Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Warhammer: Vermintide 2 Recenzja gry

Recenzja gry 25 marca 2018, 15:30

autor: Patryk „PefriX” Manelski

MMOholik zagubiony w świecie fantasy. Nie pogardzi dobrą książką lub serialem.

Recenzja gry Warhammer: Vermintide 2 – bugowie Chaosu wrócili

Czy zabawa w odszczurzanie Starego Świata może sprawić masę radości? Owszem, zwłaszcza że cena jest niewygórowana, a sama produkcja całkiem atrakcyjna. Zakładając oczywiście, że nie przeszkadzają Wam błędy i macie z kim grać...

Recenzja powstała na bazie wersji PC. Dotyczy również wersji PS4, XONE

Warhammer: Vermintide 2 to kontynuacja wydanego w 2015 roku Warhammera: The End Times – Vermintide. Nowa część oficjalnie zadebiutowała niedawno, chociaż pokusiłbym się o stwierdzenie, że mamy do czynienia raczej z klasycznym wczesnym dostępem. Studio Fatshark dostarczyło bowiem niedokończony produkt z mnóstwem rzeczy do doszlifowania. Mimo wszystko tytuł oferuje sporo frajdy i warto przymknąć oczy na niektóre „błahostki”.

Recenzja gry Warhammer: Vermintide 2 – bugowie Chaosu wrócili - ilustracja #1
I w kolano!

Pełnokrwisty co-op

PLUSY:
  1. wojownicy Chaosu jako nowi przeciwnicy;
  2. losowo pojawiający się wrogowie oraz mniejsi bossowie;
  3. nadal krwista i satysfakcjonująca walka;
  4. niezła oprawa graficzna;
  5. klimatyczne udźwiękowienie;
  6. cena.
MINUSY:
  1. mnóstwo błędów i niedoróbek;
  2. uproszczony crafting i niepotrzebna twierdza;
  3. brak dostępu do konkretnych statystyk czy informacji o postaci;
  4. brak dedykowanych serwerów w dniu premiery;
  5. zakończenie fabuły prawdopodobnie w DLC.

Zanim jednak przejdę do wymieniania błędów Warhammera: Vermintide 2, trzeba grę pochwalić. I jest za co, bo dawno żaden tytuł nie sprawił, że prócz standardowego grania przez wiele dni z radością maniaczyłem w niego ze swoją ekipą. Musicie bowiem wiedzieć, że produkcja ta skierowana jest przede wszystkim do zgranej drużyny – rozgrywka opiera się na współpracy czteroosobowego zespołu.

Oczywiście możecie grać z przypadkowymi osobami, które dobierze system. Niemniej zwyczajnie tego nie polecam. O ile na pierwszym poziomie trudności nie ma problemu z przeciwnikami, tak im dalej w las, tym więcej szczurów. „Randomy” niestety grają po swojemu i często bezmyślnie biegną przed siebie. Ja miałem przyjemność testować Warhammera: Vermintide 2 z dwójką znajomych. Szybko przekonaliśmy się, że zabawa jest o wiele ciekawsza, gdy czwartym graczem jest bot, bo przynajmniej nie wchodzi nikomu w drogę. O dziwo, nawet wspiera sprzymierzeńców!

Co do fabuły, to w tej części trafiamy do miasta-twierdzy Helmgart. Ubersreik z „jedynki“ zostawiamy za sobą – tym razem to na granicy Bretonnii dzieją się straszne rzeczy. Skaveni postanowili wyleźć ze swoich nor i wraz z siłami Chaosu podbić Stary Świat. Od nas zależy przyszłość imperium, zatem musimy dać z siebie wszystko. I… to w zasadzie tyle: historia jest tu jedynie pretekstem do wyrzynania przeciwników w hurtowych ilościach. Nie oczekujcie żadnych niesamowitych zwrotów akcji. Ot, czteroosobowa grupa śmiałków musi ocalić świat przed zagładą. Na szczęście klimatu grze odmówić nie sposób. Może i fabuła nie jest porywająca, jednak atmosfera zaszczucia towarzyszy nam już od samouczka.

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę

Początek w postaci tutoriala jest miodny: wcielamy się w rycerza Markusa Krubera i wydostajemy się z bazy Skavenów, przy okazji zbierając drużynę. Skład pozostał bez zmian – ze szczurami walczy wspominany wyżej rycerz, krasnolud Bardin Goreksson, elfia skrytobójczyni Kerillian, łowca głów Victor Saltzpyre oraz płomienna czarownica Sienna Fuegonasus. Po przejściu samouczka możemy wybrać, którym bohaterem chcemy pokierować.

Decyzja ta jest o tyle istotna, że postacie znacznie różnią się między sobą. Chodzi tu nie tylko o broń czy zdolności specjalne, ale również o specjalizacje. Każdy heros ma jedną z trzech dróg kariery do wyboru, które w istotny sposób zmieniają styl rozgrywki. Przykładowo ja zdecydowałem się na Kerillian, która w startowej specjalizacji opiera się na łuku. Z czasem (na 7 i 12 poziomie) odblokowałem dostęp do pozostałych karier. O ile druga, czyli Służka, kompletnie mi nie przypasowała (bazuje na unikach i wspieraniu sojuszników), tak Cień zdecydowanie trafił w moje gusta (zabójcze ciosy w plecy oraz niewidzialność).

Recenzja gry Warhammer: Vermintide 2 – bugowie Chaosu wrócili - ilustracja #2
To jest elfia glewia.

Jak Warhammer: Vermintide 2 brzmi i wygląda?

Jeśli chodzi o oprawę graficzną, deweloperzy zrobili spory krok naprzód. Produkcja prezentuje się całkiem nieźle, a do tego została odpowiednio zoptymalizowana. Działa nawet na starszym sprzęcie, dzięki czemu niemal każdy może pozwolić sobie na odszczurzanie. Wrogowie mają wyrazistą mimikę oraz reagują na herosów za pomocą gestów.

Na największą uwagę zasługuje udźwiękowienie, które przebija wszystko, co słyszeliśmy w „jedynce”. Nie chodzi nawet o bohaterów, a o przeciwników, którzy odpowiednio skrzeczą i krzyczą. Realistycznie oddano nawet odgłos uderzenia mieczem o drewno czy stal. Chociaż nic nie przebije muzyki, jaka towarzyszy nam w najważniejszych momentach, takich jak walka z bossem, atak hordy czy ucieczka do wyjścia. Deweloperzy za pomocą dźwięku umiejętnie budują klimat.

Polecam sprawdzić wszystkich bohaterów, ponieważ każdy ma przypisane konkretne rodzaje broni oraz odpowiednie mechaniki. W tym miejscu warto zaznaczyć, że pod tym względem najciekawsza jest Sienna Fuegonasus, która włada ogniem. Nasza czarownica nie może jednak nadużywać magii, bowiem dojdzie do przegrzania, a wówczas istnieje ryzyko zgonu. Gracz musi zatem odpowiednio korzystać z wyziębienia, aby wiedźma mogła dalej podpalać przeciwników.

Wpływ na zabawę ma również ekwipunek. Na pierwszy rzut oka typy broni różnią się między sobą głównie siłą i szybkością ataku. W rzeczywistości jednak sprawiają, że danym herosem gra się zupełnie inaczej. Kompletnie nie byłem w stanie dogadać się z włócznią swojej Kerillian, która była doskonała na pojedynczych przeciwników. O wiele lepiej radziłem sobie z mieczem i sztyletem lub dwoma mieczami. Nie zapewniały takiej obrony, ale pozwalały atakować kilku wrogów jednocześnie, dzięki czemu mogłem tańczyć pomiędzy szczurami. Glewię również testowałem – w Warhammerze: Vermintide 2 ma ona postać elfiego topora.

Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi
Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi

Recenzja gry

Outriders, pierwsza duża polska gra po Cyberpunku 2077, dowozi. Nie jest to strzelanka dla każdego, ale jeśli lubicie hack and slashe, to sprawdźcie nowe dzieło studia People Can Fly.

Hitman 3 wymiata! Recenzja najlepszej gry z Agentem 47
Hitman 3 wymiata! Recenzja najlepszej gry z Agentem 47

Recenzja gry

Prawie pięć lat po udostępnieniu graczom pierwszego fragmentu rebootu Hitmana, rewolucjonizującego serię i pokazującego potencjalny nowy kierunek dla całego gatunku skradanek, trylogia „World of Assassination” zostaje zamknięta w świetnym stylu.

Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym
Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym

Recenzja gry

Hyrule Warriors: Age of Calamity to nie jest być może Zelda, na którą czekaliście – to jednak naprawdę dobra gra z gatunku musou, która wyjmie wam kilkadziesiąt godzin z życia.