Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Need for Speed: Payback Recenzja gry

Recenzja gry 7 listopada 2017, 15:00

autor: Przemysław Zamęcki

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Recenzja gry Need for Speed: Payback – jest szybko. Czy jest wściekle?

Po mrocznym i deszczowym Need for Speed jedziemy do wiecznie słonecznego Las V... Fortune Valley. Kręte górskie trasy, pustynny piach sypiący się spod kół i duże miasto zachęcają do sięgnięcia po Payback. Szkoda tylko kilku rys na lakierze.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji PC, XONE

PLUSY:
  1. ziomale z poprzedniej części NFS-a poszli w zapomnienie;
  2. zróżnicowane, duże tereny do eksploracji;
  3. pięć rodzajów wyścigów;
  4. prostota tuningu aut za pomocą kart Speed;
  5. graficznie daje radę;
  6. całkiem niezła polska wersja językowa (z drobnymi wyjątkami).
MINUSY:
  1. aktywności poboczne to średnio udana wariacja na temat Burnouta Paradise;
  2. fabuła, choć zauważalnie lepsza niż poprzednio, i tak nie porywa (ale to w końcu tylko samochodówka);
  3. w trakcie niektórych wyzwań otwarty świat staje się iluzją.

Jeżeli uważacie, że Need for Speed od jakiegoś czasu nie jest już tym, czym ta seria była kiedyś, to istnieje niewielka szansa, że po wypróbowaniu Paybacka zmienicie zdanie. Niewielka, bo najnowsza część, przygotowana ponownie przez ekipę Ghost Games, jest w wielu kwestiach uderzająco podobna do swojej poprzedniczki z 2015 roku. Ma też kilka rys, które mogą zepsuć frajdę z wyścigów.

Payback oferuje zbliżony model jazdy do gry Need for Speed z 2015 roku i dzieli z nią niektóre rozwiązania dotyczące zarządzania posiadanymi w garażu pojazdami, idąc jednocześnie w kierunku struktury bardziej otwartego, większego świata, wypełnionego zawodami i aktywnościami pobocznymi naśladującymi te z Burnouta Paradise (co zdarzało się już we wcześniejszych odsłonach cyklu), oraz rozszerzając przy okazji wyścigowy pakiet o nowe tryby zabawy. Payback zrzuca także balast w postaci ziomalskiego klimatu, stawiając bardziej na mafijne porachunki, co wychodzi mu raz lepiej, raz gorzej. Ale nawet jeśli tu i tam coś zgrzyta, a już na pewno nie wszystkim spodobają się zaproponowane przez twórców rozwiązania dotyczące tuningu samochodów, to i tak uważam, że to najlepsza edycja co najmniej od Hot Pursuit z 2010 roku.

Troje amigos

W Need for Speed: Payback mamy ustawiane wyścigi, hazard, tajemniczy koenigsegg, policyjne gadżety odłączające zapłon w samochodach i pracę dla zwykłych złodziejaszków. Wszystko, czego można oczekiwać od pozycji samochodowej nie bez kozery odwołującej się do kinowej opowieści o „szybkich i wściekłych”. Może nie bezpośrednio, ale i tak w sposób aż nadto widoczny.

W grze organizujemy zespół trojga kierowców, który ma stawić czoła mafii ustawiającej wyścigi. Tyler jest specjalistą w tradycyjnym ściganiu się od startu do mety i zarazem postacią, wokół której osnuty został główny wątek fabularny. Jego pomocnicy to Mac, czarnoskóry Brytyjczyk ujeżdżający wozy służące do off-roadu i świetnie radzący sobie w konkursach driftowania, oraz Jess, będąca żeńskim odpowiednikiem Ryana Goslinga z filmu Drive. Kobieta jest kierowcą wynajmowanym przez różnej maści przestępców chcących po skoku skutecznie pozbyć się policji z ogona.

Recenzja gry Need for Speed: Payback – jest szybko. Czy jest wściekle? - ilustracja #1
Pusta przestrzeń i Subaru. Namiastka wolności w misjach i tak wymuszających na nas przejazd przez wcześniej ustawione bramki.

Nowy wspaniały świat

Zostawiamy za sobą ulewną noc z poprzedniej części i przenosimy się do Fortune Valley, miasta będącego wariacją na temat Las Vegas, w którym nie spada ani jedna kropla deszczu. Może się ono pochwalić sporymi rozmiarami, ale największe wrażenie robią jego okolice. Skąpana w palącym słońcu pustynia, na której wysoka temperatura wywołuje efekt falującego powietrza, kręte drogi wyrzeźbione wśród skał i serpentyny biegnące przez zalesione góry sprawiają, że ta migająca przed oczami różnorodność okoliczności przyrody nie nudzi się zbyt szybko. To jeden z większych atutów gry, który w parze ze świetną oprawą wizualną robi prawie połowę dobrej roboty. Poza tym koniec z byciem non stop online. Głupi pomysł z poprzedniej części poszedł w odstawkę i pomiędzy nami a grą nie stanie już żaden brak połączenia.

Recenzja gry Need for Speed: Payback – jest szybko. Czy jest wściekle? - ilustracja #2
Fortune Valley to wariacja na temat Las Vegas.

Duży świat oferuje wiele atrakcji naśladujących to, co przed laty wymyślili ludzie ze studia Criterion w Burnoucie Paradise. Są więc odcinki drogowe, na których musimy utrzymać wysoką średnią prędkość, obszary driftowania, rozbijanie billboardów i kilka innych, które dość skutecznie odwracają naszą uwagę od fabuły. Niemniej poziom wykonania tych elementów, choć wciąż wysoki, nie umywa się do lekkości BP i za każdym razem w przypadku podobnej recenzji staram się o tym wspomnieć. Mistrz jest tylko jeden – reszta to lepsi lub gorsi naśladowcy.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

El_Miczelov :) VIP 31 marca 2018

(PC) A mnie gra się podoba. Ok - może nie jest wybitna i szkoda, że zmian za wiele nie widać od czasu NFS '15, a do tego najbardziej widoczne zmiany to te na gorsze (system kart zamiast konkretnego tuningu), ale tak czy inaczej gra mi się przyjemnie. (w czasie teraźniejszym, bo nadal wbijam od czasu do czasu, żeby poszukać jakiegoś nowego porzuconego wozu, lub pojeździć w trybie Alldrive z innymi graczami)

8.5
Recenzja gry NFS Heat – nowy Need for Speed dowozi... i nie dowozi
Recenzja gry NFS Heat – nowy Need for Speed dowozi... i nie dowozi

Recenzja gry

Need for Speed: Heat to najlepszy NFS, ale tylko na tle dwóch ostatnich odsłon. Zapamiętamy go jednak na zawsze dzięki wyjątkowym przygodom z policją. Uberpolicją!

Recenzja gry Forza Horizon 4 – tak się wygrywa bitwę o Anglię
Recenzja gry Forza Horizon 4 – tak się wygrywa bitwę o Anglię

Recenzja gry

Forza Horizon 4 zmienia się w pełnoprawne, samochodowe MMO. To bardzo dobra gra, która błyszczy na tle konkurentów, a zawiedzie odrobinę jedynie weteranów serii.

Recenzja gry The Crew 2 – odtwórcza rewolucja
Recenzja gry The Crew 2 – odtwórcza rewolucja

Recenzja gry

To, co zrobił Ubisoft z The Crew 2, zakrawa niemal na skandal. Takiego recyklingu w sandboksach jeszcze nie było. Ale wiecie co? Nie chce mi się podnosić larum, bo jeżdżenie po USA (a także latanie i pływanie) wciąż potrafi być nad wyraz przyjemne.