Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 4 maja 2006, 12:17

autor: Shinobix

Kameo: Elements of Power - recenzja gry

Kameo to młoda, seksowna wróżka posiadająca moc panowania nad żywiołami. Jej wyrodna siostra postanawia utrzeć nosa wszystkim w Zaczarowanym Królestwie, wchodzi w sojusz z władcą trolli – Thornem i porywa rodzinę królewską.

Recenzja powstała na bazie wersji X360.

Jak wyglądałyby dziś gry video gdyby niespełna osiem lat temu nie ukazała się Zelda: Ocarina of Time? Pytanie jest oczywiście czysto retoryczne, gdyż gra autorstwa Shigeru Miyamoto była w swoim gatunku niczym trzęsienie ziemi. Jeśli więc w przypadku japońskich RPG-ów mówi się o czasach przed i po Final Fantasy VII, to dla przygodowych gier akcji momentem zwrotnym było przeniesienie Linka w świat trzeciego wymiaru. Od tamtego czasu powstały dziesiątki gier będących mniejszym lub większym dziedzictwem sławnej Okaryny. Nie można tu mówić o klonach, gdyż Zeldy sklonować po prostu nie sposób, ale z całą pewnością możemy mówić wytworzeniu się w tym gatunku pewnej tradycji w oparciu o fundamenty ustanowione przez Miyamoto. Do takich gier z całą pewnością należy Kameo – jej autorzy nie uchylają się od inspiracji Zeldą, dodając do tego beczkę własnej kreatywności i talentu.

Historia Kameo jest zawiła niczym sploty dziadowskiego bicza. Za produkcję od samego początku odpowiedzialna była, owiana nimbem tajemnicy i kultowości, firma Rare. Panowie w owym czasie mieli na swoim koncie dziesiątki tytułów na konsolę NES, ale prawdziwej sławy dostarczyły im hity stworzone na Nintendo 64. Niektórzy do dziś ze łzami w oczach wspominają Goldeneye, Perfect Dark czy Banjo-Kazooie, dlatego łatwo sobie wyobrazić, jakim wstrząsem dla rynku był zakup potentata przez Microsoft. Prawdziwe zdumienie budziła jednak suma, jaką Gigant z Redmond zapłacił za nowy nabytek, a kosztowało go to, bagatela, 375 mln dolarów. Kameo, będące wtedy na wczesnym etapie produkcji (planowano wpierw wydanie na N64, a później na Gamecube’a), miało stać się czarnym koniem wśród tytułów na pierwszego Xboxa. Takich gier na czarną konsolę Microsoftu brakowało i brakuje do dziś, a Kameo wylądowało w końcu jako tytuł startowy dla konsoli Xbox 360. Czy Rare sprosta oczekiwaniom graczy, a nowy tytuł zatrze wrażenie jakie wzbudziło, powiedzmy sobie szczerze, niezbyt udane Grabbed by the Ghoulies? Nowa generacja czy zimne kotlety?

Zaczarowane Królestwo.

W Kameo gracz wciela się w rolę... Kameo – młodej, seksownej wróżki posiadającej moc panowania nad żywiołami, dzięki czemu może przemieniać się w rozmaite magiczne stworzenia. Niestety wyrodna siostra naszej bohaterki postanowiła utrzeć nosa wszystkim w Zaczarowanym Królestwie, weszła w sojusz z władcą trolli – Thornem i porwała rodzinę królewską. Nasza bohaterka rusza na ratunek i tu zaczyna się nasza przygoda. Wstęp ma identyczną zawartość jak demo gry, dostępne od samego początku w serwisie Xbox Live, więc właściwie każdy może się z nim osobiście zapoznać. Ostatecznie wyprawa na zamek kończy się fiaskiem, a władca trolli pozbawia Kameo jest specjalnych zdolności... Ruszamy więc w podróż w poszukiwaniu rozsianych po świecie, utraconych mocy, by znów móc zmierzyć się z wszechmocnym trollem oraz złą siostrzyczką.

Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy?
Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy?

Recenzja gry

Twórcy Styxa i RPG Gra o Tron zapraszają na przygnębiającą opowieść o szaleństwie. Czy bazujące na papierowym erpegu i twórczości Lovecrafta Call of Cthulhu przekona do siebie fanów strasznych przygodówek? Jeśli przymkną oko na parę wad – to tak.

Recenzja pierwszego epizodu gry Life is Strange 2 – król emocji wrócił
Recenzja pierwszego epizodu gry Life is Strange 2 – król emocji wrócił

Recenzja gry

Pierwszy epizod Life is Strange 2 rozpoczyna historię zupełnie inną od nastawionej głównie na nastoletnie perypetie i osadzonej w jednym mieście opowieści z „jedynki”, ale nie gubi przy tym najlepszych zalet swojego poprzednika.

Recenzja gry Agony - piekło nudy i przeciętności
Recenzja gry Agony - piekło nudy i przeciętności

Recenzja gry

Agony miało pokazać innym pierwszoosobowym horrorom gdzie raki zimują. Niestety, tegoroczna wizyta w piekle, mimo swoistego odpychającego uroku, nie zostanie bestsellerem sezonu. A szkoda.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
04.05.2006 12:30
👍
bobrock
68
Konsul

Troche pozno:)

04.05.2006 12:36
odpowiedz
zanonimizowany311425
26
Generał

GOL traktuje x360 po macoszemu wiec nie dziw sie ze dopiero recka Kameo. 3 recenzje od czasu premiery to śmiechu warte. Ale coz, dobrze ze sa inne typowo konsolowe serwisy.
Cale szczescie ze PC trzyma sie dobrze na GOL-u

04.05.2006 13:21
😐
odpowiedz
zanonimizowany252360
7
Konsul

Holy shit, dude! Polroczny poslizg:/ Trzeba bylo juz sobie darowac i zrecenzowac jakis nowszy tytul. Zreszta tytolow na xboxa 360 jest kilkaset, a wy macie dopiero 3:/ Takze te podservisy konsolowe to tak tylko dla picu. Widac ze wszystko jest nastawione na PC.

04.05.2006 13:26
👎
odpowiedz
zanonimizowany311425
26
Generał

koksin> Zreszta tytolow na xboxa 360 jest kilkaset
No bez przesady z tymi kilkaset. aczkolwiek i tak nie zmienia to faktu jesli chodzi o stosunek GOL a X360

05.05.2006 10:04
odpowiedz
zanonimizowany252360
7
Konsul

riddickM5 -> chodzilo mi o to ze jest ich w granichach 100 tytulow:D

06.04.2007 09:48
odpowiedz
peter123456
47
Senator

Bo wszystko jest nastawione pod zacofaną (czyt. PC-tową) Polskę :/

06.04.2007 09:52
odpowiedz
Verminus
179
Senator

peter123456--->
Niemcy też są zacofane? W ubiegłym roku sprzedaż gier na PC na tamtym rynku (który jest ogromny) wyprzedziła konsole przenośne i stacjonarne.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze