Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 23 października 2015, 16:05

Recenzja gry Sword Coast Legends - zapomnijcie o Zapomnianych Krainach

Powrót do świata znanego z Baldur's Gate czy Neverwinter Nights powinien być wielkim wydarzeniem dla fanów RPG. Nic z tego, w zamian mamy wielkie rozczarowanie.

Nie spodziewajcie się też pomysłowego wykorzystania skryptów, konsekwencji czy systemu reputacji. Okazjonalne fabularne scenki przypominają raczej dokonania fanów na silniku StarCrafta II, a dziwactwa interfejsu (nie można zarządzać wygodnie ekwipunkiem drużyny... nawet w obozowisku!) dopełniają wrażenia grania w modyfikację, która bardziej udaje tytuł RPG, niż jest pełnoprawną produkcją. Tu nawet crafting legendarnych przedmiotów odbywa się w okienku dialogowym.

Recenzja gry Sword Coast Legends - zapomnijcie o Zapomnianych Krainach - ilustracja #1
Mrok. A raczej Podmrok.

W tym chaosie przynajmniej scenarzyści dali z siebie wszystko, aby z prostej historii poszukiwania pradawnego artefaktu zrobić coś więcej. Nie jest to pierwszorzędna epopeja na poziomie Pillars of Eternity, ale opowieść o korzeniach gildii Burning Dawn, do której należy główny bohater, i konsekwencjach pewnej zwady sprzed lat potrafi wciągnąć. Dużą rolę odgrywają tu postacie, które na kilku płaszczyznach odchodzą od stereotypów fantasy. Mamy więc krasnoluda łotra, nekromantę nieudacznika, niziołka berserkera, a z czasem dwóch oryginalnych przedstawicieli... podziemnych ras. Na wielki plus zaliczam wątki każdego z towarzyszy. Te poboczne zadania mają jeden motyw przewodni i dotyczą spraw rodzinnych. Przykładowo do drużynowej krasnoludzicy odzywa się matka z prośbą o pomoc w odnalezieniu zagubionej siostry. Od początku jednak czuć, że atmosfera w familii jest dość kwaśna, a nasza towarzyszka pasywną agresją reaguje na pretensje rodzicielki. Po każdym takim zadaniu inaczej patrzymy na swoich kompanów, szkoda więc, że i tutaj pod względem mechaniki mamy przeważnie do czynienia po prostu z kolejnymi minipodziemiami pełnymi zgraj wrogów.

Zostało jeszcze 57% zawartości tej strony, której nie widzisz w tej chwili ...

... pozostała treść tej strony oraz tysiące innych ciekawych materiałów dostępne są w całości dla posiadaczy Abonamentu Premium

Abonament dla Ciebie