Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 1 grudnia 2016, 15:30

autor: Jordan Dębowski

Miłośnik Silent Hilla, serii Dark Souls i czarnej kawy. Uwielbia Flasha, któremu zazdrości punktualności.

Recenzja gry Pokemon Sun – zasłużony sukces Nintendo

Pokemon Sun, podobnie jak księżycowa edycja Moon, to kolejna świetna odsłona popularnej serii studia Game Freak. Nintendo nie uniknęło paru wpadek, ale całość bawi i wciąga.

Recenzja powstała na bazie wersji 3DS.

PLUSY:
  1. trafione modyfikacje i usprawnienia w mechanice walki;
  2. barwne i różnorodne lokacje;
  3. zniknięcie systemu HM-ów i większa dowolność w doborze ataków;
  4. zmiany w interfejsie, które bardzo umilają batalie;
  5. dobrze znany schemat rozgrywki, który nadal diabelnie wciąga;
  6. udana zamiana systemu liderów na różnorodne wyzwania i starcia z kahunami;
  7. sporo lubianych przez fanów pokemonów z poprzednich edycji;
  8. hawajski klimat...
MINUSY:
  1. ...który nie wszystkim przypadnie do gustu;
  2. zbyt prosta zabawa przez większość czasu – szczególnie dla weteranów;
  3. płytka fabuła, której bohaterami są często irytujące postacie;
  4. brak 3D i spadki klatek w bardziej widowiskowych momentach.

Pokemon Sun i Pokemon Moon to długo wyczekiwana siódma odsłona jRPG-owej serii o kolekcjonowaniu kieszonkowych stworków. Nintendo zaatakowało rynek w idealnym momencie, kiedy o marce zrobiło się głośno i ledwie zdążył opaść kurz po fenomenie mobilnej aplikacji Pokemon GO. Czy garść zmian i przypływ popularności są w stanie zagwarantować sukces kolejnemu tytułowi z serii, która od niecałych 20 lat raczy nas tym samym schematem rozgrywki? Jednym słowem – tak.

Recenzja gry Pokemon Sun – zasłużony sukces Nintendo - ilustracja #1

Sun i Moon kontynuują trend wydawania kolejnych Pokemonów w podwójnych edycjach zapoczątkowany przez kultowe Red i Blue, które trafiły do Europy w 1999 roku. Niezależnie od tego, czy – tak jak ja – sięgniecie po słoneczne wydanie, czy jednak wybierzecie księżycowe, czeka Was ta sama historia i trzon zabawy. Wersje te różnią się między sobą jedynie drobnymi elementami oraz pulą ekskluzywnych bestii – co od lat zachęca perfekcjonistów do wymiany i integracji z innymi graczami. Ta nietypowa taktyka wydawnicza zdaje się powoli przekonywać coraz więcej fanów marek Nintendo – latem mogliśmy zauważyć podobne zagranie w RPG Fire Emblem: Fates.

Aloha, Alola!

Każda odsłona cyklu o uroczych stworkach rozgrywa się w innej krainie. W pierwszych generacjach trafialiśmy do lokacji inspirowanych realnymi miejscami w Japonii, w Pokemon X i Y mogliśmy zobaczyć, jak Nintendo wyobraża sobie Francję, zaś w Sun i Moon przybywamy do Aloli – krainy inspirowanej hawajskimi wyspami. Lekki klimat historii i lokalne brzmienia początkowo nastroiły mnie negatywnie do nowej produkcji studia Game Freak, ale różnorodne lokacje i kolejne wyspy Aloli szybko mnie do siebie przekonały.

Hawajski klimat widać też w samych projektach potworów. Choć ich styl jest kwestią dyskusyjną – trudno nie dostrzec zmęczenia materiału; mam wrażenie, że twórcom powoli wyczerpują się dobre pomysły (pokemon zamek z piasku, serio?). Oprócz ponad 80 świeżych poksów w Sun i Moon spotykamy też dobrze znane stworki z poprzednich generacji, dlatego każdy powinien znaleźć w nowej odsłonie coś dla siebie i skompletować satysfakcjonującą i zbalansowaną drużynę z 300 dostępnych pokemonów. Nie ukrywam jednak, że jako weteran serii chętniej sięgałem po ulubieńców z poprzednich odsłon niż po nowe, często udziwnione potworki.

Zostań najlepszym...

Trzon rozgrywki w pokemonach od lat pozostaje praktycznie niezmieniony. Zaczynamy jako dzieciak w małej mieścinie, który w towarzystwie jednego z trzech dostępnych na start stworów wyrusza w świat, by zostać najlepszym trenerem pokemonów w regionie. Po drodze pokonujemy innych pretendentów, kolekcjonujemy i szkolimy napotykane potwory, by stworzyć idealnie zgrany zespół, a przy okazji oczywiście angażujemy się w jakąś większą intrygę, zagrażającą całemu światu pokemonów. Deweloperzy z Game Freak z biegiem lat rzadziej stawiali na mroczny i poważy klimat, celując w lżejszy ton zabawy, odpowiadający zarówno starszym, jak i młodszym fanom uniwersum. Niemniej jako weteran serii czułem się momentami zażenowany infantylną historyjką, której finał odstaje od całości. Wypada też wspomnieć o nowej frakcji złoczyńców, którzy są tak idiotyczni, że w zestawieniu z nimi niesławny zespół R jawi się jako geniusze zła.

Recenzja gry Pokemon Sun – zasłużony sukces Nintendo - ilustracja #2

Jedną z klisz w serii, była postać rywala, który wielokrotnie utrudniał nam postępy w grze z pomocą swojej silnej drużyny pokemonów. Pojedynki z przeciwnikiem stanowiły wyzwanie i jedne z najbardziej emocjonujących starć. Niestety, naszemu oponentowi z Sun i Moon daleko do takiego Gary’ego czy Silvera: nie dość, że zawsze ma on o wiele słabszą drużynę niż nasza, to praktycznie przed każdym pojedynkiem oferuje wyleczenie naszej ekipie – żebyśmy przypadkiem za bardzo się nie zmęczyli.

Na szczęście produkcję ratują pozytywne zmiany w progresji głównego wątku. Zamiast pokonywać potężnych liderów, mistrzów danego żywiołu pokemonów, w Sun i Moon stawiamy czoła różnym wyzwaniom, po zaliczeniu których możemy zmierzyć się z kahuną – najsilniejszym trenerem na jednej z czterech wysp Aloli. Same wyzwania nie są bardzo odkrywcze, ale wnoszą do serii nieco długo wyczekiwanej świeżości. W jednej z misji poznajemy tradycyjne tańce Aloli w swoistej grze pamięciowej na szczycie wulkanu, w innej zaś mamy za zadanie udokumentować paranormalne zjawiska w nawiedzonym hipermarkecie. Wyzwania kończą się na walce z potężnym stworem, totemowym pokemonem, który – na modłę bossów z jRPG – utrudnia nam zadanie, przyzywając do pomocy kolegów.

Mimo że walki z udziałem więcej niż dwóch potworów nie są niczym nowym, starcia z wrogiem, który dysponuje przewagą liczebną, pozytywnie mnie zaskoczyły. Kiedy ścierałem się naraz z dwoma przeciwnikami, dowodząc tylko jednym pokemonem, musiałem przemyśleć plan działania – co było miłą odskocznią od często zbyt prostej rozgrywki.

Recenzja gry Kenshi – Mount and Blade dla fanów Gothica
Recenzja gry Kenshi – Mount and Blade dla fanów Gothica

Recenzja gry

Z jednej strony model rozgrywki, który powinien stanowić wzór i inspirację dla wszystkich, którzy chcą robić prawdziwe erpegowe piaskownice dla pojedynczego gracza. Z drugiej natomiast festiwal gliczy niczym z najgłębszych odmętów steamowego piekła.

Graliśmy w DLC Legacy of the First Blade do AC Odyssey – wreszcie asasyni w asasynie
Graliśmy w DLC Legacy of the First Blade do AC Odyssey – wreszcie asasyni w asasynie

Recenzja gry

Podobnie jak przy Tyranii króla Waszyngtona, Ubisoft dzieli DLC do Assassin's Creed: Odyssey na trzy części. Sprawdziliśmy, jak sprawdza się pierwsza z nich. Oto Legacy of the First Blade.

Recenzja gry Fallout 76 – zlepek wszystkiego i niczego
Recenzja gry Fallout 76 – zlepek wszystkiego i niczego

Recenzja gry

Najnowsza gra z uniwersum Fallouta wzbudza skrajne emocje. Czy słusznie? Wycieczka do Wirginii Zachodniej może nie była taka najgorszą rzeczą, jaka mnie spotkała w grach, ale... dobrą też jej nie nazwę. Fallout 76 to niby nowa gra, a wygląda jak DLC.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
01.12.2016 19:20
👍
7
Dariusxq
52
Forumowy Prowokator

Wow recenzja gry na nintendo i to jeszcze Pokemonów, chyba pomyliłem serwisy.

01.12.2016 20:41
odpowiedz
1 odpowiedź
Indiana18
32
Centurion

Daaaamn. To na pewno GoL!? Kiedy tu ostatnio byłą recenzowana gra Nintendo (nie licząc Pokemon GO)?

02.12.2016 21:10
Erlan012
27
Konsul

Raczej ciężko liczyć Pokemon GO jako grę nintendo :)
Miejmy nadzieję, że doczekamy się więcej recenzji na konsole Nintendo.

01.12.2016 21:04
😎
2
odpowiedz
niemiec82
20
Legionista

Jordan, to słabo zapoznałeś się ze skutkami używania Pokemon Refresh. Tu nie chodzi tylko o leczenie po walce, samo "głaskanie", i zdobywanie przez to poziomu zaufania pokemona, ma odbicie także w trakcie walki. Po zdobyciu 2 serduszek masz więcej 25% XP... A po zapełnieniu wszystkich 5-ciu zwiększone szanse na: unik, krytyka, oraz na samoczynne wyleczenie się ze statusu. o przeżyciu z 1 hp nie wspomnę... Tylko ze subiektywnie nie przypadło Ci to do gustu, nie oznacza, ze się nie przydaje. Efekt końcowy oczywiście, nie sama czynność.

02.12.2016 12:18
👍
3
odpowiedz
1 odpowiedź
YuiElliot
40
Łysy z tvgry

tvgry.plRedakcja

@niemiec82:
Słuszna uwaga, dzięki! Faktycznie są jeszcze plusy o których wspomniałeś. Co z tego jednak, skoro sama minigierka jest idiotyczna i męcząca imho, i na dłuższą metę odnoszę wrażenie że te bonusy są niewspółmierne do tego ile musisz na to czasu poświęcić. Zwyczajnie nie lubię takich dupereli. :(

02.12.2016 16:51
👍
1
zanonimizowany1030895
20
Generał
9.0

Dzięki Jordan za reckę. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie też coś na Switch'a:)

02.12.2016 12:19
1
odpowiedz
1 odpowiedź
YuiElliot
40
Łysy z tvgry

tvgry.plRedakcja

@Klawisz44:
Panie, jeden z najważniejszych tytułów tej jesieni. Bez recki by się nie obyło! Pozdrawiam. :)

P.S: Jakby były w branży growej darmowe pralki do recki to by z chęcią taką przygarnął - stara się trochę sypie. :D

02.12.2016 16:34
1
Indiana18
32
Centurion

Mam nadzieję, że inne gry Nintendo też będziesz recenzował.

02.12.2016 12:59
odpowiedz
Kopec23
52
Centurion

@Yuielliot
Wystarczy to mądrze rozegrać i wystarczy spędzić góra 15 minut na pokemona i już (tęczowa fasolka i po krzyku).

Jeszcze słabo wgryzłeś się w mechanikę bitew SOS, bo z jednej strony to delikatne podniesienie stopnia trudności, ale z drugiej szansa na złapanie pokemonów, które inaczej nie są dostępne, czy chociażby mocnych pokemonów na wczesnym etapie gry (np. Salamence w okolicach 10 poziomu), lub farmienie Shiny Pokemonów (działa).

Odnośnie fabuły się nie wypowiem, bo po 60 godzinach jestem dopiero w połowie, może 2/3, gry.

02.12.2016 18:36
😊
1
odpowiedz
kozi3000
95
Generał
10

Dobra gra :-)

02.12.2016 18:59
odpowiedz
Zeffiro
9
Chorąży

Recenzja fajna szkoda że żeby pograć będę musiał iść do kuzyna bo nintendo nie mam;/

22.12.2016 02:40
1
odpowiedz
Nolifer
113
The Highest

Oby więcej recenzji gier z Nintendo na tym serwisie, może chociaż w minimalnym stopniu wypromuje to konsolę w naszym kraju.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze