Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 9 września 2011, 10:58

autor: Hed

Poprawy brak - recenzja gry Call of Juarez: The Cartel

Kilka tygodni temu konsolowe Call of Juarez: The Cartel zaskoczyło niejednego gracza kuriozalnymi błędami i nudną rozgrywką. Jak na jej tle prezentuje się wersja na PC?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

W recenzji konsolowej wersji Call of Juarez: The Cartel pisałem o ogromnej liczbie błędów, niedociągnięć i pomyłek, których dopuścili się twórcy ze studia Techland. Gra po prostu wydawała się niedokończona. Wyraziłem też nadzieję, że część niedoróbek zostanie wyeliminowana w wydaniu pecetowym, więc ocena tegoż być może podskoczy o kilka oczek. Niestety, trochę przeliczyłem się z tymi szacunkami, bo jest to produkcja zepsuta u podstaw, której nie da się poprawić przy pomocy kilku prostych zabiegów.

The Cartel przenosi akcję z czasów Dzikiego Zachodu do współczesności. Zmienia się więc stylistyka i tematyka gry: walkę o bezcenne złoto i honor kobiety zastąpiono konfrontacją z narkotykowymi kartelami z Meksyku oraz programem ochrony świadków. Każdą z szesnastu misji da się ukończyć w towarzystwie dwójki znajomych, co na pewno jest sporą zaletą tego tytułu. Tym bardziej, że w kooperacji cała trójka może zbierać potajemnie specjalne przedmioty i od czasu do czasu wykonywać unikatowe zadania poboczne. Na papierze wygląda to świetnie, w akcji sprawdza się już nieco gorzej i w sumie nie ratuje gry, bo wad, które uprzykrzają zabawę, jest zbyt wiele.

Tryb kooperacji i nie najgorsze widoczki to jedne z nielicznychzalet The Cartel. Gdyby jeszcze tylko znaleźli się chętni do gry!

Opowieść zaprezentowana w nowym Call of Juarez jest w dalszym ciągu budowana na brutalności, kiepskich dialogach, odpychających bohaterach i ich irracjonalnych wyborach. Trudno polubić McCalla, Guerrę czy Evans, bo każda z tych postaci zachowuje się jak upalony kretyn (Amerykanie użyliby słowa „douchebag”), który nie potrafi skojarzyć prostych faktów i posługuje się najdziwniejszym z możliwych języków. Słuchanie ich powtarzających się, krzykliwych i zupełnie przejaskrawionych popisów lingwistycznych jest koszmarnym doświadczeniem.

Z drugiej strony – trudno zachować przejrzystość umysłu w świecie wypełnionym narkotykowymi oparami i ulicznym hip-hopem, jaki zaserwowali nam scenarzyści. Pewne drobne zmiany zostały wprowadzone – podczas kampanii nie pojawia się na przykład bezsensowna scena wyciągania informacji z prostytutki metodą siłową. W innym fragmencie dziewczyny porwane przez gang i odurzone narkotykami mają na sobie więcej ubrań. Dzięki tego typu drobnostkom uczucie zażenowania pojawia się odrobinę rzadziej.

Gra Techlandu wygląda lepiej na komputerze niż na konsoli, o ile tylko dysponujemy odpowiednim sprzętem. Posiadacze najlepszych kart będą mogli sprawdzić w akcji biblioteki DirectX 11. Jednak nawet w podstawowej wersji pojawia się więcej efektów specjalnych niż poprzednio, więc The Cartel wydaje się ładniejsze, chociaż wciąż jest bardzo nierówne graficznie. Jedne poziomy okazują się naprawdę śliczne, podczas gdy inne zniechęcają kolorystyką, pustymi lokacjami i bezsensowną konstrukcją (w kontekście liniowej strzelanki). Przygotujcie się też na skoki liczby klatek animacji – na moim komputerze działy się pod tym względem prawdziwe cuda. Dodatki wizualne nie zmieniają tego, że najnowsza odsłona Call of Juarez jest grą po prostu średnią, która byłaby nawet znośna, gdyby nie kuriozalne błędy i rozwiązania.

W uniwersum The Cartel policjanci mają supermoce. Tutajna przykład przenikają przez dach samochodu podczas patrolu.

Strzelanie w The Cartel jest może dziwne, ale mimo wszystko satysfakcjonujące, bo przeciwnicy wyskakują na gracza z furią i rozpierzchają się po zwykle dość rozległym polu bitwy. Ich zachowanie pozostawia sporo do życzenia, ale czasem zaskakują i budzą sympatię, kiedy z uporem chowają się za kamieniami i drzewami. Karabiny i pistolety mają lubianą przez graczy cechę – walą z hukiem i wypluwają z siebie setki pocisków na minutę. Najgorzej wypada drętwe sterowanie i tryb koncentracji, w którym czas zwalnia na chwilę, a postać staje się niezniszczalna. Atak nie został odpowiednio zaakcentowany i nie przynosi radosnego uniesienia znanego z innych gier.

Call of Juarez: The Cartel - recenzja gry
Call of Juarez: The Cartel - recenzja gry

Recenzja gry

Techland zabiera graczy do Meksyku, w podróż na współczesny Dziki Zachód. Czy rezygnacja z westernowej otoczki na rzecz hip-hopowej gangsterki wyszła Call of Juarez na dobre?

Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders

Recenzja gry

Czy po trzech częściach serii jest jakiś sens w wydawaniu prequela, który w dodatku jest spin-offem i to izometrycznym? Wbrew pozorom, zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że ta część nie wyszła jako pierwsza, bo mogłoby to pomóc całej marce.

Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem
Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem

Recenzja gry

Sniper: Ghost Warrior Contracts to w zasadzie Hitman, który zamiast przebrań, ma tylko karabin snajperski. I generalnie takie połączenie całkiem nieźle działa.