Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 29 maja 2001, 15:49

Chessmaster 8000 - recenzja gry

Chessmaster 8000 to według zapewnień z pudełka „najlepszy i najsilniejszy program szachowy dostępny na komputer osobisty”. Czy tak jest naprawdę? Odpowiedzi na to pytanie postaramy się udzielić Wam wewnątrz recenzji.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Szachy – królewska gra, będąca ciekawym wyzwaniem dla programisty, ale ciężkim orzechem do zgryzienia dla recenzenta. Trudno bowiem w wypadku programu szachowego zastosować typowy „wypełniacz” większości recenzji gier, w postaci opisu grafiki, dźwięku, fabuły czy zasad. Te cechy bowiem albo w ogóle nie występują, albo też są zupełnie nieistotne w porównaniu do najważniejszych – stylu i siły gry. Dlatego biorąc do ręki najnowszy produkt z serii Chessmaster, oznaczony numerem 8000, postanowiłem sprawdzić prawdziwość zapewnień z pudełka o tym, że jest on „najlepszym i najsilniejszym programem szachowym dostępnym na komputer osobisty”, rzuciłem mu więc wyzwanie do pojedynku, który rozstrzygnąłby tę kwestię obiektywnie i bezstronnie. Taki pojedynek się odbył, a jego wyniki zaważyły na ocenie, jaką otrzymał Chessmaster 8000. Zanim jednak omówię go pokrótce, najpierw trochę o samym programie i odrobina historii.

Trochę historii

Aby zrozumieć zjawisko komputerowych szachów, należy cofnąć się w czasie do lat 80-tych, przez wielu uważanych za „złotą erę” gier komputerowych wymagających myślenia. Tworzący się wówczas i rosnący w oszałamiającym tempie rynek komputerów osobistych był pożywką dla tysięcy nowo powstających firm produkujących dla nich oprogramowanie. Większość z nich, jak np. Microsoft, tworzyła programy użytkowe, była jednak spora grupa takich, które zajęły się dziewiczym wówczas terytorium – rozrywką, a więc grami komputerowymi. Ówczesne komputery PC, ze swoją marniutką, przeważnie czarno-białą grafiką i niemalże pozbawione dźwięku, nie były jednak kupowane dla zabawy, lecz do pracy. Ich nabywcami byli naukowcy, przedsiębiorcy, inżynierowie, dziennikarze – słowem elita intelektualna, która szukała również intelektualnej rozrywki. Stąd rozkwit gatunków gier wymagających myślenia: strategii turowych, przygodówek i cRPG (niezwykle trudnych, jak na dzisiejsze standardy) oraz właśnie szachów. W dzisiejszych czasach, gdzie w przeciętnej grze na obsługę AI poświęca się co najwyżej 5 do 10 procent czasu procesora, gdyż pozostałe 90-95 procent zajmuje obsługa grafiki, interfejsu użytkownika i dźwięku, a przy okazji recenzji kolejnych tytułów jak echo powtarza się zwrot „minusem jest słaba (przeciętna) AI”, z tęsknotą wspominamy czasy, gdy proporcje te były odwrócone, a programiści z powodu słabości grafiki mogli skoncentrować się na inteligencji komputerowych przeciwników. Nie ma się więc co dziwić, że szachy, jako gra o prostych, łatwo dających się zalgorytmizować zasadach, pozbawiona, w przeciwieństwie np. do brydża, elementów przypadku i niepełnej informacji, a w dodatku dobrze znana większości ówczesnych graczy, stały się jednym z ulubionych pomysłów na kolejny „hit sezonu”. Powstało setki programów szachowych, których twórcy, borykając się z niską mocą obliczeniową pierwszych PC-tów, nieustannie udoskonalali algorytmy i procedury AI.

Ukoronowaniem tych trendów stał się pod koniec lat 80-tych pierwszy program z serii Chessmaster, którego autorzy w mistrzowski sposób połączyli z jednej strony doświadczenia swoich poprzedników w postaci bardzo silnego jak na tamte czasy engine AI , a z drugiej fakt, że grafika maszyn tego okresu zaczęła już prezentować poziom, który usprawiedliwiał oczekiwania nabywców na programy, które nie tylko grały, ale i wyglądały dobrze. W ten sposób w roku 1986 Chessmaster 2000 nie tylko stał się prawdziwym przebojem rynkowym, ale dał też początek serii, która na długie lata zdominowała rynek programów szachowych, pozostając wierna pierwszemu sloganowi reklamowemu – „najlepiej wyglądający, najlepiej grający”. Czy jednak ta dominacja trwa nadal? Drugi slogan reklamowy z pudełka Chessmastera 8000 brzmi – „ponad 4 miliony sprzedanych programów z serii Chessmaster”. Brzmi to dumnie, jednak liczba ta blednie nieco w porównaniu chociażby ze sprzedażą The Sims czy Diablo II, które to tytuły w końcu sprzedają się dopiero od kilkunastu miesięcy, a nie od kilkunastu lat. Powiecie zapewne, że to nie to samo, szachy to rynek niszowy, itp. itd. Czyżby oznaczało to, że ilość ludzi potrafiących grać w Diablo jest większa niż tych, którzy potrafią grać w szachy? Smutna perspektywa. Co gorsza, wnikliwy obserwator zauważy, że hasło „ponad 4 miliony sprzedanych programów z serii Chessmaster” pojawiło się po raz pierwszy na pudełku Chessmastera 5500 z 1996 roku i od tego czasu jakoś liczba ta nie rośnie, wygląda więc na to, że seria ta przeżywa jednak w ostatnich latach poważny kryzys. Czy najnowszemu produktowi z tej serii, jakim jest Chessmaster 8000, uda się przełamać złą passę? Przyjrzyjmy się mu bliżej.

Recenzja gry Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana – karty na stół
Recenzja gry Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana – karty na stół

Recenzja gry

Wraz z aktualizacją do wersji Homecoming oczekiwany Gwint wyszedł z bety. Czas osądzić, jak studio CD Projekt Red poradziło sobie z nowym dla siebie gatunkiem i czy ich dzieło jest w stanie podjąć równą walkę z konkurencją.

Recenzja gry The Elder Scrolls: Legends – Magic i Hearthstone przy jednym zasiedli stole
Recenzja gry The Elder Scrolls: Legends – Magic i Hearthstone przy jednym zasiedli stole

Recenzja gry

Przyszły takie czasy, że co druga firma musi mieć swoją karciankę. Na scenę weszło właśnie The Elder Scrolls: Legends od Bethesdy – i zaliczyło całkiem dobre otwarcie, ale przyszłość tej gry stoi pod dużym znakiem zapytania.

Recenzja gry I Expect You To Die – agenci, arcyzłoczyńcy i lasery w wirtualnej rzeczywistości
Recenzja gry I Expect You To Die – agenci, arcyzłoczyńcy i lasery w wirtualnej rzeczywistości

Recenzja gry

I Expect You To Die to nie tylko gratka dla miłośników kina szpiegowskiego z lat 60. – to również świetne doświadczenie jako gra logiczna. Niestety, podobnie jak w przypadku większości tytułów wykorzystujących VR, kończy się zdecydowanie za szybko.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz