotkamy takie znane persony jak Herakles, Hipokrates czy Sokrates, które niewątpliwie dodadzą naszym przygodom odpowiedniego kolorytu.

Biomutant to RPG, który zachwyca swoim dziwnym światem
Biomutant to RPG, który zachwyca swoim dziwnym światem

Przed premierą

Biomutant długo kazał czekać na swoją premierę, ale dzięki temu zaoferuje o wiele większe i bardziej złożone doświadczenie. A jego wizytówką będzie zapewne przedziwne, mocno „zakręcone”, mieszające wiele różnych stylów i wpływów uniwersum.

Jestem zachwycony Diablo 2 Resurrected, ale nie wiem, dla kogo jest ta gra
Jestem zachwycony Diablo 2 Resurrected, ale nie wiem, dla kogo jest ta gra

Przed premierą

Zanim zagramy w Diablo 4, powróci stary król gatunku, Diablo 2 Resurrected. Problem ze wskrzeszaniem choćby najlepszego monarchy jest taki, że władca może i rządził świetnie, ale państwo się od tego czasu zmieniło. I my też.

Mass Effect: Legendary Edition - lepszej okazji do zagrania nie będzie!
Mass Effect: Legendary Edition - lepszej okazji do zagrania nie będzie!

Przed premierą

Mass Effect i historia Sheparda jest dla dzisiejszych graczy wspomnieniem czasów świetności Bioware. Widziałem fragmenty remastera, rozmawiałem z twórcami i oto czym chcą przekonać graczy do ponownego stawienia czoła Żniwiarzom.