Technologie Tanie i polecane Porady PC Windows Konsole Telefony Technika

Technologie

Technologie 25 grudnia 2020, 13:15

GeForce NOW vs Google Stadia - kto ma lepszy streaming

Nie masz mocnego komputera ani konsoli do grania w wymagające tytuły jak np. Cyberpunk 2077? Rozwiązaniem może być streaming gier, do którego wystarczy teoretycznie dowolne urządzenie z ekranem i dostępem do internetu. A jak to działa w praktyce?

7 grudnia do Polski trafiła wreszcie usługa grania w chmurze od Google – Stadia. Musieliśmy na to czekać ponad rok, licząc od światowej premiery. Pomyśleliśmy, że będzie to idealna okazja, żeby przybliżyć wam jak wygląda rozgrywka streamowana na nasze urządzenie z zewnętrznych serwerów. Przy okazji zobaczycie jak nowa usługa giganta z Mountain View wypada na tle dobrze znanego nam NVIDIA GeForce NOW, o którym już jakiś czas temu mogliście się dużo dowiedzieć. Zapraszamy.

Co wybrać, jeśli chcemy korzystać z grania w chmurze? - GeForce NOW vs Google Stadia - kto ma lepszy streaming - dokument - 2020-12-24
Co wybrać, jeśli chcemy korzystać z grania w chmurze?

Zacząć należy chyba od pewnego uświadomienia wam, dla kogo są obie usługi. Raczej nie celują one w graczy hardkorowych, którzy troszczą się o każdą opcję graficzną ustawioną poniżej ultra, ale też nie dla fanów e-sportu, gdzie opóźnienia występować nie mogą (chyba, że tak jak ja gracie w Rainbow Six: Siege z kolegami dla zabawy i giniecie co 2 minuty). Zarówno GeForce NOW jak i Stadia okazują się jednak zaskakująco rozsądnymi opcjami dla osób, które nie mają komputera lub konsoli zdolnych odpalić praktycznie jakiekolwiek gry. Dzięki szybkiemu łączu internetowemu jesteśmy w stanie nawet na starym laptopie podłączonym pod telewizor uzyskać znakomitą wydajność i jakość niemożliwą do osiągnięcia w inny sposób. Jeśli oczekujecie komfortowej, ale może nie wyczynowej rozgrywki, to ma pewno miło się zaskoczycie.

Podczas wyboru serwisu streamingowego do gier powinniśmy się najpierw zorientować, co oferuje dana usługa i która pasuje nam bardziej. Zebraliśmy dla was najważniejsze informacje techniczne dotyczące Stadii oraz GeForce NOW w formie wygodnej tabelki.

Google Stadia

NVIDIA GeForce NOW

Model subskrypcji

Darmowa z opcjonalnym abonamentem

Darmowa z opcjonalnym abonamentem

Obsługiwane rozdzielczości

Maksymalnie 4K

Maksymalnie 1080p

Liczba klatek na sekundę

Do 60 fps

Do 120 fps (w zależności od wybranego trybu)

Skąd brać gry?

Wyłącznie ze sklepu Stadii

Z bibliotek platform takich jak Steam, Epic, Gog, Ubisoft Connect.

Wymagana prędkość połączenia internetowego

Minimum 10 Mbps w 720p

Minimum 35 Mbps w 4K

Minimum 15 Mbps

Zalecane 50 Mbps

Cena (opcjonalna)

39 złotych/miesiąc

25 złotych/miesiąc lub 125 złotych/6 miesięcy

GeForce NOW

Głównym założeniem GeForce NOW jest możliwość ogrywania posiadanych przez nas gier, które już wcześniej kupiliśmy na Steamie, Epicu itp., w chmurze „zielonych”. Co ciekawe, możemy robić to kompletnie za darmo, jedyne czego nam potrzeba, to szybki internet. Jedyny haczyk jest taki, że jeśli nie chcemy płacić miesięcznie 25 złotych za subskrypcje „Founders”, to przed każdym rozpoczęciem gry czeka nas kolejka.

Do premiery Cyberpunka 2077 oczekiwanie wynosiło zwykle średnio 8 do 10 minut. Teraz czas ten wydłużył się nawet trzykrotnie, ze względu na ogromną ilość grających w produkcję CD Projekt RED. Należy się jednak spodziewać, że za chwilę wszystko wróci do normy. Kolejnym ograniczeniem darmowej wersji jest długość jednorazowej sesji, która trwa maksymalnie godzinę. Po tym czasie gra się zamknie (o czym odpowiednio wcześnie nas uprzedzi) i będziemy musieli od nowa odczekać swoje w kolejce.

Diametralnie inaczej sprawa ma się w przypadku płatnej wersji usługi. Tutaj na życzenie i bez czekania wchodzimy do gry, a pojedyncza sesja może trwać nawet do 6 godzin. Do tego płacący dostają możliwość grania z włączonym ray tracingiem. Trzeba przyznać, że za 25 złotych miesięcznie, to całkiem kusząca propozycja.

Jeśli posiadacie w swojej cyfrowej bibliotece dużo gier, to prawdopodobnie GeForce NOW bardziej się wam spodoba. - GeForce NOW vs Google Stadia - kto ma lepszy streaming - dokument - 2020-12-24
Jeśli posiadacie w swojej cyfrowej bibliotece dużo gier, to prawdopodobnie GeForce NOW bardziej się wam spodoba.

No dobrze, a jak to wygląda w praktyce? Cóż, całkiem nieźle. Przede wszystkim GeForce NOW uruchomimy na prawie wszystkim – od komputerów z Windowsem (nawet bez dedykowanej karty Nvidii!), przez sprzęt Apple, aż po telefony i tablety. Na liście wspieranych urządzeń znajdziemy też Chromebooki oraz sprzęt oparty na Android TV (w tym konsolę NVIDIA SHILED TV). Sprawia to, że niemal wszędzie możemy grać w ulubione tytuły, a jeśli rozwój sieci 5G przyspieszy, to być może także poza domem doświadczenie będzie stać na takim poziomie, jak ten oferowany przez światłowód.

Jeśli chodzi o to, co w tym wszystkim jest najważniejsze (czyli gry), to można ogólnie powiedzieć, że jest bardzo dobrze. Wszystkie testowane przeze mnie produkcje (m.in. Cyberpunk 2077, Rainbow Six: Siege, Hitman, Assassin’s Creed Syndicate) włączały się bez problemu i mogłem wczytać rozgrywkę z moich zapisów w chmurze. W kwestii wydajności było również bardzo dobrze – prędkość mojego łącza wynosiła 80 Mbps i w żadnej grze nie uświadczyłem większych problemów.

W rozdzielczości 1080p i przy zachowaniu 60 klatek na sekundę opóźnienie, szczególnie w tytułach wieloosobowych, było wręcz niewyczuwalne, a użycie łącza wahało się w granicach 45-57 Mbps. Jedyne problemy, które spotkały mnie podczas rozgrywki, to okazjonalne zmiany rozdzielczości na niższą. Działo się to jednak na tyle rzadko, że ani razu nie przeszkodziło mi w zabawie.

Sprawdziłem też z ciekawości jak GeForce NOW działa przy połączeniu LTE, które udostępniłem sobie z telefonu i… nie było już tak różowo. Artefakty oraz lagi zdarzały się dość często i granie nie było zbyt komfortowe. O dziwo sprawę znacznie poprawił tryb oszczędzania danych w samej aplikacji, który zredukował co prawda rozdzielczość do 720p, ale większość problemów ze stabilnością zniknęła. Jeśli dysponujecie słabym łączem proponuję zainteresować się tą opcją, bo potrafi ona zdziałać cuda, nawet na „kartoflanym” z pozoru łączu.

Imponująco prezentuje się też opcja gry z włączonym ray tracingiem, dostępna wyłącznie w płatnej wersji subskrypcji. NVIDIA nie precyzuje jakich kart do tego używa, ale wiele informacji w sieci wskazuje, że przydzielane są nam zasoby potężnych akceleratorów graficznych Tesla. Pozwala to na komfortową rozgrywkę np. w Cyberpunka 2077, z ustawieniami na ultra i włączonym DLSS. Gra działała płynnie, bez widocznych spadków i wyglądała przepięknie.

GeForce NOW to obecnie prawdopodobnie najtańsza opcja na grę w Cyberpunka 2077 z włączonym ray tracingiem. - GeForce NOW vs Google Stadia - kto ma lepszy streaming - dokument - 2020-12-24
GeForce NOW to obecnie prawdopodobnie najtańsza opcja na grę w Cyberpunka 2077 z włączonym ray tracingiem.

Jeśli chodzi o zapisy gier, to GeForce NOW korzysta z oferowanych przez platformy do grania zapisów w chmurze. Oznacza to, że możemy pograć sobie trochę na komputerze, zapisać grę w chmurze (np. Steama) i na drugi dzień wznowić rozgrywkę np. na laptopie czy smartfonie. NVIDIA umożliwiła uruchomienie usługi także na Chromebookach i urządzeniach z Android TV – w tym celu przygotowano nawet autorską konsolkę SHIELD TV, która jest jednym z najprzyjemniejszych sposobów korzystania z usługi GeForce NOW. W planach znajduje się także dodanie wsparcia dla przeglądarki Chrome, co pozwoli przede wszystkim dotrzeć z grami do użytkowników Linuksa.

Bardzo ważny w kontekście płynnej gry jest też sposób w jaki łączymy się z internetem. Preferowane jest oczywiście połączenia za pomocą kabla Ethernet, które stwarza najmniej problemów i w zasadzie nie ma wąskich gardeł. Gorzej, choć nadal nieźle sprawa ma się w przypadku wi-fi. Podczas gry poprzez sieć bezprzewodową o częstotliwości 2,4 GHz nie byłem w stanie uzyskać satysfakcjonującej wydajności i jakości. Co innego, jeśli możemy użyć połączenia 5 GHz – to dawało dużo mniejsze opóźnienia (nawet dwukrotnie) i dawało prawie tak samo dobre odczucia, jak podczas gry na kablu.

Co istotne, jakości połączenia internetowego nie powinniśmy szacować żadnym dostępnym w sieci „speedtestem”, gdyż może on dawać kompletnie niemiarodajne rezultaty. Co więcej łącza, które mamy w domach, najczęściej oferują prędkości nazywane przez operatorów np. do 500 Mbps. W praktyce oznacza to, że możemy spodziewać się prędkości zarówno 5, 15, 100 jak i 500 Mbps. Wszystko zależy od lokalizacji, w której mieszkamy, obciążenia sieci w danym momencie itp. Na szczęście NVIDIA udostępnia własne narzędzie do tego celu. Jest ono wbudowane w aplikację i z jego pomocą dowiemy się jakiej jakości rozgrywki możemy oczekiwać.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że wartości podawane w kontekście szybkości połączenia internetowego są podawane w Mbps – megabitach na sekundę. Nie należy ich mylić z megabajtami na sekundę, gdyż to kompletnie inna miara. Jako przykład mogę podać wam, że łącze o przepustowości 100 Mbps pozwoli na pobieranie pliku z prędkością 12.5 megabajta na sekundę. Pamiętajcie o tym podczas podpisywania umowy z operatorem czy szacowania potencjalnych czasów pobierania dużych gier.

Warto dodać, że oprócz zakupionych przez nas wcześniej gier, GeForce NOW wspiera też ponad 70 najbardziej popularnych tytułów free-to-play (również tych posiadających własne launchery, jak np. World of Tanks). Zatem po usługę mogą sięgnąć nawet osoby, które nie posiadają żadnych gier.

Google Stadia – duży potencjał na poprawę

Nie da się nie zacząć mówić o Stadii nie porównując jej ze starszym GeForce NOW. Na jego tle usługa Google wypada… inaczej. Ale czy to znaczy, że gorzej?

Na razie zbyt wielu gier w Stadii nie ma, ale większość dużych tytułów zaplanowanych na przyszły rok ma tam trafić. - GeForce NOW vs Google Stadia - kto ma lepszy streaming - dokument - 2020-12-24
Na razie zbyt wielu gier w Stadii nie ma, ale większość dużych tytułów zaplanowanych na przyszły rok ma tam trafić.

Pierwszą rzeczą, którą należy sobie powiedzieć o Stadii jest to, że na komputerze uruchamiamy ją z poziomu przeglądarki Chrome. Jest to ciekawe podejście, które znacznie upraszcza obcowanie z usługą, gdyż w przeciwieństwie do konkurencyjnego rozwiązania, nic nie musimy tu instalować. Aplikacja Stadii jest za to wymagana do gry na telefonach i tabletach z systemem Android lub iOS.

Sama zasada działania Stadii przypomina mocno rozwiązania znane nam z konsol – mamy tu sklep z grami, w którym kupujemy określone tytuły i odpalamy je jednym kliknięciem kontrolera. Ponadto, podstawowa wersja usługi nic nas nie kosztuje, tak więc de facto jedyny koszt, jaki ponosimy w tym przypadku to cena gry – nie potrzebujemy żadnego innego sprzętu niż ten, na którym uruchamiamy Google Stadię. A zadziała ona praktycznie na każdym współczesnym urządzeniu wyposażonym w 4 gigabajty RAM-u i podstawowy procesor. Testowałem Stadię na laptopie wyposażonym w procesor Intela – i5 drugiej generacji oraz układ graficzny HD 4000 i wszystkie gry działały idealne.

Zapisy gier przechowywane są w chmurze Google i nie możemy tu korzystać z naszych postępów rozgrywki z chmury Steama czy Epica, chyba że gra posiada własny system zapisów online, do których dostęp mamy niezależnie od platformy. Stadia do zabawy rekomenduje też używanie kontrolera (przewodowego lub bezprzewodowego), choć niektóre gry bez problemu obsługują klawiaturę i myszkę (np. Sniper Elite 4).

Jeśli chodzi o samą jakość działania, to jest z nią różnie. Przede wszystkim wydaje się, że minimalna prędkość łącza wynosząca 10 Mbps do rozdzielczości 720p jest zaniżona, gdyż nawet na szybszym łączu (około 80 Mbps) zdarzały mi się spadki poniżej 720p (na szczęście dość rzadkie). Powodowało to, że przez kilka sekund obraz był naprawdę fatalny i musiałem chwilkę odczekać, aż wszystko wróci do normy. Szczególnie komiczny efekt dawało to w Hitmanie 2, gdzie Google Stadia notorycznie obniżała rozdzielczość do mniej więcej 360p, a efekt tego możecie podziwiać na screenie poniżej. Być może wynika to z lokalizacji serwerów, które nie są jeszcze przystosowane do Polski. Przez znakomitą większość czasu grało się mi jednak dość przyjemnie w rozdzielczości 1080p. Opóźnienie oferowane przez Stadię różniło się natomiast dość znacząco od tego znanego mi z GeForce NOW. Zazwyczaj było na tak niskim poziomie, że nie przeszkadzało w grze, ale zdarzało się, że w niektórych momentach uniemożliwiało wygodną rozgrywkę – np. gdy grałem w PUBG, to nie mogłem skutecznie wycelować.

To nie obraz malowany farbą olejną. To Agent 47 potraktowany przez Stadię agresywnym dostosowywaniem rozdzielczości. - GeForce NOW vs Google Stadia - kto ma lepszy streaming - dokument - 2020-12-24
To nie obraz malowany farbą olejną. To Agent 47 potraktowany przez Stadię agresywnym dostosowywaniem rozdzielczości.

Największym plusem płatnego abonamentu Google Stadia Pro, poza możliwością zabawy w 4K, jest przede wszystkim dostęp do dedykowanej biblioteki gier. Nie znajdziemy co prawda w niej najnowszych hitów, ale za to sporo ciekawych indyków oraz kilka większych produkcji, takich jak Hitman 2, PUBG czy Sniper Elite 4. Z pewnością dla kogoś, kto nie chce kupować dodatkowo gier w sklepie, taka biblioteka jest ciekawym rozwiązaniem, a Google obiecuje ją regularnie rozbudowywać. Do tego subskrybenci Stadia Pro otrzymują także możliwość używania systemów audio 5.1. W darmowej wersji usługi do ogrania dostaniemy dwa tytuły – Destiny 2 oraz Super Bomberman R Online.

Gogle Stadia wydaje się też być dużo bardziej czuła na jakość sygnału, gdyż dosłownie co kilka minut rozdzielczość zmieniała się jak w kalejdoskopie. Usługa NVIDII ostrzegała mnie tylko co jakiś czas, że połączenie może być słabe, ale rzadko kończyło się to spadkiem rozdzielczości. Stadia natomiast od razu agresywnie obniża jakość obrazu, ale należy tu zaznaczyć, że skutecznie, bo opóźnienie się nie zmienia, a gra nie zacina się nic a nic. Mocna kompresja oraz wszędobylskie artefakty psują jednak dość skutecznie zabawę i na ten moment trzeba zapisać je po stronie minusów usługi Google.

Wydaje się jednak, że koncepcja używania Stadii jako konsoli do gier, gdzie w ułamku sekundy włączamy dowolną pozycję z naszej biblioteki, ma ogromny potencjał, a kto jak kto, ale Google ma wszelkie środki, by go urzeczywistnić. Wymaga to naturalnie sporo pracy, ale nie zdziwię się, jeśli za kilka lat Stadia zyska mocno na popularności.

Czy streaming przy internecie w Polsce ma sens?

Zarówno NVIDIA GeForce NOW jak i Google Stadia wypadają zaskakująco dobrze jako alternatywa dla mocnych komputerów gamingowych czy konsol. Wizja płacenia jedynie za gry i opcjonalny abonament (który w zasadzie większość konsolowców i tak co miesiąc opłaca) wydaje się bardzo kusząca, choć jeszcze daleko jej do ideału. Najbliżej doświadczenia znanego nam z odpalania gier na dedykowanym do tego sprzęcie jest na ten moment usługa NVIDII – GeForce NOW. Za jej pośrednictwem zagramy w dużą ilość posiadanych przez nas na różnych platformach sprzedażowych gier na pecety.

Przy odpowiednio szybkim i stabilnym łączu internetowym możemy cieszyć się rozgrywką na naprawdę wysokim poziomie. Najlepiej sprawują się produkcje dla jednego gracza, takie jak Wiedźmin 3 czy seria Assassin’s Creed, które nie wymagają idealnej precyzji i pozwalają skupić się na eksploracji świata. W trybie wydajności, który pozwala na rozgrywkę nawet w 120 klatkach na sekundę, można pokusić się też o uruchomienie tytułów wieloosobowych. Gry takie jak Rainbow Six: Siege czy CS:GO radzą sobie naprawdę dobrze i jeśli nie jesteście e-sportowcami, tylko chcecie sobie popykać ze znajomymi online, to z pewnością da się to zrobić. Opóźnienia są praktycznie niewyczuwalne, a i jakość gry zazwyczaj jest świetna.

Największą wadą rozwiązania NVIDII jest na ten moment długi czas oczekiwania na rozpoczęcie zabawy w przypadku kont darmowych. Problem ten znika jednak całkowicie, gdy zdecydujemy się na plan płatny. Jeśli nie macie odpowiedniego sprzętu do grania, ale chcecie bawić się w najnowszych tytułach, to GeForce NOW jest naprawdę wartą rozważenia opcją.

Google Stadia, która dopiero co weszła na nasz rynek, cierpi jeszcze na parę problemów wieku dziecięcego. Przede wszystkim drażni niestabilność połączenia oraz częste spadki jakości obrazu. Prawdopodobnie problemy te znikną wraz z rozwojem usługi i powstawaniem kolejnych serwerów do grania w chmurze, które zlokalizowane będą bliżej Polski. Na ten moment Stadia ma jednak jeszcze sporo problemów i granie na niej wymaga od użytkownika sporych kompromisów. Pozytywnie wypada na pewno za to biblioteka gier dostępnych w płatnym abonamencie, których konkurencja nie gwarantuje oraz mimo wszystko, prostszy i bardziej intuicyjny interfejs.

Wyobrażam sobie, że jeśli Google zdecyduje się na dalsze inwestowanie w Stadię, rozbudowę serwerów oraz dodawanie nowych gier do biblioteki, to usługa może stać się dużym rywalem dla konsol. Zwłaszcza jeśli chodzi o tzw. „casuali”, niedzielnych graczy. Nie myślicie, że waszego znajomego, który gra jedynie w FIF-ę i czasami z kolegami w jakieś wyścigi albo Call of Duty, nie ucieszy informacja, że zamiast kupować konsolę za 2000 zł będzie mógł po prostu kupić grę i uruchomić ją bezpośrednio z laptopa podpiętego pod telewizor? A w przyszłości zapewne aplikacja Stadii dodana zostanie do większości systemów Smart TV, co jeszcze bardziej ułatwi sprawę – grę odpalicie bezpośrednio z telewizora. Zresztą – tego samego spodziewam się po GeForce NOW. Usługa oferowana przez firmę NVIDIA dzisiaj ma pewną przewagę nad mniej doświadczonym konkurentem. Pojedynek na polu usług streamingu gier zapowiada się bardzo ciekawie!

Mikołaj Łaszkiewicz

PC za 500 zł vs komputer do gier za 15000 zł - takie porównania nabierają sensu
PC za 500 zł vs komputer do gier za 15000 zł - takie porównania nabierają sensu

Na komputerze za 500 zł nie uda nam się uruchomić nowych gier. Starych zresztą też. Sam zakup takiego sprzętu jest dziś trudny – musimy sięgnąć po części używane. Dzięki nowoczesnym sztuczkom da się jednak grać jak na maszynie z RTX 3080.

Po co nam Google Stadia? W Polsce działa streaming GeForce NOW
Po co nam Google Stadia? W Polsce działa streaming GeForce NOW

Bardzo tani komputer do grania na maksymalnych detalach? Czy takie rzeczy są możliwe? Taka jest idea strumieniowania gier – dążą do niej Google, Nvidia, Microsoft, czy Sony ze swoim PlayStation Now. Ale jak to działa w praktyce?

Google Stadia może będzie super – ale nie w Polsce
Google Stadia może będzie super – ale nie w Polsce

Jeszcze przed E3 Google zaprezentowało usługę Stadia. W teorii wszystko brzmi świetnie: granie w najnowsze tytuły w rozdzielczości 4K i 60 FPS za niecałe 40 zł miesięcznie, na dowolnym urządzeniu - to po prostu bajka. I dla Polaków bajką pozostanie.