Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Mortal Kombat X Recenzja gry

Recenzja gry 20 kwietnia 2015, 15:28

autor: Czarny Wilk

Bez umiaru pożre gry oraz filmy, nie pogardzi też soczystym komiksem albo dobrze upieczonym serialem.

Recenzja gry Mortal Kombat X - słynny smok dostał lekkiej zadyszki

Mortal Kombat X robi dwa kroki wstecz i jeden do przodu w stosunku do odsłony z 2011 roku, a mimo to okazuje się godnym reprezentantem kultowej smoczej serii.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji XONE

PLUSY:
  • Faction Wars;
  • tryb fabularny pozbawiony wad z poprzedniej części;
  • brutality;
  • oprawa wizualna;
  • system walki jak był bardzo dobry, takowy pozostał.
MINUSY:
  • usunięcie wieży wyzwań;
  • zlikwidowanie trybu walki 2 na 2;
  • nie wszystkie nowe postacie są interesujące, brakuje też kilku dawnych ulubieńców.

Wydane w 2011 roku Mortal Kombat studia NetherRealm było bardzo ważnym tytułem nie tylko dla fanów gier z charakterystycznym smoczym logo, ale również dla miłośników całego gatunku bijatyk. Nie dość, że przywróciło blask kultowej serii, która ewidentnie cierpiała na brak dobrego pomysłu na dalszy kierunek rozwoju, to pokazało też, że w mordobiciach wciąż istnieje potencjał komercyjny i wcale nie są to produkcje interesujące jedynie wąskie grono graczy. Mimo czterech lat na karku i premier kolejnych, całkiem niezłych części Tekkena, Soulcalibura, Street Fightera czy Dead or Alive pozostało też królem – nikomu nie udało się powtórzyć sukcesu Eda Boona, mózgu całego przedsięwzięcia. Nawet jemu samemu – kolejny tytuł NetherRealm, Injustice z 2013 roku, był „zaledwie” produkcją solidną.

Skoro więc nikt nie umiał zdetronizować króla, to w takim razie po jego następcy powinniśmy spodziewać się cech prawowitego dziedzica. Mortal Kombat X wyczekiwało wiele osób, a regularnie pojawiające się materiały promocyjne tylko podsycały zainteresowanie. Miało być jeszcze bardziej krwawo i jeszcze ciekawiej. I niby jest, ale – jak się okazuje – to za mało, by powtórzyć poprzedni sukces.

Recenzja gry Mortal Kombat X - smok dostał lekkiej zadyszki - ilustracja #2
Quick Time Eventy na szczęście można kompletnie zignorować.

Następna generacja

Jako jeden z nielicznych przedstawicieli populacji lubiących w mordoklepkach wiedzieć, po co mięśniaki obijają się po twarzach, bardzo pochwalam podejście NetherRealm do trybu fabularnego. Duża liczba przerywników filmowych poprzetykana walkami – niby nic odkrywczego, a jednak konkurencja albo nadal na to nie wpadła, albo powtórzyła bardzo nieudolnie (tak Soulcalibur V, o tobie piszę). W Mortal Kombat X twórcy pokusili się o kilka drobnych zmian w całej koncepcji. Przede wszystkim, za co jestem im szczególnie wdzięczny – koniec z nadmiernym utrudnianiem wybranych pojedynków. Wszystkie walki w trybie fabularnym sprowadzają się do standardowych starć jeden na jednego. Żadnych bossów tak nieuczciwie wzmocnionych, że jedyną sensowną strategią walki jest wykorzystywanie błędów sztucznej inteligencji, żadnych starć z trzema wrogami pod rząd na jednym pasku energii. Potyczki są w końcu uczciwe, a ich poziom trudności nie skacze raz na jakiś czas absurdalnie w górę. Drugą modyfikację stanowi dodanie sekwencji QTE do przerywników filmowych. Pewnie potraktowałbym je jak wadę, gdyby nie to, że są całkowicie nieobowiązkowe. Można kompletnie zignorować pojawiające się na ekranie przyciski i jedyne, co się zmieni, to kilka sekund animacji wyreżyserowanego starcia. Dotarcie do napisów końcowych nie trwa długo, bo i rozdziałów jest mniej niż poprzednio, a usunięcie irytująco trudnych sekcji przyspiesza całą kampanię. Jak ktoś się uprze, to bez większych problemów całą historię pozna w ciągu jednego intensywnego popołudnia.

Recenzja gry Mortal Kombat X - smok dostał lekkiej zadyszki - ilustracja #3
Sindel to jedna z postaci, którymi sami nie zagramy, ale możemy zmierzyć się z nimi w trybie fabularnym.

A jest to historia całkiem udana. Akcja rozgrywa się 25 lat po zakończeniu poprzedniej części, co jakiś czas raczeni jesteśmy też retrospekcjami pokazującymi, co wydarzyło się w tak długim międzyczasie. Ziemia zawarła pakt o nieagresji z nowym cesarzem Zaświatów Kotal Kahnem, pokój jest jednak zagrożony buntem Mileeny, próbującej przejąć władzę nad dawnym imperium Shao Kahna. Na horyzoncie pojawia się z czasem kolejne, znacznie poważniejsze zagrożenie, a zadanie stawieniu mu czoła spada na młode pokolenie wojowników, składające się głównie z dzieci znanych wcześniej postaci. Nie jest to opowieść wysokich lotów, przypomina raczej kino akcji klasy B, ale poznawanie kolejnych wydarzeń wciąga – twórcy zaserwowali kilka interesujących zwrotów akcji oraz występów gościnnych. Co ciekawe, te ostatnie nie ograniczają się tylko do przerywników filmowych – kilkakrotnie stajemy do walki z wojownikami, którymi sami pograć nie możemy. Przede wszystkim jednak fabuła została znacznie bardziej przemyślana – nie ma tu już takich głupot jak wymuszone potyczki o to, że zupa była za słona, albo Sindel w pojedynkę zabijająca połowę ziemskich wojowników w ciągu półminutowej sekwencji filmowej. Wszystko ma tu jakieś bardziej lub mniej, ale sensowne wyjaśnienie.

Recenzja gry Mortal Kombat 11 – przyczajony smok, ukryty grind
Recenzja gry Mortal Kombat 11 – przyczajony smok, ukryty grind

Recenzja gry

Od Mortal Kombat 11 dostałem to, czego chciałem – świetny dobór postaci, efektowny tryb fabularny, przyjemny system walki i krwistą oprawę wizualną. W gratisie niestety podarowano mi też promujący grind i momentami frustrujący system progresji.

Recenzja gry Soulcalibur VI – reanimacja skończona, legenda ożyła
Recenzja gry Soulcalibur VI – reanimacja skończona, legenda ożyła

Recenzja gry

Największym przeciwnikiem twórców Soulcalibura VI był mocno ograniczony budżet. Widać jednak, że zrobili oni co mogli, by wycisnąć z niego jak najwięcej, tworząc najlepszą odsłonę cyklu od lat.

Recenzja gry Dragon Ball FighterZ – „Smocze Kule” doczekały się niezłej bijatyki
Recenzja gry Dragon Ball FighterZ – „Smocze Kule” doczekały się niezłej bijatyki

Recenzja gry

FighterZ spełni wszystkie marzenia fanów Dragon Balla, oferując przepiękne, świetnie wyglądające walki, przystępny system walki i tony fanserwisu oraz nawiązań do kultowego anime.