Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 2 grudnia 2009, 11:55

autor: Przemysław Zamęcki

Grał we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonował. Spoczywaj w pokoju przyjacielu - 1978-2021

Colin McRae: DiRT 2 - recenzja gry na PC

Choć Colina McRae nie ma już wśród nas, firmie Codemasters udało się w najlepszy możliwy sposób uhonorować nazwisko tego wielkiego kierowcy. Stworzyła ona bowiem znakomitą grę.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Tak to już jest, że część największych hitów ma premierę najpierw w wersji konsolowej, a dopiero później, po dodaniu kilku poprawek i odczekaniu nie wiadomo na co i nie wiadomo po co, tytuły te trafiają na nasze poczciwe blaszaki. Nie inaczej jest z nową inkarnacją najlepszych zręcznościowych rajdów w historii elektronicznej rozrywki, czyli z drugą częścią DiRT-a czy – jak kto woli – siódmą częścią Colina McRae. Specjalnie podkreślam tu słowo „zręcznościowych”, bowiem – o ile w „jedynce” starano się zachować jeszcze jakieś pozory symulacji, o tyle w kontynuacji Codemasters postawiło na maksymę: „Hulaj dusza, piekła nie ma!”. Można bez wahania grzać przez wertepy, ile fabryka dała, a z dużym prawdopodobieństwem i tak dojedziemy do mety w całości, zajmując przy okazji miejsce na podium. I wiecie co? Mnie się to podoba.

DiRT 2 ma tyle wspólnego z legendarnym Richard Burns Rally, co sprzęgło z zaprzęgiem. Producent całkiem świadomie postawił przede wszystkim na zabawę i emocje, a dopiero później na zachowanie się pojazdów. Już dawno pojawiły się głosy, że obecna odsłona serii zdaje się być bardziej „amerykańska” i cokolwiek to znaczy, jest w tym sporo racji. Dużo tu zbędnego blichtru, dokazywania i niepotrzebnych udziwnień, ale jeżeli przymknąć oko na otoczkę, to okazuje się, że mamy do czynienia z bardzo porządnie wykonaną grą, która na dodatek w chwili swojej premiery wręcz olśniewa technicznym poziomem wykonania.

Chorwacja kusi pięknem i ostrymi, niebezpiecznymi zakrętami.

Codemasters od dawna stara się, aby już samo menu prowokowało do okrzyków zachwytu. W „dwójce” funkcję tę pełni wnętrze karawanu (nie, nie tego pogrzebowego), w którym rozłożono mapę świata, a na niej rozmieszczono lokacje wraz z aktywnymi w danej chwili zawodami. Ponadto mamy stąd dostęp do trybu multiplayer czy też możliwość przejrzenia własnych statystyk, które przedstawione są w formie osiągnięć. Na zewnątrz wozu kempingowego znajdują się wszelkie pozostałe opcje, włącznie z wyborem samochodu, którym zdecydujemy się pojechać w obranej wcześniej konkurencji. Najważniejsze jednak jest to, że przejścia pomiędzy wszystkimi opcjami są płynne, szybkie i nie nazbyt denerwujące. Jest w tym wszystkim może troszkę przesady, troszkę podglądactwa (placyk z wyborem aut przypomina to, co po raz pierwszy zaserwowało Electronic Arts w Need for Speed ProStreet), ale przynajmniej nie wyczuwa się rażącej sztuczności.

Colin McRae: DiRT 2 - recenzja gry
Colin McRae: DiRT 2 - recenzja gry

Recenzja gry

Jeśli lubicie zręcznościowe wyścigi, to sequel gry Colin McRae: DiRT jest dla Was pozycją obowiązkową. Ekipie z Codemasters udało się uczynić jeszcze lepszym to, co widzieliśmy przed dwoma laty w części pierwszej.

Recenzja gry Gran Turismo 7 - premiera spóźniona o 5 lat
Recenzja gry Gran Turismo 7 - premiera spóźniona o 5 lat

Recenzja gry

Na PlayStation 5 Gran Turismo 7 błyszczy, bo po prostu nie ma żadnej konkurencji. Na tle całego gatunku to jednak mocno spóźniona premiera nieco przestarzałej już gry.

Recenzja gry Forza Horizon 5 - ale cudny ten Meksyk!
Recenzja gry Forza Horizon 5 - ale cudny ten Meksyk!

Recenzja gry

Odgrzewany kotlet jeszcze nigdy nie smakował tak dobrze. Albo raczej jeszcze nigdy nie miał smaku pysznej tortilli czy burrito. Mimo braku istotnych zmian, nowa Forza Horizon 5 wygląda obłędnie i nie pozwala się oderwać od meksykańskich szos i bezdroży.