Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 19 kwietnia 2012, 14:53

autor: Hed

Recenzja gry Botanicula - najnowszego projektu twórców Machinarium i Samorost

Ekipa Amanita Design zrobiła kolejną grę, która pomysłami niejednego wprawi w osłupienie. Botanicula stoi nie tylko czeskim surrealizmem. To także jedna z najładniejszych i najbardziej emocjonalnych przygodówek ostatnich lat.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  • surrealizm, abstrakcyjność, dziecięca kreatywność;
  • banalna w obsłudze, ale satysfakcjonująca rozgrywka;
  • ciekawe pomysły na urozmaicenie zabawy (eksploracja, minigierki).
MINUSY:
  • pewna toporność części minigierek;
  • dla niektórych – za krótka (nie dla mnie!).

Amanita Design to jeden z oryginalniejszych czeskich deweloperów gier. Dzięki temu studiu nasi południowi sąsiedzi są znani nie tylko z dzieł pokroju ArmA II lub Mafia. Obok nich mamy takie perełki jak Samorost czy Machinarium, od którego Tim Schafer zaczął pierwszy epizod kickstarterowego dokumentu o Double Fine Adventure. Botanicula, nowa gra Amanity, to kolejna propozycja dla osób poszukujących nietuzinkowych doznań estetycznych i astralnych. Podróż krótka i nieskomplikowana, ale tak niezwykła i abstrakcyjna, że wręcz trudno ją opisać.

Piękna rupieciarnia

Pozornie Botanicula podejmuje tematy ekologiczne – armia pasożytów przypominających pająki atakuje las, wysysając energię witalną z wszelkich żywych istot i roślin. Grupa małych leśnych „ludków” wchodzi w posiadanie ostatniego nasionka i wyrusza w podróż, aby dostarczyć je do gleby i zasadzić. To, co następuje później, jest wręcz kosmicznym przykładem kreatywności artystycznej. Gra Amanita Design jest równocześnie prześmiewczą animacją Terry’ego Gilliama, sympatycznym do granic możliwości odcinkiem Żwirka i Muchomorka oraz surrealistyczną miniaturą Jana Švankmajera. Treści, style, motywy i nawiązania wirują tu z ogromną prędkością, cały czas przyciągając uwagę gracza. Gracza, który najczęściej siedzi przed ekranem ze łzami w oczach i mocno rozdziawionym otworem jamowym, wyrażającym ogólny szok mentalny.

Piorunujące i hipnotyczne działanie tego tytułu ma swoje uzasadnienie. Takie właściwości dało połączenie ekstremalnej sympatyczności z serią najbardziej absurdalnych zdarzeń w historii gatunku przygodówek. W tej wręcz dziecięcej naiwności i swobodzie jest metoda oraz świadomy zamiar. Pozwoliło to wykreować świat ograniczony tylko wyobraźnią twórcy. Czesi po raz kolejny przełamują nudę i inspirują, stwarzając mikrokosmosy tam, gdzie inni widzą standardowe elementy gatunku i w ogóle gier. Za sam ten fakt należy im się jakiś medal – najlepiej zrobiony z szyszki i rupieci znalezionych podczas wiosennych porządków.

W ogródku

W Botaniculi autorzy Samorosta i Machinarium eksplorują delikatnie możliwości przygodówek w kwestii upraszczania interfejsu oraz elementów rozgrywki. Ruchy bohaterów zostały ograniczone. Gracz decyduje tylko, w którą stronę należy się udać i z jakimi obiektami wejść w interakcję. Obsługa gry jest dzięki temu banalnie prosta. Do tego dochodzą jednak różne zagadki i czynności wymagające pewnej zręczności, które skutecznie urozmaicają zabawę. Naturalnie ich charakter jest dość nietypowy – jedną z moich ulubionych scen jest wyścig biedronek po dyni. Najlepsze jest to, że wiele z tych trudniejszych aktywności ruchowych jest opcjonalnych. To właściwie okazja do powygłupiania się wraz z sympatycznymi bohaterami i nurzania w ich marzeniach (dosłownie, bo w grze kilka razy oglądamy ich fantazje).

Studiu Amanita Design udało się stworzyć dzieło czytelne i jasne. Prawie zawsze wiadomo, co trzeba zrobić i jak to wykonać. Nawet mimo tego, że w grze nie ma żadnych podpowiedzi czy systemu podświetlania przedmiotów, z którymi można wejść w interakcję. Brzmi to jak krok wstecz? Nic bardziej mylnego. Botanicula jest jedną z tych przygodówek, w których i tak przeszukujemy precyzyjnie cały ekran, bo chcemy zobaczyć ukryte scenki. Niemal każdy obiekt i najmniejsze żyjątko lasu to nowa okazja dla twórców do kolejnych wygłupów (a wygląda na to, że oni bardzo lubią zachowywać się niemądrze). Za poświęcenie czasu i cennych kliknięć danej istocie otrzymujemy też animowaną kartę z jej podobizną. Powstaje z tego najdziwniejsza talia, jaką widzieliście w swoim życiu, i świetna pamiątka po emocjonującej podróży.

Recenzja gry The Medium - polski Silent Hill... z Polską w tle!
Recenzja gry The Medium - polski Silent Hill... z Polską w tle!

Recenzja gry

The Medium intrygowało od pierwszych zapowiedzi i w finalnej wersji nie zawodzi! To horror, który straszy nie tylko demonami, ale i mrocznymi kartami polskiej historii.

Wilkołak występuje w Puszczy - Recenzja gry Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest
Wilkołak występuje w Puszczy - Recenzja gry Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest

Recenzja gry

Powrót do świata żywych wilkołaków ze Świata Mroku okazuje się ambitniejszy niż mogliśmy przypuszczać – Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest to bowiem ciekawa gra tekstowa, która spróbuje udowodnić, że czytelnictwo w Polsce nie jest w odwodzie.

Recenzja Tell Me Why – przerost treści nad formą
Recenzja Tell Me Why – przerost treści nad formą

Recenzja gry

Nowa Gra twórców Life is Strange zaskakuje delikatnością, z jaką przedstawia relacje między bohaterami oraz historią, która łapie za serce i co chwilę odkrywa przed graczem nowe niespodzianki.