Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 24 maja 2007, 14:17

autor: Krzysztof Gonciarz

Virtual Skipper 5 - recenzja gry

Piąta odsłona cyklu Virtual Skipper to gra na licencji tegorocznych rozgrywek o Puchar Ameryki. Po raz pierwszy w historii bierze w nich udział polski sternik.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Tak jakoś wyszło, że nigdy na GOL-u nie rozprawiono się z żadną grą z serii Virtual Skipper. Cóż, poniekąd można tę sytuację zrozumieć: polskiego dystrybutora od zawsze brak, a i sam tytuł dla większości czytelników aspirować może co najwyżej do rangi ciekawostki. Nadarza się jednak nieprzeciętna okazja, by ostatecznie zmierzyć się z tematem. Najnowsza część żeglarskiego symulatora powstała bowiem na oficjalnej licencji tegorocznych rozgrywek o Puchar Ameryki. Polska co prawda w owej imprezie nie uczestniczy, ale nasz rodak – Karol Jabłoński – dumnie zasiada za sterem pretendującego do tytułu, hiszpańskiego jachtu Desafio. Radzi sobie przy tym całkiem nieźle, bo doszedł aż do półfinału Louis-Vuitton Cup (rozgrywek, których zwycięzca następnie walczy o właściwy Puchar z jego aktualnym obrońcą, w tym przypadku szwajcarskim teamem Alinghi). W chwili, gdy piszę te słowa, walka o finał wciąż trwa, choć wydaje się już przegrana (Hiszpanie przegrywają z drużyną Nowej Zelandii 2-4). Zejdźmy jednak na ziemię, a w zasadzie na wodę, i zajmijmy się samą grą, noszącą wszystko mówiący tytuł 32nd America’s Cup: The Game.

Czy ktoś odbierze puchar jego obrońcom?

Sytuacja wszystkich „dziwnych” symulatorów na rynku jest dość klarowna. Są to rarytasy przeznaczone przede wszystkim dla zagorzałych zwolenników danej dyscypliny – czy będzie nią latanie samolotem turystycznym, prowadzenie pociągu czy żeglowanie. W myśl tej zasady, Virtual Skipper nie próbuje udawać gry dla każdego. Znajdziemy tu bardzo rozbudowany tutorial (w sumie będzie to kilkadziesiąt lekcji), który nawet laikowi da pewne pojęcie o zasadach jachtingu, ale na pewno nie zaszczepi w nim sportowego czucia i nie wzbudzi zbyt głębokich doznań. Tak: żeby z zainteresowaniem grać w tę grę, trzeba mieć pewne pojęcie o tym, czego się podejmujemy. Nie, żeby symulacja była jakoś szczególnie wymagająca pod względem wiedzy czy techniki obsługi. Dla niewtajemniczonych zabawa będzie po prostu nudna. Nomen omen, niewiele się tu dzieje.

Recenzja gry Microsoft Flight Simulator 2020 – największy sandbox w historii
Recenzja gry Microsoft Flight Simulator 2020 – największy sandbox w historii

Recenzja gry

Cała planeta pod jednym kliknięciem myszy, własny dom z lotu ptaka i światowe metropolie w next-genowej oprawie. Flight Simulator 2020 to preludium następnej generacji gier.

Recenzja Animal Crossing: New Horizons – gry, która się nie spieszy
Recenzja Animal Crossing: New Horizons – gry, która się nie spieszy

Recenzja gry

Animal Crossing: New Horizons stanie się częścią waszej codziennej rutyny. Obok pracy, szkoły, obiadów i spotkań ze znajomymi każdego dnia będziecie więc łapać motyle i łowić ryby. I będziecie się z tego cieszyć, jak dzieci.

Recenzja gry Farming Simulator 19 Platinum Edition – Dój krowy póki gorące
Recenzja gry Farming Simulator 19 Platinum Edition – Dój krowy póki gorące

Recenzja gry

Ledwo co przeżyliśmy koniec lata, termometry pikują w dół, a Giant Software próbuje nakłonić nas, abyśmy założyli wypchane słomą gumiaki i ruszyli dziarsko na farmę. Zgadzamy się na to, bo Platinum Edition to wciąż stary dobry Farming Simulator 19.