Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 8 stycznia 2004, 17:38

autor: Kokosz

Yager - recenzja gry

Yager to znakomity symulator o zręcznościowym charakterze, przenoszący nas w niezbyt odległą przyszłość, kiedy to ludzkość musi walczyć o wolność. Wszystkie misje wplecione są w niezwykle ciekawą fabułę, pełną przygód, niespodzianek, tajemnic i zdrady.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Gier, w których wcielamy się w świetnego wojownika pracującego dla korporacji czy organizacji rządowych było mnóstwo. Wszystkie mają ten sam schemat: specjalista o świetnej reputacji zostaje zdradzony lub wrobiony w zbrodnie, których nie popełnił. Zwierzchnicy zwalniają go, a czasami po prostu chcą go po cichu wyeliminować. Porzucony, z marnym statkiem, resztką pieniędzy i zszarganą reputacją musi wszystko zaczynać od nowa. Zazwyczaj, prędzej czy później, podejmuje się realizacji misji, która przywoła demony z przeszłości, przed jakimi bohater uciekał. Wplątany w sam środek zakulisowej wojny pomiędzy korporacjami musi podjąć decyzję po której stronie stanąć i rozprawić się z tymi, którzy przekreślili lata jego kariery. Ten sam schemat ma miejsca także w Yagerze, najnowszej strzelaninie firmy THQ, mającej ambicje stanąć w jednym rzędzie z takimi hitami jak Elite, Privateer, Aquanox, czy Freelancer. Wydana wyłącznie na nośniku DVD gra ma oferować wstrząsającą i wciągającą fabułę pełną zwrotów akcji, a także wiele godzin pasjonujących pojedynków rodem z najlepszych space-simów. THQ wysoko postawiła poprzeczkę. Efekt końcowy dosyć gorąco został przyjęty na konsolę Xbox, ale czy równie dobrze zostanie odebrany przez pecetowych graczy? Fabuła jest co prawda oklepana, ale banalny okazuje się jedynie początek przygody. Wraz z biegiem akcji historia głównego bohatera nabiera tempa i rumieńców, które przykują gracza na długie godziny do komputera. Pytanie tylko, czy starczy mu ciekawości, aby przetrwać standardowy i przewidywalny początek gry? Jeśli tak, to Yager spełni jego oczekiwania i zaskoczy go nie tylko fabułą, ale także pomysłami na misje, które świetnie wpływają na model grywalności tego tytułu.

Historia przez życie spisana...

Nazywasz się Magnus Tide. Jesteś najemnikiem w świecie, gdzie megakorporacje prowadzą agresywną i zakulisową politykę, której celem jest wyeliminowanie konkurencji. Pracujesz jako jeden z najlepszych pilotów dla Proteus Corporation. Nie masz sobie równych, a twoja reputacja jest postrachem dla wszystkich potencjalnych przeciwników. To właśnie przez nią będziesz miał kłopoty. Jak można przypuszczać rutynowa misja przeradza się w klęskę twojego życia, zaś reputacja legła w gruzach. Po latach lojalności wobec korporacji, Proteus odwraca się od Ciebie i wyrzuca na bruk. Nie chcą cię znać. Zaczynasz wszystko od nowa, spłukany, bez dobrego statku, bez pieniędzy, bez dobrej opinii. Jedyne co ci pozostało, to twoje umiejętności i intuicja, która nieustannie podpowiada ci, że coś w tej misji nie potoczyło się tak jak powinno. Masz wrażenie, że zostałeś wrobiony, że ktoś obmyślił intrygę, celem której było ośmieszenie Magnusa Tide’a i usunięcie go ze sceny. Stało się to w momencie przełomowym, w którym równowaga korporacyjna została zachwiana. Jedyna firma, której przyświecały dobre ideały – Proteus Corporation – właśnie popada w poważne kłopoty. Zakulisowe działania firmy kończą się fiaskiem, interesy przestają przynosić pieniądze. Przyszłość Proteus Corporation jest bardzo mglista. Ale ciebie to nie obchodzi, gdyż zostałeś porzucony i wygnany, a twoje nazwisko zdaje się być w korporacji zakazane do wymawiania. Powoli, lecz systematycznie, odbudowujesz swoją reputację jako najemnik i wolny strzelec.

Hitman 3 wymiata! Recenzja najlepszej gry z Agentem 47
Hitman 3 wymiata! Recenzja najlepszej gry z Agentem 47

Recenzja gry

Prawie pięć lat po udostępnieniu graczom pierwszego fragmentu rebootu Hitmana, rewolucjonizującego serię i pokazującego potencjalny nowy kierunek dla całego gatunku skradanek, trylogia „World of Assassination” zostaje zamknięta w świetnym stylu.

Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym
Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym

Recenzja gry

Hyrule Warriors: Age of Calamity to nie jest być może Zelda, na którą czekaliście – to jednak naprawdę dobra gra z gatunku musou, która wyjmie wam kilkadziesiąt godzin z życia.

Recenzja gry Call of Duty: Cold War - zimna wojna i gorące wybory
Recenzja gry Call of Duty: Cold War - zimna wojna i gorące wybory

Recenzja gry

Po wielkim restarcie marki Modern Warfare, odświeżenia doczekała się także seria Black Ops. Przygody Masona, Woodsa i Hudsona powracają w świetnym stylu, bo Cold War to jedna z najlepszych kampanii w historii CoD-a!