Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Car Mechanic Simulator 2018 Recenzja gry

Recenzja gry 1 sierpnia 2017, 17:11

autor: ElMundo

Recenzja gry Car Mechanic Simulator 2018 – panie, kto to panu tak schrzanił?

Wszyscy miłośnicy symulatorów czekali na grę Car Mechanic Simulator 2018 z wywieszonymi jęzorami. Miało być rewolucyjnie, a jest po prostu beznadziejnie. Tu nie pomoże nawet klucz francuski i znajomości na niemieckiej giełdzie.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  1. twórcy ostro łatają błędy;
  2. sporo ciekawych nowości...
MINUSY:
  1. ...których nie da się przetestować ze względu na ogrom błędów technicznych;
  2. niedoróbki uniemożliwiające finalizację misji czy kontynuację napraw;
  3. irytujące błędy w mechanice rozgrywki;
  4. trochę mniej intuicyjny interfejs niż poprzednio;
  5. polski język w tej grze to jakaś kpina;
  6. ten tytuł powinien znaleźć się we wczesnym dostępie.

Mówi się, że każdy – prędzej czy później – uczy się na błędach. Wydawało się, że ta sentencja znalazła zastosowanie także w przypadku studia Red Dot Games, odpowiedzialnego za niespodziewanie popularną serię Car Mechanic Simulator. Bo o ile wydana w 2014 roku pierwsza część CMS-a mimo ciekawej mechaniki irytowała niepotrzebnymi błędami technicznymi i fatalną pracą kamery, tak kolejna odsłona cyklu, wypuszczona rok później, była już naprawdę solidnie dopracowana i zwyczajnie przyjemna w rozgrywce.

Nie dziwi więc fakt, że wiele osób czekało na część trzecią, która miała pokazać, że w tej dość specyficznej tematyce da się jeszcze wymyślić coś nowego. Nie pokazała. W tę „superprodukcję” po prostu ciężko grać.

Red Dot Games, czyli „Black Screen Game”

Kiedy przeczytałem wiadomość o tygodniowej obsuwie premiery tego tytułu, pomyślałem sobie: może to i dobrze? Choć oficjalnym powodem były problemy z certyfikacją języków, to przecież tych kilka dodatkowych dni śmiało można wykorzystać na doszlifowanie poszczególnych elementów. Finalnie jednak okazuje się, że nawet dodatkowy tydzień to za mało, by doprowadzić grę Car Mechanic Simulator 2018 do stanu używalności. Już dawno nie miałem wątpliwej przyjemności obcować z tak zabugowaną i niedopracowaną praktycznie pod każdym względem produkcją. Aż chce się powiedzieć: „Paaaaanie, cóżeś Pan zrobił? Jak ja mam tym teraz jeździć?”.

Pierwsze problemy pojawiły się tuż po odpaleniu gry. W zasadzie to... nic się nie pojawiło. Moje oczy zaatakował czarny ekran z wyskakującym komunikatem o zaprzestaniu działania programu i odmowie jakiejkolwiek współpracy. Pojawił się raz, drugi, piąty, dziesiąty – na kłopoty z odpalaniem pomogła dopiero druga reinstalacja całości.

Z recenzją Car Mechanic Simulator 2018 zaczekaliśmy parę dni – mieliśmy nadzieję, że twórcy załatają jej największe problemy. Niestety, pomimo niewątpliwych wysiłków, produkcja dalej jest w złym stanie technicznym. Jeśli Red Dot Games naprawi swojego „mechanika”, a Wy dalej będziecie tym tytułem zainteresowani, to przyjrzymy się mu jeszcze raz.

Wejście do menu także okazało się nie do końca udane. Przedstawiając sytuację obrazowo: to tak, jakbyśmy umówili się do mechanika na 9 rano, a na miejscu zastali zamknięte drzwi i informację w SMS-ie, że majster spóźni się piętnaście minut. W CMS 2018 natomiast wygląda to tak, że już widać napisy i poszczególne opcje, ale zanim będzie można je kliknąć, trzeba jeszcze odczekać swoje.

Myślicie, że to koniec festiwalu partactwa? Ależ skąd – to dopiero początek. To jedna z niewielu gier, w której po wejściu do menu głównego wiatraki na karcie graficznej rozgrzewają się do czerwoności, a trafienie kursorem w pożądaną opcję wymaga odpowiedniego przewidywania ruchów myszki. Krótko mówiąc – w menu przywitał mnie prawdziwy pokaz slajdów, który ustąpił (a i to nie całkowicie) dopiero po obniżeniu jakości grafiki. A gra została odpalona na komputerze, który pokrywa się z zalecanymi przez producenta wymaganiami sprzętowymi.

Płynność zużytego oleju

Po krótkiej chwili rozgrywki okazało się jednak, że coś takiego jak optymalizacja w CMS 2018 zwyczajnie nie istnieje. Od razu zaznaczam, że pod względem wizualnym gra nie zmieniła się zbytnio w porównaniu z pozycją z 2015 roku – owszem, znajdziemy tu zupełnie nowe projekty garaży, zestawy części czy animacje, niemniej patrząc na tekstury bądź pracę kamery, nie da się ukryć, że mamy do czynienia z bardzo podobną produkcją.

Tym razem jednak ekipa Red Dot Games postanowiła nawrzucać do swojego dzieła tony różnego rodzaju filtrów zmiękczających, wygładzających i rozmywających, przez co jakiekolwiek przejawy płynności zabawy zostały zarżnięte w sposób koncertowy. Każdy szybki obrót kamery czy przejście na drugi koniec garażu wiąże się z utratą co najmniej kilku klatek na sekundę, co przy niskiej liczbie FPS-ów oznacza tylko jedno – to książkowy popis braku umiejętności okiełznania silnika gry. Co jeszcze bardziej ciekawe – kolejne łatki (które od momentu premiery pojawiają się w ekspresowym tempie), zamiast poprawiać cokolwiek, w moim przypadku jeszcze bardziej spowolniły rozgrywkę i wymusiły kolejne obniżenie jakości oprawy wizualnej. Swoisty „remont silnika” idzie więc w tym wypadku bardzo opornie.

Zdecydowanie nie jest to propozycja dla osób o słabych nerwach. I nie, nie chodzi o ogromny ładunek emocji związanych z wymianą alternatora czy remontem drążka kierowniczego – to tytuł, który potrafi wyrzucić nas do pulpitu w najmniej oczekiwanym momencie, a uruchamianie gry nierzadko prowadzi do korzystania z tak bardzo nielubianej metody prób i błędów. Jeśli jednak uda nam się już chwilę pograć, to naszym oczom ukazuje się kolejna seria niedoróbek, których zdecydowanie nie powinno być.

Recenzja gry Farming Simulator 19 Platinum Edition – Dój krowy póki gorące
Recenzja gry Farming Simulator 19 Platinum Edition – Dój krowy póki gorące

Recenzja gry

Ledwo co przeżyliśmy koniec lata, termometry pikują w dół, a Giant Software próbuje nakłonić nas, abyśmy założyli wypchane słomą gumiaki i ruszyli dziarsko na farmę. Zgadzamy się na to, bo Platinum Edition to wciąż stary dobry Farming Simulator 19.

Recenzja Ancestors: The Humankind Odyssey – frustrujaca gra, którą polubiłem
Recenzja Ancestors: The Humankind Odyssey – frustrujaca gra, którą polubiłem

Recenzja gry

Ancestors: The Humankind Odyssey udowadnia, że w gatunku sandboksów i survivali jest jeszcze miejsce na oryginalny klimat i ciekawe mechaniki. Szkoda tylko, że sporo tych rozwiązań jednocześnie sprawia, że zdecydowanie nie jest to gra dla każdego.

Recenzja Farming Simulator 19 – nowa farba na starym ciągniku
Recenzja Farming Simulator 19 – nowa farba na starym ciągniku

Recenzja gry

Po wybitnie podobnych do siebie poprzednich częściach, wraz z tegoroczną odsłoną najstarszej i najpopularniejszej serii rolniczych symulatorów miała wreszcie przyjść mała rewolucja. Zapowiedzi jednak okazały się zbyt optymistyczne.