Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Dragon Ball: Fusions Recenzja gry

Recenzja gry 25 lutego 2017, 09:00

autor: Danteveli

Recenzja gry Dragon Ball: Fusions – taktyczne RPG, które zepsuła powtarzalność

Nad marką Dragon Ball ciąży fatum – ciągle czekamy na grę wideo godnie reprezentującą mangowo-animowany pierwowzór. Ostatnia próba przełamania klątwy jest dość odważna. Dragon Ball: Fusions to miks bijatyki, taktycznego RPG i… pinballa.

Recenzja powstała na bazie wersji 3DS.

PLUSY:
  1. rozbudowany system walki;
  2. solidny humor;
  3. oprawa audiowizualna.
MINUSY:
  1. sztuczne wydłużanie gry;
  2. walki ciągną się zdecydowanie za długo.

Prawie każdy z pokolenia współczesnych 30-latków miał kontakt z Dragon Ball Z. Emitowany na antenie polskiej telewizji serial cieszył się olbrzymią popularnością. W przygodach wojowników poszukujących smoczych kul zakochała się cała generacja. Tego samego niestety nie można powiedzieć o grach bazujących na marce Dragon Ball. Przyjęło się, że produkcje o Goku są zazwyczaj co najwyżej średnimi tytułami, skierowanymi tylko i wyłącznie do fanów. Czy Dragon Ball: Fusions może przełamać tę sytuację?

Recenzja gry Dragon Ball: Fusions – taktyczne RPG, które zepsuła powtarzalność - ilustracja #1

Co by było, gdyby…?

Recenzja gry Dragon Ball: Fusions – taktyczne RPG, które zepsuła powtarzalność - ilustracja #2

Główny bohater Dragon Ball – Goku – jest jednym ze znaków rozpoznawczych współczesnej kultury japońskiej. Postać ta jest tak popularna, że została ambasadorem Igrzysk Olimpijskich w Tokio w 2020 roku.

Fabuła Fusions prezentuje nam scenariusz typu „co by było, gdyby?”. Stworzony przez nas bohater wraz ze swym przyjacielem zbiera siedem smoczych kul. Naszym życzeniem jest organizacja turnieju, w którym wezmą udział wszyscy zawodnicy z uniwersum Dragon Ball. W ten sposób można będzie ostatecznie wyłonić najsilniejsze stworzenie, jakie kiedykolwiek istniało.

W rezultacie nietypowego życzenia nasz bohater i jego kumpel trafiają do dziwnej krainy poza czasem, złożonej z fragmentów różnych planet, które pochodzą ze wszystkich rzeczywistości. Dzięki temu naprzeciw siebie mogą stanąć zawodnicy z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Po zebraniu pięcioosobowego zespołu ruszamy po tytuł najsilniejszego wojownika w historii.

Recenzja gry Dragon Ball: Fusions – taktyczne RPG, które zepsuła powtarzalność - ilustracja #3

Taktyczne RPG + pinball = Fusions

Rozgrywka w Dragon Ball: Fusions jest czymś naprawdę unikatowym. Mechanika gry to połączenie turowego systemu taktycznej gry RPG (SRPG) ze zręcznościowymi elementami pojedynków z serii Mario & Luigi i pinballem. Brzmi to trochę dziwnie, ale w rzeczywistości jest to bardzo fajne rozwiązanie. Pojedynki z przeciwnikami przebiegają w podziale na tury, podczas których postacie wykonują akcje według kolejności. Podstawą walki jest cios lub użycie energii Ki. W przypadku ataku wręcz czeka nas minigierka QTE, w której wybieramy pozycję ataku, podczas gdy przeciwnik stara się bronić przed obrażeniami.

Po naszej akcji następuje część gry przypominająca pinball. Uderzona postać zostaje przesunięta na odległość zależną od siły ciosu. Element ten możemy wykorzystać strategicznie. Wyrzucenie postaci poza arenę powoduje zadanie jej dodatkowych obrażeń, a także utratę pozycji w kolejce. Dodatkowo możemy bawić się w odbijanie przeciwnika – jeśli wróg w locie natrafi na któregoś z naszych wojowników, to straci jeszcze więcej punktów życia. Ta mechanika gry sprawia, że rozgrywka w Fusions jest zdecydowanie bardziej strategiczna, niż mogłoby się wydawać na początku.

Recenzja gry Dragon Ball: Fusions – taktyczne RPG, które zepsuła powtarzalność - ilustracja #4
Recenzja gry Dragon Ball: Fusions – taktyczne RPG, które zepsuła powtarzalność - ilustracja #5

Możliwość fuzji postaci sprawia, że po raz pierwszy w grze możemy zobaczyć zawodnika znanego jako Prillin. Jest to połączenie Szatana Serduszko i Krilina. Postać ta pojawiła się wcześniej na łamach japońskiego magazynu Weekly Shonen Jump jako żart.

Wraz z zadawaniem i otrzymywaniem obrażeń w walce zdobywamy punkty energii. Możemy użyć ich, by wykonać ataki specjalne lub dokonywać tytułowej fuzji. Wtedy dwóch bohaterów łączy się na chwilę w jedną, zdecydowanie silniejszą postać. Wraz z napełnianiem dodatkowego paska Ultra mamy dostęp do kolejnych ataków, które zmieniają rozgrywkę. Atak Zenkai sprawia, że gra staje się na kilkanaście sekund bijatyką – zasypujemy wtedy oponenta swoimi ciosami do woli. Jest także Ultra Fusion; w trybie tym wszyscy nasi zawodnicy stają się jedną potężną postacią i wykonują atak dewastujący rywali. W dalszej fazie gry odblokowujemy jeszcze stałe fuzje i ataki typu EX.

Turowe walki w grze są naprawdę fajnie rozwiązane. Sporo strategii i główkowania wymieszane jest z sekwencjami świetnie oddającymi nastrój walk z anime. W moim odczuciu ten unikatowy system pojedynków jest największym atutem Dragon Ball: Fusions. Chciałbym, aby w innych grach SRPG znalazły się podobne rozwiązania.

Recenzja gry Dragon Ball: Fusions – taktyczne RPG, które zepsuła powtarzalność - ilustracja #6

Przynieś, podaj, złap złodzieja majtek

Obok walki Dragon Ball: Fusions oferuje nam jeszcze latanie po świecie gry. Możemy zwiedzić kultowe lokacje i natrafić na postacie powierzające nam dodatkowe misje, które wiążą się zazwyczaj z walkami. Towarzyszą im jednak naprawdę zabawne scenariusze. Niestety, humor wymaga od nas przynajmniej powierzchownej znajomości materiału źródłowego – inaczej wiele żartów straci swój sens.

Poza kampanią mamy też dostęp do trybu multiplayer, zarówno w wariancie lokalnym, jak i przez Internet. Szkoda tylko, że odnalezienie innych graczy chętnych do zabawy nie jest proste. Sam nie miałem zbyt dużo szczęścia i nie znalazłem nikogo chętnego do rozegrania całej walki.

W grze pojawiają się także dodatkowe scenariusze, powiązane z wydarzeniami z Dragon Ball Super. Mamy na przykład okazję zmierzyć się z Goku Black i Zamasu. Jest to całkiem fajny dodatek, który zadowoli fanów serii – zwłaszcza że możemy te dwie postacie przyłączyć do swojej drużyny.

W 2015 roku wystartowała nowa seria anime Dragon BallSuper. Serial przedstawia wydarzenia, do których doszło po zakończeniu Dragon Ball Z. Występujący w grze Goku Black pochodzi właśnie z tego anime.

Recenzja gry Dragon Ball: Fusions – taktyczne RPG, które zepsuła powtarzalność - ilustracja #7

Prawie się udało

Dragon Ball: Fusions poległ przed samą metą. O samym systemie walki mogę wypowiadać się tylko w superlatywach, podobnie jest z naszpikowaną dobrym humorem fabułą. Niestety, zbiór większych i mniejszych wpadek niweluje znaczną część wysiłku twórców. Sztuczne wydłużenie rozgrywki rujnuje frajdę z zabawy. Wynika to z zastosowanego w grze systemu odblokowywania misji. Popchnięcie fabuły do przodu wymaga od nas zebrania i użycia kilku typów energii, co z kolei wiąże się z walkami z napotkanymi na mapie świata dodatkowymi przeciwnikami. Musimy nie tylko pokonywać kiepskie podróbki Goku, ale jeszcze szukać tych posiadających potrzebny nam w danej chwili rodzaj energii.

Nie byłoby to takie złe, gdyby nie druga poważna bolączka gry. Fusions dodatkowo cierpi na ten sam problem, który doszczętnie pogrążył Code Name: S.T.E.A.M. – walki, w których bierzemy udział, trwają zdecydowanie zbyt długo. Musimy w kółko oglądać te same, ciągnące się w nieskończoność animacje ataków. Brakuje opcji przyśpieszenia przebiegu starć lub chociaż możliwości wyłączenia animacji ciosów. Z tego powodu nawet starcia ze zdecydowanie słabszymi przeciwnikami pochłaniają za dużo czasu.

Recenzja gry Dragon Ball: Fusions – taktyczne RPG, które zepsuła powtarzalność - ilustracja #8

Anime na małym ekranie

3DS nie należy do najpotężniejszych maszyn, jednak deweloperom Dragon Ball: Fusions udało się maksymalnie wykorzystać potencjał konsolki Nintendo. Komiksowa oprawa graficzna połączona z przyjemnym dla oka projektem postaci jest tutaj kluczem do sukcesu. Gra działa bardzo płynnie i prezentuje się naprawdę pięknie. Czego więcej można żądać od tego typu produkcji? Kosztem ładnego wyglądu jest jednak brak funkcji 3D. Dragon Ball: Fusions to kolejny już tytuł kompletnie porzucający znak rozpoznawczy najnowszej konsoli przenośnej giganta z Kioto.

Oprawa dźwiękowa wypada równie dobrze jak grafika. Utwory muzyczne pasują idealnie do zwariowanej przygody naszych bohaterów, odgłosy też świetnie oddają klimat uniwersum Dragon Ball. Natomiast bohaterowie nie mają nagranych kwestii mówionych, jednak co pewien czas usłyszymy jakieś słowo czy dźwięk wychodzące z ust bardziej rozpoznawalnych postaci.

Recenzja gry Dragon Ball: Fusions – taktyczne RPG, które zepsuła powtarzalność - ilustracja #9

Może następnym razem

Najnowszy Dragon Ball robi naprawdę dobre pierwsze wrażenie. Początkowe godziny rozgrywki pełne są dobrego humoru, jesteśmy wdrażani w nietuzinkowy system walki i cieszymy się z fajnej prezentacji uniwersum Akiry Toriyamy. Szkoda, że po 5 godzinach gry pojedynki nadal ciągną się zbyt długo; walki zaczynają mieć wyśrubowane cele i urok gry pryska. Pomiędzy fajnymi interakcjami z rozpoznawalnymi bohaterami jest masa pojedynków z nieznanymi przeciwnikami.

Do tego zostajemy zmuszeni do tzw. grindowania. Tracimy cenne chwile, by nabijać punkty energii zużywane na otwieranie kolejnych aren. Te różne elementy wydłużają czas trwania przygody z Fusions, ale jednocześnie skutecznie zniechęcają do grania. Do dalszej zabawy popychała mnie jedynie chęć zobaczenia fuzji kolejnych bohaterów i nadzieja na więcej zabawnych scenek, przedstawiających spotkania bohaterów z odmiennych rzeczywistości.

Ze smutkiem muszę przyznać, że kolejna gra z Dragon Ball w nazwie okazuje się produkcją wyłącznie dla fanów. Tym razem prawie się udało – niestety, kilka rozwiązań psuje efekt finalny. Zamiast bardzo dobrej taktycznej gry RPG osadzonej w uniwersum Dragon Ball mamy przeciętną produkcję, która broni się tylko dzięki obecności Goku i spółki. Najbardziej wytrwali fani znajdą w tej produkcji wiele fajnych rzeczy. Większość jednak stosunkowo szybko porzuci ten tytuł.

O AUTORZE

Przygoda z Dragon Ball: Fusions zabrała mi z życia trochę ponad 22 godziny. W tym czasie ukończyłem główny wątek, wykonałem kilka misji pobocznych i spróbowałem, z mizernym skutkiem, multiplayer. Wychowałem się na Dragon Ball i obecnie bez przesadnego krzywienia się oglądam serię Super.

ZASTRZEŻENIE

Kopię gry Dragon Ball: Fusions na Nintendo 3DS autor tekstu kupił we własnym zakresie.

Tomasz Danteveli Piotrowski | GRYOnline.pl

Recenzja gry Kenshi – Mount and Blade dla fanów Gothica
Recenzja gry Kenshi – Mount and Blade dla fanów Gothica

Recenzja gry

Z jednej strony model rozgrywki, który powinien stanowić wzór i inspirację dla wszystkich, którzy chcą robić prawdziwe erpegowe piaskownice dla pojedynczego gracza. Z drugiej natomiast festiwal gliczy niczym z najgłębszych odmętów steamowego piekła.

Graliśmy w DLC Legacy of the First Blade do AC Odyssey – wreszcie asasyni w asasynie
Graliśmy w DLC Legacy of the First Blade do AC Odyssey – wreszcie asasyni w asasynie

Recenzja gry

Podobnie jak przy Tyranii króla Waszyngtona, Ubisoft dzieli DLC do Assassin's Creed: Odyssey na trzy części. Sprawdziliśmy, jak sprawdza się pierwsza z nich. Oto Legacy of the First Blade.

Recenzja gry Fallout 76 – zlepek wszystkiego i niczego
Recenzja gry Fallout 76 – zlepek wszystkiego i niczego

Recenzja gry

Najnowsza gra z uniwersum Fallouta wzbudza skrajne emocje. Czy słusznie? Wycieczka do Wirginii Zachodniej może nie była taka najgorszą rzeczą, jaka mnie spotkała w grach, ale... dobrą też jej nie nazwę. Fallout 76 to niby nowa gra, a wygląda jak DLC.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
25.02.2017 17:02
😃
Qann
2
Junior

Kiedy DBS będzie w polskiej telewizji?

25.02.2017 19:21
odpowiedz
Indiana18
32
Centurion

Qann - Super Niania by ich dojechała.

post wyedytowany przez Indiana18 2017-02-25 19:21:51
25.02.2017 21:52
odpowiedz
Franusss
104
Generał

Dragon Ball Z: Budokai Tenkaichi 2 i 3 - reszta tych wszystkich pseudo DB gierek się nie nadaje :).

26.02.2017 10:15
😁
odpowiedz
2 odpowiedzi
RobmalYetiowskiTheGracz
13
Centurion
7.5

No to czekamy na komentarze w stylu ''óeeee co to za hińzkje gunwo lol lol majnkraft ji owerłacz lepsze jolo słeg rezi stajl''.

27.02.2017 17:06
Nolifer
112
The Highest

óeeee co to za hińzkje gunwo lol lol majnkraft ji owerłacz lepsze jolo słeg rezi stajl

29.03.2017 20:39
😡
Zyriusz
5
Junior

Nolifer dzieciaku do szkoły, natychmiast.

28.02.2017 06:45
odpowiedz
zanonimizowany425280
118
Legend

ja to mam nadzieje na jakas gre z prawdziwego zdarzenia na duze blaszaki. xenoverse to calkiem przyjemne grinduwy ale do dobrych bijatyk to jednak im troche daleko.

moze kolejna gra w stylu swietnego burst limit albo chociaz wskrzeszenie BT z oparciem fabularnym nawet na wylacznie aktualnej sadze?

02.03.2017 09:21
odpowiedz
geohound
63
Konsul

"Prillin. Jest to połączenie Szatana Serduszko i Krilina." Rzetelne info. To w końcu nomenklatura francusko-erteelowska czy oryginalna?

14.03.2017 23:04
😉
odpowiedz
Tupolew
22
Legionista

fajna ta gra. polecam.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze