Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 12 lipca 2004, 11:52

autor: Shuck

Blitzkrieg: Horyzont w Ogniu - recenzja gry

Burning Horizon to pierwszy oficjalny dodatek do gry Blitzkrieg, wydany przez CDV Software. W przeciwieństwie do innych tego typu wydawnictw, produkt ten nie wymaga posiadania zainstalowanej oryginalnej wersji programu i z powodzeniem działa bez niego.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Zdecydowana większość obecnie istniejących gatunków gier komputerowych powstała wiele, wiele lat temu – praktycznie u zarania dziejów rozrywki elektronicznej. Pewien powiew świeżości wniosło pojawienie się za sprawą „Dune 2” strategii czasu rzeczywistego. Możliwe to było z wielu powodów, lecz podstawowym był ten, iż komputery osobiste zaczęły oferować wystarczającą moc po temu, by sztuczna inteligencja gry miała szansę zaistnieć właśnie w czasie rzeczywistym. Jednak przez blisko dziesięć lat pojawiające się na rynku tytuły skupiały się na eksploatacji istniejących form, starsi gracze marudzili, jakie to kiedyś gry były, a i młodsi zaczęli mawiać, że wszystko już było. Aż tu z przełomem wieków coś drgnęło...

Pojawiły się MMORPG’i, popularność zaczęły zyskiwać gry typu stealth, „Battlefield 1942” wskazał kierunek rozwoju sieciowych strzelanek taktycznych. Z RTS’ów zaś wyewoluowały RTWG – Real Time War Games, czyli gry wojenne czasu rzeczywistego. Ich czołowymi przedstawicielami jawią się dwa tytuły: „Sudden Strike” oraz „Blitzkrieg”. Ileż bowiem można wydobywać rudę, budować baraki, szkolić piechotę i wynajdywać ciągle te same czołgi, skoro i tak zabawa polega na tym, by iść do boju? I gry wojenne polegają właśnie na tym, by wygrać za pomocą otrzymanych od dowództwa środków. Jak to na wojence.

Sukces, jaki odniósł „Blitzkrieg” – pół miliona sprzedanych na świecie egzemplarzy – musiał zaowocować reakcją ze strony producenta i oto pierwszy dodatek mamy już w sklepach – „Blitzkrieg: Burning Horizon” – drugi zaś jest w drodze – „Blitzkrieg: Operation North”.

„Horyzont w ogniu” to samodzielny dodatek, stanowiący de facto oddzielną grę, na którą składa się jedna 18-misyjna kampania. Niewątpliwie świat widział już dodatki oferujące kilkakrotnie więcej – bywało, że zacierała się różnica między dodatkiem a kolejną częścią – niemniej jednak podstawowa grywalność, jaką „Blitzkrieg” oferuje, uzasadnia zarówno tę jak i wiele innych potencjalnych, dodatkowych kampanii dla tej wspaniałej strategii.

Kampania oferowana przez „Horyzont w ogniu” prowadzi gracza śladem bitew stoczonych pod wodzą jednego z najlepszych dowódców II Wojny Światowej – niemieckiego generała-majora Erwina Rommela. Podobnie jak to miało miejsce w podstawowej części gry, tak i tutaj autorzy zapewnili rozgrywanym misjom właściwe tło historyczne w postaci poprzedzających walkę odpraw. Swoje zmagania z wrogami Trzeciej Rzeszy rozpoczynamy w Ardenach od walk z wojskami francusko-belgijskimi, potem czeka na nas Afryka północna, libijskie Trypolis i Tobruk, bitwa pod El Alamein nazywana przez historyków końcem początku II Wojny Światowej, na koniec powrót do Europy: Sycylia i Normandia. Początek kampanii stanowi data 14 maja 1940 roku, gdy 7 Dywizja Pancerna pod wodzą generała Rommela przekracza granicę belgijską.

Technicznie jest to ciągle ten sam „Blitzkrieg”: prześliczne tełka, na nich przykuwające wzrok obiekciki niszczone przez precyzyjnie animowane jednostki. Świergot ptaków i warczenie silników, po którym da się poznać bez patrzenia, co nadjeżdża. Mikroskopijne żołnierzyki porozumiewają się ze sobą po niemiecku, angielsku, rosyjsku, francusku – w zależności od regionu i aktualnych potrzeb.

Recenzja gry Assassin’s Creed: Rebellion – mój drogi asasynie
Recenzja gry Assassin’s Creed: Rebellion – mój drogi asasynie

Recenzja gry

Rebellion to niezwykła gratka dla oddanych fanów serii Assassin’s Creed… nie stroniących od gier pokroju Fallout: Shelter... którym podobają się awatary z Xboxa… i nie przeszkadza im masa grindu... który można przyspieszyć płacąc.

Recenzja gry Mutant Year Zero – XCOM, Original War i Fallout wchodzą do baru...
Recenzja gry Mutant Year Zero – XCOM, Original War i Fallout wchodzą do baru...

Recenzja gry

Roku 2018, co robisz? Przestań! My chcemy żyć, a Ty zasypujesz nas świetnymi tytułami na wiele godzin (oraz Falloutem 76). Jeszcze nie skończyliśmy Red Dead Redemption 2, a tu przyszła paczka z Mutant Year Zero od The Bearded Ladies...

Recenzja gry RimWorld – największa wada? Wciąga jak bagno!
Recenzja gry RimWorld – największa wada? Wciąga jak bagno!

Recenzja gry

Po ponad pięciu latach we wczesnym dostępie RimWorld doczekał się oficjalnej premiery w wersji 1.0. Tym samym w nasze ręce trafia jedna z najbardziej dopracowanych i wciągających gier niezależnych ostatnich lat.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
12.07.2004 12:44
😃
zanonimizowany59549
15
Legionista

Super tło historyczne, gen. Erwin Rommel był świetnym strategiem, a jego odziały Deusche Afrika Korps były wyborowymi jednostkami podczas walk w Północnej Afryce. Strategie osadzone podczas IIWŚ, nie do końca jeszcze się rozwineły, są nudne, monotonne i liniowe, a poziom inteligencji wroga wypada poniżej oczekiwań. Tak jak Shuck pisałes we wstęmpie tej recenzji nastały nowe czasy gier strategicznych, a ja teraz śmiem twierdzić, że zanika i przepada era strategi typu Sudden Strike, Blitzkrieg i powstaje nowa era operiająca się na strategiach 3d view Codename Panzers, Soldiers Herous of world war II, D - day. Miejmy nadzieje, że te gry wniosą naprawdę konkretny powiew świeżości do tematu, bo powolny Sudden Strike i naciągany Blitzkrieg przestały się liczyć...

12.07.2004 12:47
😃
odpowiedz
merkav
102
Aguś

RTS + IIWS .... to nie moze byc dobra gra :D

13.07.2004 00:47
👎
odpowiedz
zanonimizowany139812
9
Pretorianin

ekhm, czy ja mogę taką małą uwagę na marginesie?

no to sru :P

nie wiem dlaczego autor tytułuje Rommla generałem-majorem, bo przyjęło się chyba, że powinno się podawać najwyższy stopnień osiągnięty w karierze, a Hitler osobiście namaścił Lisa Pusytni na feldmarszałka, o ilę się nie mylę

po drugie, bardzo fajny jest ten obrazek, na którym Stukasy pikują na wrogie zgrupowanie, tylko dlaczego podpisane to jest "myśliwce atakują"? autor także używa w tekście słowa myśliwce gdy chodzi o bombowce nurkujące vel szturmowce - myśliwce w Burning Horizon nie atakują niczego i nikogo poza lotnictwem wroga, tak samo zresztą jak i w oryginalnym Blitzkriegu było

możnaby tez nakazać piechocie atak na czołg przy pomocy granatników, gdyby owa piechota takowe posiadała, ale nie posiada, przynajmniej w tej grze - a chodziło oczywiście o moździerze. Jeżeli zaś chodzi o granaty, to piechota wykorzystuje jes przeciwko czołgom bardzo pięknie, najpierw uszkadzając gąsienice - po tym można chłopaków wycofać i dokończyć sprawę osiemdziesiątkami ósemkami

po trzecie wreszcie, niezła wpadka to twierdzenie, że Burning Horizon to tylo 18 misji "z życia Rommla", co jest kompletną bzdurą, gdyż oprócz tego zawiera on 10 misji samodzielnych, bardzo fajnych zresztą i różnorodnych (Narwik, Abisynia, Singapur, Chałchyn-goł). wpadka to tym większa, że autor dwa akapity wcześniej bezmyślnie skądś przepisał, że w grze są amerykańscy marines i myśłiwce Zero :> niby gdzie oni są? u Rommla?

aha, i jeszcze jedno - widać, że albo autor w grę wcale nie grał, albo ograniczył się do tutoriala i dwóch pierwszych misji (mogły być za trudne), bo nie napisałby, że po walkach w Ardenach z Francuzami i Belgami od razu przenosimy się do Afryki - a przejście przez północny skraj linii Maginota, kontratak brytyjskich ciężkich czołgów pod Arras, atak na Dunkierkę to gdzie się podziały?

14.07.2004 10:00
👍
odpowiedz
zanonimizowany48238
17
Legionista

NOGHRI --> moje uszanowanie! tak trzymać :)

19.07.2004 20:38
👎
odpowiedz
zanonimizowany139812
9
Pretorianin

tydzień minął jak z bicza trzasł, a tu ani poprawek, ani odpowiedzi, ani ani...