Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Pillars of Eternity: The White March Part II Recenzja gry

Recenzja gry 16 lutego 2016, 14:57

autor: Grzegorz "Gambrinus" Bobrek

Recenzja gry Pillars of Eternity - White March part II - dzielenie dodatków było błędem?

Obsidian serwuje fanom klasycznych RPG drugi dodatek do swojego przeboju i mocno usprawnia przy tym mechanikę rozgrywki, ale nie wszystko w White March part II zagrało jak należy.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  1. pod względem fabuły nadal najwyższy poziom;
  2. kolejne rozbudowanie mechaniki za sprawą łatki 3.0;
  3. nowy limit poziomów, nowe przedmioty, nowe potwory.
MINUSY:
  1. bitwy na większą skalę to również większy chaos;
  2. recycling lokacji z White March part I;
  3. trudności z balansem podstawki po zaliczeniu White March.

Pillars of Eternity w oczywisty sposób nawiązuje do tradycji klasycznych gier RPG z przełomu wieków – izometryczny widok, dowodzenie drużyną, potężne okna dialogowe i walka z systemem aktywnej pauzy. Tradycji musiało stać się zadość również w przypadku obowiązkowego rozszerzenia do ubiegłorocznego przeboju – Obsidian, inaczej niż w Baldur’s Gate, zdecydował się jednak na podzielenie dodatku na dwie części. Po ograniu ostatnich przygód mam poważne wątpliwości, czy pocięcie White March na kawałki miało jakikolwiek sens.

Druga część wyprawy do Białej Marchii naturalnie podejmuje wątki z poprzedniego odcinka. Otwarcie pradawnej krasnoludzkiej twierdzy pozwoliło Krzepie (Stalwart) stanąć na nogi, jednak tak potężne źródło dochodów i prestiżu nie mogło pozostać niezauważone przez Raedceras – agresywnego sąsiada z północy. Miasteczko nie ma czasu nawet skorzystać z nagłego ekonomicznego boomu – okolicę zaczynają nękać spragnieni bogactw najemnicy, a głównego bohatera męczą koszmary o zbliżającym się jeszcze większym niebezpieczeństwie. W końcu te parę setek lat temu ktoś wykosił do cna krasnoludzkich panów Baterii Durgana. Kto opowie się po stronie Krzepy? Czy uda się stworzyć sojusz między wrogimi frakcjami, aby wspólnie stanąć przeciwko tajemnej armii? Drużyna poniesie w ten sposób konsekwencje decyzji podjętych w White March part I.

Nowe lokacje są pomysłowo zaprojektowane, ale lód i śnieg nieco się opatrzył.

Powrót na stare śmieci i ocenianie przemian, jakie zaszły w zaśnieżonej marchii, to główny motyw drugiej części dodatku. Ma to swoje plusy i minusy – cieszą takie smaczki jak oglądanie fragmentów odrestaurowanej twierdzy, ale recycling lokacji też daje się we znaki, szczególnie że sama Krzepa, czyli baza wypadowa, pozostała niemal niezmieniona. Twórcy starali się w zamian na kilka sposobów rozbudować rejon – zwiedzamy kopalnie ciągnące się pod osadą, niezbadane wcześniej skrzydło Baterii Durgana, kilka kompletnie nowych podziemi i parę miejscówek na świeżym powietrzu. Garść mniejszych questów znowu prowadzi nas do Dyrwood, gdzie jesteśmy chociażby zmuszeni mocniej bronić praw do twierdzy Caed Nua, gdy przypominają sobie o niej spadkobiercy antycznego rodu. Mimo takich skoków w bok większość wypraw zabiera nas z powrotem w lodowe, zasypane śniegiem i wyludnione tereny Białej Marchii. Jak na mój gust przydałaby się tu większa różnorodność graficzna – górskie tereny to przecież nie tylko lodowiec, jak świetnie pokazał w swoim czasie Skyrim.

Recenzja gry Steelrising - soulslike, obok którego można przejść obojętnie
Recenzja gry Steelrising - soulslike, obok którego można przejść obojętnie

Recenzja gry

Steelrising jest po prostu średniakiem. Poza ładną oprawą graficzną i ciekawym motywem muzycznym nie oferuje zbyt wiele. Historia świata nie wciąga, reklamowanych intryg nie widać, a poziom trudności nie stanowi żadnego wyzwania.

Recenzja Xenoblade Chronicles 3 - gry, która przypomniała mi, za co kocham jRPG
Recenzja Xenoblade Chronicles 3 - gry, która przypomniała mi, za co kocham jRPG

Recenzja gry

Byłem nieświadomy powagi oraz ciężaru premiery, jaką jest Xenoblade Chronicles 3. Nie oczekiwałem wiele, a dostałem jedną z dotychczasowo najlepszych gier tego roku.

Recenzja Diablo Immortal. Zagrać warto, ale przywiązywać się - zdecydowanie nie
Recenzja Diablo Immortal. Zagrać warto, ale przywiązywać się - zdecydowanie nie

Recenzja gry

Diablo Immortal nie jest ani spóźnionym żartem na prima aprilis, ani ostatecznym tryumfem NetEase w formule Diablo. Podwykonawca Blizzarda odniósł kilka zwycięstw na polu hack'n'slashy, ale – jak to w gotyckiej opowieści – nie obyło się bez ofiar.